
LEGIONOVIA LEGIONOWO – STAL MIELEC. Biało-niebiescy nie wygrali z Legionovią od sierpnia 2013 roku.
Jeśli ktoś miał znaleźć sposób na niepokonaną od października 2015 roku Stal, to właśnie Legionovia. Mielczanie od trzech lat nie umieją wygrać z drużyną spod Warszawy.
Nie da się wygrać wszystkich meczów, nawet największych dopadają słabsze chwile. Co nie zmienia faktu, że zwycięstwo Legionovii jest sensacją. Do spotkania z liderem ten zespół uciułał wiosną ledwie punkt, stając się jednym z poważniejszych kandydatów do spadku. – Szkopuł w tym, że rywale mają nóż na gardle. Z takimi zawsze gra się trudno – podkreślał przed wyjazdem na Mazowsze Sebastian Łętocha, napastnik Stali. I wykrakał. Biało-niebiescy przegrali pierwszy raz od dziesięciu kolejek, psując sobie 77. urodziny. Bo właśnie 10 kwietnia 1939 roku z inicjatywy pracowników PZL Mielec powstał klub, który w latach 70. XX wieku sięgnął po pięć medali mistrzostw Polski i dotarł do ćwierćfinału Pucharu UEFA. W 1973 i 1976 roku Stal była najlepszą drużyną w kraju.
To było najsłabsze spotkanie lidera, który nie starał się narzucić swoich warunków, tylko cofnął się i czekał na okazję do kontry. Dwa razy prawie się udało, ale bramkarz Legionovii Piotr Smołuch nie dał się pokonać Andrei Prokicowi.
Trener Janusz Białek widział, że gra się nie układa. Dość szybko wpuścił na boisko „Łętiego” i Kamila Radulja. Ale nawet oni nie rozruszali zespołu poruszającego się jak samochód na zaciągniętym hamulcu. Za to po rzucie wolnym wykonywanym przez gospodarzy, sędzia uznał, że jeden ze stojących w murze zawodników Stali zatrzymał piłkę ręką i wskazał na „wapno”. Jarosław Wieczorek strzelił tuż przy słupku i Tomasz Libera, choć wyczuł zamiar pomocnika Legionovii, nie był w stanie zapobiec nieszczęściu. Ci, którzy myśleli, że lider rzuci się do odrabiania strat, musieli się zdziwić. Stal była apatyczna, w niczym nie przypominała zespołu pazernego na gole. Raz jeszcze została więc ukarana. Już w doliczonym czasie gry Rafał Wolsztyński podał piłkę wzdłuż bramki do swojego brata bliźniaka Łukasza, któremu pozostało tylko dołożyć stopę.
Stal nie wygrała z Legionovią od pięciu spotkań. I jak tu nie mówić o kompleksie?
LEGIONOVIA Legionowo 2
STAL Mielec 0
(0-0)
1-0 Wieczorek (72. – karny)
2-0 Ł. Wolsztyński (90.)
LEGIONOVIA: Smołuch – Grzelak, Wiktorski, Bajat, Miś (75. Michalak) – Garyga (89. Goliński), Milewski, Wieczorek, Wójcik, Kalinowski (80. Ł. Wolsztyński) – R. Wolsztyński.
STAL: Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger, Prejs (73. Żegleń), Żubrowski (63. Radulj), Lech, Nowak, Sobczak (54. Łętocha) – Prokić.
Sędziował: Jacek Lis (Katowice). Żółte kartki: Bajat, Wiktorski – Łętocha, Getinger. Widzów: 400.
tsz


