
KROSNO. Proces Gruzina oskarżonego o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa.
W poniedziałek, 19 października, w Sądzie Okręgowym w Krośnie odbyła się kolejna rozprawa w procesie Beki B. oskarżonego o zabójstwo 23-letniego Artura S., mieszkańca Jedlicza, i usiłowanie zabójstwa Jakuba K. (24 l.), kolegi zamordowanego. Sąd przesłuchał kolejnych świadków, w tym między innymi mężczyznę, który przeżył brutalny atak i występuje w sprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Obywatelowi Gruzji grozi kara dożywotniego więzienia.
Tragiczne zdarzenia rozegrały się w nocy z 31 grudnia 2014 r. na 1 stycznia 2015 r. w Bukowinie Tatrzańskiej. Wg ustaleń śledczych, 26-letni Gruzin z żoną i znajomymi spędzał sylwestra w jednej z tamtejszych restauracji. Wśród imprezowiczów był też jedliczanin Artur S. i jego kumple. Kilka minut przed północą wybuchła awantura. W wyniku sprzeczki dwóch młodych mężczyzn zostało ugodzonych nożem.
Wg prokuratury, oskarżony dwukrotnie pchnął nożem Artura S., powodując u niego m.in. ranę kłutą na przedniej części klatki piersiowej, z uszkodzeniem serca i masywnym krwotokiem, na skutek których nastąpił zgon. B. odpowiada przed sądem też za to, że wielokrotnie ugodził nożem Jakuba K., powodując u poszkodowanego liczne rany kłute ciała. 24-latek przeżył mimo doznanych obrażeń.
Świadek: – Zostali zaatakowani bez powodu
– Mój chłopak w pewnym momencie oznajmił, że on i kolega zostali zaatakowani przez „tych ruskich” bez powodu. Powiadomiliśmy o tym fakcie właściciela lokalu, sugerując, że powinien wyprosić tych agresywnych obcokrajowców, którzy byli chyba pod wpływem jakichś środków odurzających. On jednak nie zrobił nic – zeznała w sądzie Katarzyna J. (23 l.) z tzw. grupy polskiej, która uczestniczyła w imprezie. – Przy barze mój chłopak wskazał na Gruzina, który go uderzył i podarł mu koszulę. Wówczas oskarżony wpadł w szał, krzycząc: – Polskie kur… – zeznała. – Beka B. wykonywał gesty zapraszające nas do wyjścia na zewnątrz. Przy czym my obraźliwych słów pod adresem obcokrajowców nie kierowaliśmy. Nie prowokowaliśmy ich. Chcieliśmy tylko spokojnie spędzić sylwestra – dodała.
Oskarżony zaciągnął Jakuba i Artura w ciemny zaułek
W pewnym momencie awantura przeniosła się przed restaurację. – Gruzin ruszył w naszą stronę. Było nas czterech. Kolejno do nas podchodził, łapał za koszulę czy kurtkę, szarpał, przestawiał nas jak pionki, a myśmy tylko się bronili – zeznał pokrzywdzony. – B. szarpał się z Arturem, który zrobił dwa kroki i upadł. Zauważyłem, że oskarżony ma w ręce duży nóż. Radek zaczął krzyczeć: Stop!, stop! i Gruzin uciekł. Zorientowałem się, że ja też jestem pocięty. Musiałem dostać te ciosy, gdy byłem z Beką sam na sam, a trwało to kilka sekund. On musiał umieć się posługiwać tym nożem. Nawet nie zauważyłem, kiedy zostałem pięciokrotnie pchnięty tym nożem – mówił Jakub K. – Rany się zagoiły, lecz do dnia dzisiejszego odczuwam skutki tego ataku. Nie jestem już taki sprawny jak kiedyś – dodał.
Wioletta Zuzak


