Śmierć w karetce. Kto zawinił?


Karetka z 70-letnią pacjentką skarżącą się na duszności przez blisko pięć godzin kursowała między szpitalami. Biegli ocenią, czy miało to wpływ na śmierć kobiety. Fot. Martyna Sokołowska

Wyjaśnianiem przyczyn i okoliczności śmierci 70-letniej mieszkanki Sanoka zajmie się zespół biegłych. Ocenią też prawidłowość postępowania ratowników i lekarzy, którzy w ostatnich godzinach mieli kontakt ze zmarłą.

Do dramatycznych wydarzeń doszło 25 października ubiegłego roku. Około godziny 13.30, do kobiety, która skarżyła się na nasilające się duszności i problemy z sercem, przyjechała karetka. Na miejscu ratownicy wykonali pacjentce EKG, bo podejrzewali zawał. Wyniki za pośrednictwem teletransmisji zostały skonsultowane z lekarzem z Podkarpackiego Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych Carint w Sanoku, który mieści się przy sanockim szpitalu. Lekarz nie dopatrzył się zawału, skierował kobietę do dalszej diagnostyki – zlecił prześwietlenie płuc i test na koronawirusa.
Ratownicy postanowili skonsultować stan pacjentki z lekarzem z SOR w sanockim szpitalu. Przedstawili mu też dokumentację medyczną chorej. Zgodnie z procedurami, sanocki szpital od 21 października jest szpitalem covidowym i przyjmuje wyłącznie pacjentów z potwierdzonym w teście PCR koronawirusem i takich, których stan jest na tyle poważny, że nie pozwala na transport do innego szpitala.
Dyspozytor skierował więc karetkę do oddalonego o 20 kilometrów szpitala w Brzozowie. Tam kobiecie wykonano tzw. szybki test, który potwierdził zakażenie Covid-19. W związku z brakiem wolnych izolatek szpital odmówił jednak przyjęcia kobiety na oddział.
Dyspozytor ponownie skierował karetkę z pacjentką do szpitala w Sanoku. W tym czasie przed szpitalnym oddziałem ratunkowym stały już dwie karetki z pacjentami czekającymi na przyjęcie na SOR, karetka z 70-latką na pokładzie była trzecia. Po około 40 minutach czekania w kolejce na przyjęcie na SOR, kobieta przestała oddychać. Załoga karetki rozpoczęła resuscytację. O sytuacji został poinformowany personel SOR, do pomocy ruszyło dwóch lekarzy. Pacjentka została przyjęta na oddział ratunkowy, gdzie pomimo trwającej ponad godzinę akcji ratunkowej zmarła.
Kierownictwo sanockiego szpitala i Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego zaraz po zdarzeniu zapewniało w Super Nowościach, że podlegli im pracownicy – lekarze i ratownicy zachowali się zgodnie z obowiązującymi procedurami i wytycznymi oraz poleceniami dyspozytora.
Zastrzeżenia mieli natomiast bliscy zmarłej kobiety, którzy sprawę skierowali do Prokuratury Rejonowej w Sanoku, która 28 października wszczęła śledztwo w tej sprawie z artykułu 155. kodeksu karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. 29 października odbyła się sekcja zwłok zmarłej kobiety. W międzyczasie śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie. – W sprawie została zabezpieczona dokumentacja medyczna i monitoring, przesłuchani zostali także świadkowie. Czekamy jeszcze na wyniki badań histopatologicznych pobranych fragmentów tkanek podczas sekcji – mówi Super Nowościom Beata Piotrowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Zebrana w śledztwie dokumentacja zostanie przekazana biegłym, których zadaniem będzie ustalenie przyczyn i okoliczności śmierci oraz ocena prawidłowości postępowania ratowników i lekarzy, którzy mieli kontakt ze zmarłą pacjentką.
Śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Nieumyślne spowodowanie śmierci zagrożone jest karą pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Martyna Sokołowska

9 Responses to "Śmierć w karetce. Kto zawinił?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.