
RZESZÓW, RYBNIK. Rybniccy śledczy badają, czy ktoś ponosi winę za śmierć 18-letniego sportowca.
Nie milkną echa koszmarnego wypadku podczas meczu żużlowego rozgrywanego w Rybniku, w którym zginął 18-letni Krystian Rempała, były zawodnik rzeszowskiego klubu. Rybnicka prokuratura prowadzi od poniedziałku śledztwo. Jak podkreśla jej szef, na razie w sprawie, a nie przeciwko komuś, ale pojawiają się spore wątpliwości dotyczące nieszczęsnego kasku, a dokładniej tego, czy był on zapięty, czy też nie. Śledczy chcą sprawdzić, czy ktoś np. nie dopełnił obowiązków.
– Śledztwo prowadzimy pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. We wtorek odbyła się sekcja zwłok zawodnika w Zakładzie Medycyny Sądowej Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Zabezpieczyliśmy całą dostępną dokumentację imprezy, monitoring z zawodów, ustalono wszystkie osoby, które były odpowiedzialne za imprezę. Będziemy przesłuchiwać osoby związane z organizacją meczu od startowego po sędziego. Wkrótce zostaną powołani biegli, którzy szczegółowo zbadają wypadek. Pierwsze wyniki śledztwa powinny być znane za około miesiąc – mówi Tadeusz Żymełka, szef Prokuratury Rejnowej w Rybniku.
Policja zabezpieczyła kask
W prokuraturze mówią nam również, że policjanci zabezpieczyli w poniedziałek także nieszczęsny kask, który podczas upadku spadł zawodnikowi z głowy. I właśnie owy kask jest największą zagadką tej sprawy. Faktem jest, że w młodego zawodnika wjechał inny uczestnik biegu – Kacper Woryna, choć, jak podkreślają sami zawodnicy, nie było to jego winą. Niemniej jednak kask, który spadł Rempale w momencie uderzenia z głowy, według wszelkich prawideł, nie powinien spaść. Co więcej, nikt nie pamięta, aby kiedykolwiek doszło do takiej sytuacji podczas zawodów żużlowych.
Kask był zapięty, czy nie?
Nagranie z feralnego biegu, prezentowane na różnych portalach, jest słabej jakości, ale działacze tarnowscy twierdzą, że kask został dosłownie zdarty z głowy Rempały przez kierownicę motocykla, który w niego uderzył. Należy jednak zaznaczyć, że dzisiejsze kaski są odpowiednio dopasowane oraz ściśle przylegające do głowy i praktycznie nie ma możliwości, aby zaistniała taka sytuacja jak w niedzielę w Rybniku. Co prawda, nikt nie chce pod swoim nazwiskiem komentować sprawy kasku, ale nam udało się nieoficjalnie porozmawiać z jednym z byłych żużlowców.
– Owszem, takie kaski pękają na głowie, są pokiereszowane, ale nigdy nie spadają z głowy. Kaski są tak wykonane, że prędzej siła uderzenia urwałaby zawodnikowi głowę razem z tym kaskiem, czy uszkodziła szczękę zawodnika, niż kask spadłby mu z głowy. Po prostu nie ma takiej opcji. Co tu dużo mówić, wydarzyła się ogromna tragedia i dlatego powstrzymam się od komentarza, dlaczego Krystianowi spadł ten kask, choć mam swoją teorię na ten temat, zresztą podobną jak dużo ludzi związanych z tym środowiskiem – mówi.
Mówiąc wprost, zachodzi podejrzenie, że ktoś lub sam zawodnik nie zapiął tego kasku przed biegiem lub zrobił to niedokładnie i właśnie głównie na to pytanie będzie próbowała odpowiedzieć rybnicka prokuratura, choć jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, będzie to zadanie niezwykle trudne.
Grzegorz Anton



2 Responses to "Śledztwo w sprawie śmierci młodego żużlowca"