
TRYŃCZA, POW. PRZEWORSKI. Piątka znajomych w wieku 16-27 lat utonęła w zatopionym w Wisłoku samochodzie.
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu zakończyła postępowania w sprawie tragedii, do której doszło w Boże Narodzenie 2017 r. Trzy nastolatki z Tryńczy, w tym siostry oraz ich dwóch kolegów z sąsiedniego Ubieszyna, zginęło wówczas w tico na dnie Wisłoka. Zdaniem śledczych, przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości jazdy do trudnych warunków panujących wówczas na drodze. Sprawa zakończyła się umorzeniem, gdyż zebrany materiał dowodowy nie pozwolił ustalić, kto tamtego feralnego wieczora siedział za kierownicą tico.
– Postępowanie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Zarówno opinia z zakresu ruchu drogowego, jak i z zakresu śladów biologicznych oraz pozostały materiał dowodowy czyli zeznania świadków i zabezpieczone nagrania nie pozwoliły na ustalenie osoby kierującej pojazdem – potwierdza prok. Beata Starzecka-Skrzypiec, zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu.
Wiadomo natomiast, co było przyczyną tragedii. – Z opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego wynika, że bezpośrednio przed wypadkiem samochód poruszał się z prędkością nie mniejszą niż 40 km na godzinę, a więc nadmierną i niedostosowaną do panujących warunków drogowych co było bezpośrednią przyczyną wypadku – dodaje prok. Starzecka-Skrzypiec. – Skutkiem tego po wjechaniu samochodem do wody doszło do utraty stateczności pojazdu. Gdyby osoba kierująca tico dostosowała prędkość jazdy tak, aby mogła panować nad pojazdem, wtedy nie doszłoby do wypadku.
Przypomnijmy. Do tragedii w Tryńczy doszło 25 grudnia 2017 r. 19-letnia Klaudia oraz siostry: 18-letnia Dominika i 16-letnia Anna spotkały się z 27-letnim Bogusławem i 24-letnim Sławomirem. Wsiedli do fioletowego tico. Zamierzali jechać na pizzę. Do pizzerii jednak nie dotarli i… ślad po nich zaginął. 29 grudnia z Wisłoka w Tryńczy wyłowiono samochód, w którym znajdowały się ich ciała. Żaden z pięciorga znajomych nie doznał poważanych obrażeń, wszyscy ponieśli śmierć w skutek utonięcia. Ślady na miejscu zdarzenia pozwalały przypuszczać, że pojazd zjechał z drogi, przekoziołkował na co wskazuje jego położenie w rzece i zatonął. Właścicielem samochodu był pochodzący z Ubieszyna koło Tryńczy Sławomir G.. Mężczyzna kupił go niedługo przed wypadkiem. Jak ustalono, miał 1,81 prom. alkoholu w organizmie, a pochodzący z tej samej miejscowości Bogusław K. 1,84 promila. Nastolatki z Tryńczy były trzeźwe. Wynik badań toksykologicznych potwierdził, że we krwi żadnej z pięciu osób nie było środków odurzających ani żadnych substancji psychotropowych.
Katarzyna Szczyrek


