Skromny Stasiu był w Watykanie „Don Stanislao”

Gdy postać księdza Stanisława Dziwisza pojawiała się we wspomnieniach o Janie Pawle II, wielu z rozrzewnieniem mówiło o tym, że papież z Polski mówił o nim i doń „Stasiu”, a sam Dziwisz, przestawiany był jako skromniutki kapłan, który służył wsparciem dla coraz bardziej chorego biskupa Rzymu. Ten lukrowany obrazek „kupiły” całe rzesze i to przede wszystkim Polaków. Tymczasem teraz dopiero, po wielu latach od śmierci Jana Pawła II i od wyprowadzki kardynała Stanisława Dziwisza z Watykanu wychodzi na jaw, że w tymże Watykanie miał on pseudonim „Don Stanislao” wypowiadany nie z szacunkiem i czcią, ale ze strachem, jaki we Włoszech wzbudzają mafiosi.

O tym, że Watykan od wieków pilnie strzeże swoich tajemnic wiadomo nie od dziś. Jednak to, że nie reagował on przez całe dekady na rozpaczliwy głos ofiar księżej pedofilii tajemnicą wcale nie jest i to od dawna. Mówi się o tym coraz więcej i coraz głośniej w wielu krajach świata, także w Polsce. Papież Franciszek nie „zamiata pod dywan” takich spraw, o czym świadczy choćby jego reakcja na zarzuty stawiane byłemu metropolicie wrocławskiemu, Henrykowi Gulbinowiczowi Jednak wszyscy chyba zadajemy sobie pytanie: dlaczego dopiero teraz? Dlaczego dopiero ten (!) papież? Pytanie o to dlaczego papież – Polak, święty dziś Jan Paweł II nie reagował jest oczywiste! Czy możliwe jest, by Jan Paweł II nie wiedział o tym, że niektórzy bardzo wysoko postawieni kapłani, cieszący się jego przyjaźnią, mieli na sumieniu tak ohydne czyny seksualne? Czy możliwe jest, by nie wiedział o tym „Stasiu” czy jak kto woli „Don Stanislao”, czyli kard. Stanisław Dziwisz?

Niektórzy są przekonani, że nie tylko wiedział, ale wręcz czynił wszystko, by wiedza ta do Jana Pawła II nie docierała. I nie czynił tego bynajmniej dla niczyjego dobra, w tym dobra Kościoła, którym to dobrem wielu kapłanów ma zwyczaj tłumaczyć milczenie wokół ciemnych spraw kościelnych. Wiele wskazuje na to, że kard. S. Dziwisz za te swoje starania, by zatuszować ogromne zło i wielką krzywdę ofiar zwyczajnie brał pieniądze i bardzo duże. Mowa o tym, że wystawne imprezy na przykład z okazji rocznicy swoich święceń kapłańskich finansował z pieniędzy legionistów Chrystusa, których założyciel molestować miał nawet kilkaset osób! Do tego, by dostać się na prywatną mszę z Janem Pawłem II trzeba było po prostu …zapłacić kar. Dziwiszowi. Tak wynika z materiału zgromadzonego przez dziennikarza TVN24 z programu „Czarno na białym”. (dzisiaj o 22.30 w TVN ponowna emisja reportażu Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza).

Kardynał Dziwisz na to, co wyszło na jaw zareagował bardzo przewidywalne i typowo dla kościelnych hierarchów. Nie skomentował, wyraził opinię, że najlepiej by tym zajęła się specjalna komisja, z którą – jak zadeklarował – zechce współpracować. Tymczasem pisarz Jakub Żulczyk, laureat „Olśnień”, tak komentuje całą sprawę: – Jedyna pociecha z tego całego zła, z tej wstrętnej głupoty – że w końcu skończy się władza tych diabłów w Polsce, że stracą te nędzne resztki moralnego mandatu, które posiadali. Już zaraz. Już niedługo. Czekam – napisał. Niektórzy jednak uważają Żulczyka za nieoprawnego optymistę. – Są jeszcze w Polsce ludzie, dla których ksiądz jest niemal jak Bóg i czego by nie zrobił będą go bronić – przekonują. – Tacy ludzie są współwinni zbrodni popełnianych przez takich księży – wyrokują.

Redaktor Monika Kamińska

25 Responses to "Skromny Stasiu był w Watykanie „Don Stanislao”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.