„Smrody wywracają nam wnętrzności i wykańczają psychicznie”

Życie w malowniczo położonej Cyrance to, wbrew pozorom, piekło. Fot. Paweł Galek
Życie w malowniczo położonej Cyrance to, wbrew pozorom, piekło. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Życie mieszkańców osiedla Cyranka jest nie do zniesienia. To piekło. 

Życie mieszkańców osiedla Cyranka jest nie do zniesienia. Smrody ze Specjalnej Strefy Ekonomicznej są tak okropne, że nie można normalnie funkcjonować. – Trzeba zamykać okna w domach. Inaczej się nie da. Odór wywraca wnętrzności i wykańcza psychicznie – skarżą się mielczanie. O „zapachach” w tym malowniczym rejonie miasta mówi się od co najmniej dekady, jednak nikt tego problemu nie potrafi rozwiązać.

W ostatnim czasie uwaga społeczna skupia się na firmie Kronospan, produkującej m.in. płyty meblowe, drewnopochodne panele oraz kleje; którą obwinia się o zanieczyszczenie mieleckiego środowiska. Fabryka broni się, zapewniając, że nie ponosi odpowiedzialności za złe parametry powietrza w mieście, i dodaje, że ciągle modernizuje się pod kątem ekologii.

Specyficzny odór zgnitych jaj
Podczas gdy jak w bęben wali się w Kronospan, zapomina się o problemach osiedla Cyranka. Mieszkańcy tej części miasta od lat skarżą się na odory z firmy Onduline, która produkuje pokrycia dachowe. Aby się o tym przekonać, udaliśmy się tam i empirycznie sprawdziliśmy, że specyficzny odór zgnitych jaj to nie wymysł czy fanaberia mieszkańców.

– Smrody są tak okropne, że wywraca nam wnętrzności – skarży się pani Krystyna. – Trzeba się zamykać w domu, żeby móc normalnie oddychać. Firma dodaje jakieś środki perfumujące, które w połączeniu z dymem tworzą mieszankę wykańczającą nas psychicznie. Wszystko to powoduje wzrost zachorowań na nowotwory, zwłaszcza u małych dzieci. Znam ludzi, którzy stąd wyjeżdżają, bo po prostu mają dość życia w ciągłym smrodzie – dodaje.

Po Kronospanie „prześwietlą” Onduline?
Firma nie ma sobie nic do zarzucenia. Przekonuje, że od lat inwestuje w likwidację „zapachów”. Ludzie jednak wiedzą swoje. Podobnie zresztą jak starosta Zbigniew Tymuła:

– Kiedyś jechałem za beczką z pochyloną pokrywą, która przewoziła środki do firmy Onduline – wspomina. – Nie szło wytrzymać, taki był smród. Nie dziwię się, że wszystkie oczy są skierowane są na Kronospan, bo jego działalność najbardziej odczuwamy. Jeżeli ta fabryka zostanie zmodernizowana, to następną do „prześwietlenia” powinna być Onduline. Są też inne zakłady, choćby elektrownia w Połańcu, której działalność odczuwają Gawłuszowice.

Paweł Galek

One Response to "„Smrody wywracają nam wnętrzności i wykańczają psychicznie”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.