
STALOWA WOLA. Z deklaracji śmieciowych wynika, że w mieście realnie mieszka o kilkanaście tysięcy mniej ludzi, niż wynika to z meldunków. Kilka tysięcy mogło wyjechać na studia i za granicę, ale gdzie podziała się reszta?
Stalowowolanie od nowa będą wypełniać deklaracje śmieciowe. Tym jednak razem będzie to operacja przyjemna, bo zwiastująca obniżkę cen. Obniżka będzie prezentem radnych na sylwestra, bo nowy cennik opłat za odpady zacznie obowiązywać od 1 stycznia. Prezent byłby większy, ale w miejskich rachunkach zgubiło się sporo dusz. Ukrywający się będą wyłapywani przez… wodociągi. Jak ktoś chce uciec przed opłatami, musi teraz przestać się myć.
Do końca roku mieszkańcy Stalowej Woli będą płacić za śmieci najwięcej w regionie. Cennik całkowicie wzięty „z sufitu” radnym podpowiedziała firma doradcza. Doradcy z Bożej łaski wzięli niezłą kasę za wydumane wyliczenia i wyjechali. Mieszkańcy zostali z opłatami, które nijak nie mają się do rzeczywistości.
Zabrakło ponad 10 tys. mieszkańców
Za naprawę stanu rzeczy wzięli się radni z opozycyjnego PiS. Po podzieleniu kwoty, jaką miasto będzie płacić za wywóz odpadów, przez liczbę mieszkańców, okazało się, że opłaty powinny być o wiele niższe. Dokładnie rzecz ujmując, zamiast obecnych blisko 13 zł miesięcznie za śmieci segregowane, powinno być 5 zł. Prezydent na taką obniżkę nie chciał się zgodzić, obawiając się, że nowe stawki nie pokryją wydatków miasta na gospodarkę odpadami.
Doszło do targów. Po kilku burzliwych spotkaniach, a nawet przerwach w sesji „na konsultacje”, stanęło na 7 zł za odpady przebrane i 10 zł za odpady zmieszane. Prezydent sugerował stawki odpowiednio 8 i 11 zł. O 20 proc. radni obniżyli też opłaty za kontenery śmieciowe dla przedsiębiorców.
Obniżka była spodziewana, ale czytelnikom należy się wyjaśnienie, skąd tak różne propozycje. Otóż radni PiS brali do wyliczeń teoretyczną liczbę 62 tys. mieszkańców, jaka produkuje śmieci w Stalowej Woli. Wiadomo, że im więcej mieszkańców, tym opłaty jednostkowe niższe. Tymczasem z deklaracji śmieciowych, jakie wpłynęły do Urzędu Miasta wynika, że w Stalowej Woli jest tylko… 51 tys. mieszkańców stale obecnych w mieście. Ta ostatnia liczba zupełnie nie przystaje do rzeczywistości i sugeruje, że część stalowowolan nie chce płacić za śmieci. Teraz ta część będzie musiała przestać się myć. W magistracie zrodził się pomysł wyłapywania „oszczędnych” przez liczniki zużytej wody. Z dużą precyzją można ustalić, ile wody zużywa przeciętny mieszkaniec. Jeżeli w jakimś mieszkaniu licznik wykaże dużo większe zużycie, to będzie sugestia, że mieszka tam więcej ludzi, niż wynika to z deklaracji śmieciowej. Jeżeli uchylający się od opłat zostaną wyłapani, to ceny za śmieci jeszcze spadną. Zdaniem radnego Franciszka Zaborowskiego, ceny 6 i 9 zł są zupełnie realne.
Jerzy Mielniczuk



3 Responses to "Śmieciowy kompromis"