
RZESZÓW. Nawet publiczne instytucje zatrudniają pracowników na umowy śmieciowe.
– Ostatnio politycy głośno krytykują tzw. umowy śmieciowe. Krzyczą, że prywatni przedsiębiorcy wykorzystują w ten sposób ludzi. A ja właśnie dowiedziałem się, że państwowa instytucja, jaką jest MOPS Rzeszów, zatrudnia pracowników (opiekunki) na umowy-zlecenie, i to przez okres nawet ponad dwóch lat i pomimo tego, iż brakuje im opiekunek, nie zależy im na tym, aby zatrzymać przy sobie pracownika, zapewniając mu stabilizację poprzez podpisanie umowy o pracę, tylko przedłuża się umowy-zlecenia, które są podpisywane nawet na rok ze stawką 12 zł brutto, bez żadnych perspektyw – pisze w mailu pan Marek.
Mężczyzna dodaje jeszcze, że według niego, zatrudnianie ludzi w państwowych instytucjach na śmieciówkach to „poważne przegięcie” i sugeruje, że „może panie kierowniczki lub panowie dyrektorzy później za dobre wyniki finansowe biorą premie”.
– Zatrudniamy sto osiemdziesiąt trzy opiekunki na umowy o pracę, a dwadzieścia trzy rzeczywiście na umowy-zlecenie. Nie robimy tego celowo, chcąc utrudnić ludziom życie, tylko z potrzeby chwili, by szybko reagować na potrzeby. Społeczeństwo się starzeje, a nam brakuje etatów, więc zatrudniamy opiekunki średnio na 6 miesięcy na umowy-zlecenie, z obowiązującą od stycznia stawką 13 zł za godzinę, żeby zapewnić opiekę wszystkim potrzebującym – mówi Jacek Gołubowicz, dyrektor rzeszowskiego MOPS.
Dyrektor dodaje, że traktowane to jest jak taka swoista ścieżka awansu zawodowego. – Najpierw zatrudniamy na umowę-zlecenie, potem na umowę na zastępstwo, umowę na czas określony i jeżeli opiekunka się sprawdzi, umowę na czas nieokreślony.
Anna Moraniec



3 Responses to "Śmieciówki w MOPS traktują jak tester kompetencji"