Śmieciowa rewolucja w Mielcu, czyli… jakoś to będzie

Odbiorem i zagospodarowaniem odpadów na terenie Mielca zajmie się konsorcjum czterech podmiotów, w skład którego wchodzi m.in. miejscowe MPGK. Fot. Autor
Odbiorem i zagospodarowaniem odpadów na terenie Mielca zajmie się konsorcjum czterech podmiotów, w skład którego wchodzi m.in. miejscowe MPGK. Fot. Autor

MIELEC. Nie wszyscy złożyli deklaracje, wielu nawet nie wie o co chodzi.

Nowy system odbioru śmieci, który wszedł w życie 1 bm., to dla wielu mielczan wielka niewiadoma. – Ludzie są średnio tym zainteresowani. Uważają, że jakoś to będzie i ktoś za nich to załatwi. W ogóle się tym nie przejmują – mówi radna Elżbieta Moskal (55 l.). W podobnym tonie wypowiada się prezydent Janusz Chodorowski (69 l.). – To oczekiwanie na cud – twierdzi. – My, Polacy, nie lubimy, jak się nam coś narzuca.

Przypomnijmy, że od 1 bm. za odbiór śmieci tak samo płacą mielczanie zamieszkali w blokach, jak i ci z domów jednorodzinnych. W przypadku braku segregacji odpadów opłata wynosi 14 zł miesięcznie. Za piątą i kolejną osobę w rodzinie zapłacić trzeba będzie mniej, bo 7,5 zł. W przypadku śmieci posegregowanych, ta opłata wynosić będzie kolejno: 12 zł i 6,5 zł.

Prezydent: – To oczekiwanie na cud
Odbiorem i zagospodarowaniem odpadów przez najbliższe półtora roku zajmie się konsorcjum czterech podmiotów, w skład którego wchodzi m.in. Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Mielcu. Miasto na ten cel zarezerwowało 18 mln zł, konsorcjum zaoferowało 3 mln zł. Możliwe więc, że cena odbioru śmieci spadnie, choć na pewno nie teraz. Nowy system odbioru śmieci wygenerował też nowe, urzędnicze miejsca pracy.

Problem w tym, że nie wszyscy mieszkańcy złożyli stosowne deklaracje. Zrobiło to ok. 80 proc. mielczan. Co z pozostałymi? – Będziemy występować do nich z przypomnieniem – mówi wiceprezydent Mieczysław Wdowiarz (59 l.). – Nie jest naszą intencją od razu ich karać. Chcemy, aby ludzie to robili świadomie, nie pod wpływem presji. Wiadomo, że będą osoby, które to zignorują. Wtedy zastosujemy procedurę opisaną w ustawie – ostrzega.

Swego sceptycyzmu co do skuteczności nowego systemu nie kryje prezydent Janusz Chodorowski (69 l.). – To będzie niezwykle  trudne – uważa. – To oczekiwanie cudu. Nie ma szans, żeby wszyscy mieszkańcy danego bloku nagle się podporządkowali. Może Niemcy, ich wyłączam. Ale my, Polacy? Przecież są tacy, którym nie chce się nawet wyrzucić papierka do kosza. Trzeba będzie rok po roku, stopniowo dochodzić do tego, co jest na zachodzie.

***
Nowy system odbioru śmieci to jeden z głównych tematów naszych dyskusji. Nie wiemy: jak, kto, co i za ile. Urzędnicy z kolei mówią, że rewolucja śmieciowa jeszcze nie weszła na dobre w życie, a już narobiła bałaganu. I wcale nie zanosi się, że będzie lepiej. 

Paweł Galek

One Response to "Śmieciowa rewolucja w Mielcu, czyli… jakoś to będzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.