
KOLBUSZOWA. Szpital bez ginekologii, położnictwa i neonatologii.
Z Nowym Rokiem żywot zakończyły szpitalne oddziały ginekologiczno-położniczy i noworodkowy. – O północy z soboty na niedzielę drzwi do porodówki po raz ostatni zamknął dyżurujący lekarz, klucz zostawił portierowi i „adios amigos” – poinformowała nas jedna z kolbuszowskich położnych. Teraz mieszkanki powiatu zmuszone będą rodzić w Rzeszowie, Mielcu, Tarnobrzegu i innych ościennych miastach.
W obronie kolbuszowskiej porodówki zebrano kilka tysięcy podpisów. Były też liczne petycje. Mało tego, kolbuszowianie wyszli na ulice. Manifestanci najpierw udali się przed biuro posła PiS, Zbigniewa Chmielowca, którego jednak… nie zastali. Potem pikietowali przed siedzibami magistratu i starostwa. Wśród protestujących były pielęgniarki i położne z miejscowej lecznicy, ale nie zabrakło też radnych i zwykłych mieszkańców powiatu.
Starosta: – Porodówka zamknęła się sama
– Czemu biorę udział w tym proteście? Urodziłem się w tym szpitalu. Półtora roku temu na świat przyszedł w nim mój syn. Urodził się w świetnych warunkach, miał bardzo dobrą opiekę. Dlatego tu jestem – mówił nam Michał Karkut, sołtys Kolbuszowej Górnej. – Likwidacja porodówki spowoduje zmniejszenie liczby anestezjologów, chirurgów i innych lekarzy, czego skutkiem będzie… wygaszanie całego szpitala. Ten powiat na to nie zasługuje.
Starosta Józef Kardyś tłumaczył, że porodówka zadłuża i „ciągnie w dół” cały szpital. – Dlatego te oddziały zamykają się same – zaznaczył starosta. – Jeśli na 615 porodów na terenie powiatu tylko 167 było w naszym szpitalu, to o czym to świadczy? Niech sobie załoga szpitala odpowie sama: dlaczego kobiety rodzą poza Kolbuszową?! Otóż oświadczam, że podniosę rękę likwidacją tych oddziałów i zastąpienie ich rehabilitacją łóżkową! – dodał.
„Nikt z biura nawet nam nie podziękował”
Jak zapowiedział, tak uczynił. Podobnie zresztą jak większość Rady Powiatu, która głosowała za zmianami w statucie szpitala. Przeciw było tylko czterech radnych: Karol Ozga, Grzegorz Romaniuk, Emil Wilk i Marian Hopek. Likwidacja porodówki stałą się faktem.
– O północy z soboty na niedzielę (31.12. – 01.01.) drzwi do porodówki po raz ostatni zamknął doktor Maciej Karpiak, który akurat miał dyżur. Klucz zostawił na portierni i „adios amigos” – zdradziła nam jedna z położnych. – Nikt z biura nawet nie podziękował nam za lata ciężkiej pracy. Przykre to… Ale trzeba jakoś żyć. Chyba nie ma innego wyjścia.
Paweł Galek



6 Responses to "Smutny koniec porodówki"