Smok strzeże wejścia do magistratu

Smok „Hrabia” strzeże wrót urzędu w Rudniku. Fot. Jerzy Mielniczuk
Smok „Hrabia” strzeże wrót urzędu w Rudniku. Fot. Jerzy Mielniczuk

RUDNIK n. SANEM. Na skwerze przed Urzędem Miasta i Gminy stanął słusznych rozmiarów smok. Z wikliny, którą Rudnik stoi, upletli go Maria i Ryszard Machowscy.

Smoczysko jest wielkie, bo jego skrzydła wystają ponad wysokość 6 metrów. Od łba do ogona jest jeszcze więcej metrów. Artyści plecionkarze z Rudnika na smoka zużyli ponad pół tony wikliny. Smoki jakoś dziwnie przyjęły się w mieście nad Rudną, choć żadne podanie z najodleglejszych nawet lat nie wspomina o jakimś gadzie, który by coś w Rudniku pożerał.

Ten jest już trzecim, który powstał w stolicy wikliniarstwa w ostatnich latach. Poprzednie były nawet prezentowane na dorocznych paradach smoków w Krakowie. Smok trzeci raczej spod magistratu się nie ruszy. Jest tzw. żywym pomnikiem, bo wiklina prędzej czy później puści liście. Pierwszy rudnicki smok miał imię „Waldek”, od burmistrza Waldemara Grochowskiego. Obecnego rudniczanie zwą „Hrabią”. To na cześć hr. Ferdynanda Hompescha, Austriaka, który nad Rudną wikliniarstwo zaszczepił.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.