
– Na oddziale wewnętrznym mamy pacjentkę, która jest nosicielem bakterii New Delhi – potwierdza Małgorzata Przysada, z-ca dyrektora ds. klinicznych i lecznictwa w KSW nr 2 w Rzeszowie. – Pacjentka jest izolowana, na oddziale wdrożono reżim sanitarny i niezbędne procedury mające powstrzymać rozprzestrzenienie się bakterii. Dzisiaj robimy badania w tym kierunku całemu personelowi i wszystkim pacjentom oddziału. Wyniki powinny być znane jutro.
To nie pierwsze ognisko New Delhi w tym szpitalu. Śmiertelna superbakteria pojawiła się tam w listopadzie ubiegłego roku, gdy do lecznicy trafił 31-letni Polak, który doznał wypadku na Ukrainie. Następnie, w ciężkim stanie, został przetransportowany z ukraińskiego szpitala na rzeszowski oddział intensywnej opieki medycznej (OIOM), gdzie potwierdzono zakażenie bakterią. W międzyczasie bakteria została przeniesiona na innego pacjenta. Kilka dni później bakterię wykryto też u 14-letniej dziewczynki. Wtedy w celu opanowania ogniska epidemiologicznego wprowadzono też reżim sanitarny na dziecięcym bloku, gdzie była operowana. Wcześniej bakterię wykryto też w czerwcu u pacjenta, który trafił do kliniki chirurgii ogólnej ze szpitala w Łęcznej, gdzie był leczony z powodu rozległego oparzenia ciała i dróg oddechowych. W tym przypadku udało się nie dopuścić do jej rozprzestrzenienia w szpitalu.
New Delhi w Polsce pojawiła się po raz pierwszy w 2011 r. w jednym z warszawskich szpitali. Rok później stwierdzono jej obecność w Poznaniu. Krajowy Ośrodek Referencyjny ds. Lekowrażliwości Drobnoustrojów podaje, że w 2018 roku r. w całym kraju zdiagnozowano już prawie 1100 przypadków (najwięcej ognisk w Warszawie). Oporny na antybiotyki szczep New Delhi łatwo przenosi się między ludźmi. Wystarczą zakażone ręce personelu i np. pacjent, który ma założony wenflon. Bakteria nie roznosi się drogą kropelkową. Natomiast łatwo może przekazywać geny oporności innym bakteriom. To bakterie, które bytują w przewodzie pokarmowym każdego człowieka. Drobnoustroje te mogą jednak powodować u ludzi zakażenia układu moczowego, zapalenia płuc, zakażenia ran chirurgicznych, a także bakteriemię i sepsę. Terapia zakażeń wywołanych przez bakterie, wytwarzające karbapenemazy(enzymy, dezaktywujące antybiotyki, które stosuje się w leczeniu ciężkich zakażeń), jest niezmiernie trudna, czasem wręcz niemożliwa, ze względu na typową dla tych bakterii oporność na szerokie spektrum antybiotyków/chemioterapeutyków, co bardzo często skutkuje brakiem skutecznych opcji terapeutycznych.
O potwierdzenie obecności bakterii New Delhi i podjętych działaniach zapytaliśmy Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Rzeszowie.- Aktualnie nie ma zgłoszonego ogniska wywołanego przez bakterie New Delhi w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie. Spłynęła informacja o wyizolowaniu tej bakterii u jednego pacjenta kliniki tego szpitala, który jest dializowany w tamtejszej stacji dializ przy zachowaniu wszelkich standardów i środków ostrożności – odpowiedział w mailu Jaromir Ślączka PPIS w Rzeszowie.
Inspektor potwierdza także zakażenie wirusem SARS-CoV-2, który wykryto u jednego z pacjentów stacji dializ szpitala przy ul. Lwowskiej, dojeżdżającego na zabiegi z domu. – Przeprowadzono dochodzenie epidemiologiczne, zakwalifikowano do kwarantanny dwie osoby z personelu oraz 4 pacjentów stacji. Dochodzenie epidemiologiczne jest w toku w toku – pisze.
Do sprawy wrócimy.
Anna Moraniec



6 Responses to "Śmiertelna superbakteria w szpitalu"