
STALOWA WOLA, TARNOBRZEG. Firmy przetwarzające odpady ciągle walczą o rynki. O mały włos do walki tej nie zostało zaprzęgnięte CBA.
W Stalowej Woli i Tarnobrzegu powstają dwie regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Producenci śmieci, czyli mieszkańcy, mogą z tego faktu się cieszyć, bo rywalizacja na rynku usług zazwyczaj prowadzi do obniżenia ich cen. W zupełnie innych nastrojach są inwestorzy, którzy obawiają się o ilość odpadów konieczną do funkcjonowania każdej z instalacji. Włodarz Stalowej Woli domniemuje nawet korupcję przy układaniu listy instalacji i swoimi domysłami był gotów podzielić się z CBA. Na razie tego nie robi, bo „zmieniło się nastawienie Urzędu Marszałkowskiego do Stalowej Woli”.
Wojna o śmieci między Miejskim Zakładem Komunalnym w Stalowej Woli i tarnobrzeską ASA trwa odkąd posłowie wymyślili tzw. ustawę śmieciową. Firmy najpierw walczyły o tereny odbioru odpadów, a teraz o ich przerób. Doszło nawet do tego, że prawnicy ASA straszyli radnych miejskich Stalowej Woli kodeksem karnym i wojewodą. Sprawa omalże nie trafiła do sądu. Teraz dla odmiany przestrzegania prawa przez ASA domaga się prezydent Stalowej Woli.
Dla dwóch za mało miejsca
Stalowowolski MZK rozpoczął właśnie budowę Zakładu Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Inwestycja realizowana jest w ramach unijnego projektu i kosztować będzie ponad 111 mln zł. Połowa z tego stanowi dotacja z UE, reszta to pożyczki i oszczędności inwestora. 1 września tego roku ma być otwarta linia sortownicza, a w połowie roku przyszłego Zakład ma osiągnąć pełną sprawność. I co istotne, w tej sprawności mieści się możliwość przetwarzania odpadów z terenu zamieszkałego przez 210 tys. ludzi. To prawie dokładnie tyle, ile zamieszkuje dwa najbardziej na północ wysunięte powiaty Podkarpacia.
Już w połowie 2012 r. stalowowolski Zakład M-BPOK został wpisany na listę woj. podkarpackiego, jako potencjalną instalację przetwarzania odpadów. Już po tym terminie do budowy własnej instalacji RIPOK, w odległym o niecałych 30 km Tarnobrzegu, zaczęła się przygotowywać ASA. Tarnobrzeska będzie tańsza od stalowowolskiej, bo będzie kosztować co najwyżej 40 mln zł. W roku ubiegłym i ta instalacja, potencjalnie zdolna do przetwarzania odpadów z powierzchni zamieszkałej przez 120 tys. mieszkańców, została wpisana na listę wojewódzką. To w Stalowej Woli zostało odczytane jako zamach na ich drogi ZM-BPOK w budowie. – Mamy podejrzenia, że w ASA dochodzi do praktyk monopolistycznych – ujawnił Robert Chciuk, prezes MZK w Stalowej Woli. Jednak tylko w domyśle pozostawił, na czym te praktyki miałyby polegać.
Nie chcą psuć ciepłej atmosfery
“Słowo więcej” powiedział jak zwykle Andrzej Szlęzak. Jesienią ub. roku mówił otwarcie, że instalacja tarnobrzeska nie spełnia i nigdy nie będzie spełniać wymogów RIPOK. Jakim więc cudem znalazła się na prestiżowej liście układanej przez samorząd województwa? – Mamy pewne, ale bardzo poważne podejrzenia, którymi podzielimy się z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym – powiedział prezydent Stalowej Woli. Na początku zimy spuścił z tonu. – Widać ocieplenie w stosunkach Urzędu Marszałkowskiego i naszego Urzędu Miasta, i nie chcemy tego psuć, bo może czymś zaowocować Tematu nie odpuszczamy. Urząd Marszałkowski obiecał kontrolę w ASA. Będziemy domagali się uczestnictwa w niej naszego przedstawiciela – wyjawił prezydent Szlęzak.
Jerzy Mielniczuk



2 Responses to "Śmieci pilnie poszukiwane"