
KROSNO. Według jasielskiej prokuratury, Damian P. zabił Magdalenę celowo. Oskarżony twierdzi, że to był nieszczęśliwy wypadek.
W Sądzie Okręgowym w Krośnie zakończył się proces Damiana P. (43 l.) oskarżonego o to, że 17 grudnia 2012 roku w Sieklówce (pow. jasielski) śmiertelnie postrzelił swoją o rok młodszą konkubinę Magdalenę. P. usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa, nielegalnego posiadania amunicji i broni oraz jej wyrabiania. Do morderstwa się nie przyznaje. – Nie chciałem Magdy zabić, zamierzałem tylko wypłoszyć dziki, które dzień wcześniej zryły moją działkę – stwierdził oskarżony.
Wg prokuratury, Damian P. tego feralnego dnia, znajdując się w stanie nietrzeźwości i działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swej konkubiny, skierował w kierunku jej głowy broń długą, samodziałową, jednostrzałową, z przeładowanym pociskiem myśliwskim, kaliber 16 mm, niezabezpieczoną, po czym z odległości kilkudziesięciu centymetrów oddał strzał w głowę pokrzywdzonej, powodując liczne obrażenia, co doprowadziło do natychmiastowego zgonu kobiety. Damiana P. oskarżono też o to, że bez zezwolenia posiadał broń palną.
Oskarżony przedstawił dwie wersje zdarzenia
Damian od około 20 lat wyjeżdżał do pracy w Niemczech. Tydzień przed tragedią wrócił do Sieklówki. Magdalenę P. znał od ok. 10 lat. W sądzie zeznawał policjant, który 17 grudnia 2012 r. został wezwany na interwencję do Sieklówki, gdzie została postrzelona Magdalena P. – Oskarżony oświadczył, że usłyszał strzał, gdy przebywał w kotłowni. Następnie pobiegł do kuchni, gdzie zobaczył leżącą na podłodze konkubinę, obok której znajdowała się broń. Był wstrząśnięty, płakał, dopiero potem opowiedział drugą wersję wydarzeń. Stwierdził, że chciał wyjść na zewnątrz i odstraszyć dziki, które podchodziły pod dom od strony lasu. Zapytał, czy Magda pójdzie razem z nim, lecz ona odmówiła. Miała powiedzieć do oskarżonego: „Zastrzel mnie”, po czym chwycić lufę i strzelba wypaliła – mówił.
Opinia biegłych rzuca nowe światło na sprawę
– Nie można wykluczyć, że śmiertelny strzał mógł paść podczas szarpania się sprawcy z ofiarą – sędzia Janusz Szarek odczytał wnioski końcowe dotyczące opinii sporządzonej przez biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. – Oddanie strzału skutkującego śmiercią Magdaleny P. mogło nastąpić w sytuacji, gdy kobieta, mając w zasięgu najprawdopodobniej lewej ręki lufę broni chwyciła za nią, a lufa ta została wyszarpnięta z jej ręki przez trzymającego broń Damiana P. Należy wykluczyć, aby oddanie śmiertelnego strzału było możliwe w sposób podany przez oskarżonego. Niemożliwe jest spowodowanie uszkodzeń postrzałowych takich jak na ciele denatki, poprzez naciśnięcie języka spustowego przez nią samą, przy sekcyjnym stwierdzeniu braku strzału z tzw. przystawienia. Mało prawdopodobne jest oddanie strzału przypadkowego.
Zdaniem prokuratora, nie było to raczej zabójstwo zaplanowane. – Damian P. działał pod wpływem silnego bodźca. Z zeznań matki pokrzywdzonej wynika, że oskarżony mógł po przyjeździe do domu uzyskać informacje, iż konkubina utrzymuje kontakty z innymi mężczyznami. Natomiast alkohol mógł wyzwolić uczucie zazdrości i oskarżony utracił kontrolę nad swoimi emocjami – mówił prokurator. Wniósł o uznanie Damiana P. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzenie mu łącznej kary 14 lat pozbawienia wolności oraz zasądzenie na rzecz oskarżycielki posiłkowej (córki pokrzywdzonej Andżeliki) odszkodowania w wysokości 100 tys. zł.
– Nie ma dowodów na to, że gdy Damian P. pracował w Niemczech, to jego konkubina zdradzała go – stwierdził obrońca oskarżonego. – Ponadto chcę podkreślić, że oskarżony nie potrafił zabić kury, co jest w tej sprawie znamienne, gdyż został mu postawiony zarzut zabójstwa człowieka. Czy oskarżony miał motyw, aby zabić pokrzywdzoną? Świadkowie zeznali, że Damian P. bardzo kochał Magdę, mimo że była ona uzależniona od alkoholu.
Wyrok zostanie ogłoszony 10 września.
Wioletta Zuzak



2 Responses to "Śmiertelny strzał w głowę"