
Wiktor D. i Piotr H. to bliscy sąsiedzi, których domy stoją obok siebie.
Kiedy w tej rubryce pojawiają się sprawy dotyczące sąsiadów, to na ogół są to ludzie zwaśnieni, którzy wzajemnie się nie lubią i najczęściej kończą w sądzie. Tym razem było jednak zupełnie inaczej, gdyż obaj mężczyźni przyjaźnili się i wzajemnie wspierali. A mimo to doszło do tak paradoksalnej sytuacji, że najlepsze chęci jednego z nich zaprowadziły drugiego do kryminału.
Piotr H. dojeżdżał do pracy do pobliskiego miasteczka, ale nigdy nie opowiadał o swej robocie, zaś Wiktor nie pytał o szczegóły. Któregoś wieczoru, gdy Piotra nie było w domu, na jego podwórzu pojawił się jakiś nieznajomy, którego Wiktor D. widział po raz pierwszy. Osobnik wyglądał podejrzanie i sprawiał wrażenie, jakby nie był całkiem trzeźwy. Nagle zniknął z pola widzenia, a po chwili rozległ się łomot i dźwięk rozbitej szyby.
Początkowo Wiktor chciał osobiście sprawdzić, gdzie podział się ten dziwny typ, ale jego postura i bandycki wygląd nie zachęcały do takiej interwencji, wobec czego zadzwonił na policję i zgłosił, że najprawdopodobniej jakiś złodziej włamał się do domu jego sąsiada i jeśli funkcjonariusze się pośpieszą, to złapią drania na gorącym uczynku.
Policjanci pośpieszyli się i niebawem byli na miejscu, gdzie stwierdzili, że okno jest wyłamane, a w kuchni siedzi jakieś indywiduum. Weszli zatem do środka i ujrzeli włamywacza, który wyjął z lodówki słoik z napisem „Śledzie”, gdyż najwyraźniej szukał czegoś na zagrychę, ostro zionąc alkoholem. Szkopuł polegał jednak na tym, że w słoiku nie było śledzi, tylko… biały proszek. Nikt jeszcze nie widział śledzi w proszku, więc funkcjonariusze sprawdzili tę substancję i bez trudu rozpoznali, że jest to kokaina, na dodatek w dużej ilości, bo i słój nie był mały.
I tym oto sposobem zatrzymano nie tylko pijanego i niedołężnego włamywacza, ale także jego niedoszłą ofiarę, czyli Piotra H., który okazał się… narkotykowym dilerem!
„Jak dobrze mieć sąsiada…” – śpiewały kiedyś Alibabki, choć akurat w tym przypadku ta miła piosenka chyba lekko się nam zdezaktualizowała.
JAN M.



One Response to "Śledzie w proszku"