
KROSNO. Trwa proces Damiana P. (42 l.) oskarżonego o zabójstwo swej o rok młodszej konkubiny Magdaleny P.
Do tragedii doszło 17 grudnia 2012 roku w Sieklówce (pow. jasielski). W miniony poniedziałek, 4 listopada, przed sądem swoje zeznania złożyli siostra oskarżonego (44 l.) oraz emerytowany policjant (47 l.). Ponadto sąd podczas wideokonferencji przesłuchał biegłego do spraw balistyki Leszka Kubiaka (49 l.).
Proces w tej sprawie ruszył 29 sierpnia br. Wg Prokuratury Rejonowej w Jaśle, Damian P. zabił Magdalenę celowo. Sam oskarżony nie przyznaje się do morderstwa. Twierdzi, że to był wypadek. Damian mieszkał w Sieklówce wraz ze swoją matką. Jest rozwiedziony, ma 14-letniego syna. Od ok. 20 lat wyjeżdżał do pracy w Niemczech, gdzie pracował w ogrodnictwie. Tydzień przed tragedią wrócił do Polski. Magdalenę P. znał od około 10 lat.
Świadek: – Damian był załamany, klęczał i płakał
– 17 grudnia ok. godz. 18 udaliśmy się na interwencję do Sieklówki, gdzie doszło do śmiertelnego postrzelenia człowieka – mówił w sądzie policjant. – Gdy przybyliśmy na miejsce okazało się, że w kuchni leży martwa kobieta. W korytarzu na podłodze pod ścianą znajdowała się strzelba oraz zniszczony telefon komórkowy – zeznał. – Damian był załamany, klęczał i płakał. Chciał popełnić samobójstwo, lecz powstrzymał go sąsiad – mówił. – Damian na początku nie chciał z nami rozmawiać, jednak później wyjaśnił, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Jak mówił P., gdy jego konkubina przygotowywała kolację zapytał ją, czy wyjdzie z nim wypłoszyć dziki, które podchodziły pod dom. Ona odmówiła, chwyciła za lufę, przystawiła ją sobie do głowy, nieszczęśliwie szarpnęła za rękę i wtedy doszło do wystrzału. P. chciał wezwać pogotowie, chwycił za telefon, a że był zdenerwowany komórka mu wypadła z ręki i roztrzaskała się – dodał.
Kolejny świadek: – Magda nie wyobrażała sobie życia bez alkoholu
– Poznałam Magdę 7 lat temu. Była bardzo miła, jednak początkowo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ta pani jest alkoholiczką. Wraz z mężem zgodziliśmy się, aby Damian i Magda wynajmowali u nas małe, dwupokojowe mieszkanie. Brat urządził je – zeznała siostra oskarżonego. – Magda powiedziała mi, że jest kucharką. Mój znajomy zgodził się ją zatrudnić jako pomoc kuchenną. Przepracowała zaledwie tydzień i powiedziała, że nie chce więcej w tym lokalu pracować. Okazało się, że szef kazał jej wysprzątać piwnicę, a ona wypiła wszystko wino – mówiła. – Rozmawiałam z Magdą, zapytałam, jaki ma problem, a ona odpowiedziała, że musi pić, że nie wyobraża sobie życia bez alkoholu – mówiła.
W jednej pracy mogła pracować najdłużej 10 dni
– W sierpniu Damian pojechał do Polski na 5 dni. Gdy wieczorem wróciłam z pracy do domu, zadzwonił do mnie lekarz i poinformował, że Magda przebywa w klinice. Szybko tam pojechałam. Widok był koszmarny; Magda leżała przywiązana do łóżka, gdyż była bardzo agresywna. W torbie miała pół butelki wódki. Zapytałam ją co się stało. Wyjaśniała, że poszła na stację benzynową kupić alkohol i nic więcej już nie pamięta. Okazało się, że Magda leżała obok stacji benzynowej, była nieprzytomna, miała śmiertelną dawkę alkoholu w organizmie, wg lekarzy to cud, że przeżyła. Policjanci przywieźli ją do kliniki w środku nocy – mówiła. – Magda trafiła na trwającą 25 dni terapię odwykową. Gdy zapytałam ją co będzie gdy zakończy terapię, odpowiedziała, że znów zacznie pić – zeznała. – Mój brat ją uwielbiał, nie dał złego słowa o niej powiedzieć. Nie znosił tego, że ona pije. Obiecywał jej, że jeśli przestanie pić, to się z nią ożeni. Nigdy się nie kłócili, gdy u mnie mieszkali – dodała.
Jak oznajmił biegły Leszek Kubiak z Sądu Okręgowego w Szczecinie: – Strzał mógł paść z odległości od ok. 20 cm do 2 metrów. Nie stwierdzono śladów, które wskazywałyby na strzał z tzw. przyłożenia. Stwierdzono otwór wlotowy w głowie denatki, natomiast wylotowego nie było ze względu na duże uszkodzenie czaszki i mózgu. Nie jest możliwe dokładne określenie toru lotu pocisku. Broń mogła być usytuowana na wprost jak i pod kątem 20 czy 30 stopni.
Sąd postanowił uzupełnić postępowanie dowodowe. Dopuścił dowód w postaci między innymi badań, dzięki którym możliwe będzie ustalenie, czy na odzieży denatki znajdują się drobiny prochu strzelniczego. Zostanie także uzupełniona opinia biegłego ds. balistyki.
Wioletta Zuzak


