
ŁUKAWIEC, RZESZÓW. – Skąd martwe ryby w rzece? – ustalą WIOŚ i „Wody Polskie”.
Na brzegu Wisłoka w Łukawcu (gm. Trzebownisko) znaleziono padłe ryby. W sumie w ub. tygodniu było ich ponad sto. Nie jest znana przyczyna nagłego śnięcia ryb.
O śniętych rybach poinformowali wędkarze. Przekonywali, że w rzece widzieli plamy zanieczyszczeń. Jeszcze w ubiegłym tygodniu instytucje, które odpowiedzialne są za ochronę środowiska, nie chciały zajmować się tą sprawą. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej „Wody Polskie” twierdził, że to nie jego kompetencje i badania powinien przeprowadzić Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. WIOŚ natomiast przekonywał, że od tego są „Wody Polskie”. W końcu Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego przy wojewodzie podkarpackim zleciło to zadanie obu tym instytucjom.
– Od wędkarza otrzymaliśmy informację o martwych rybach w Łukawcu na brzegu Wisłoka – mówi Lesław Chmiel, komendant Straży Gminnej w Trzebownisku. – Prawdopodobnie uległy one przydusze, czyli doszło do znacznego zmniejszenia ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie. Sprawę zgłosiliśmy do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej „Wody Polskie” w Rzeszowie.
Opieszałością WIOŚ i „Wód Polskich” oburzeni są wędkarze. Nie podoba im się, że te instytucje zlekceważyły tak poważny problem. Jednak sytuacja zmieniła się i zarówno wojewódzki inspektorat, jak i zarząd gospodarki wodnej rozpoczęły badania i ustalają, jaka była przyczyna śnięcia ryb. Działania prowadzą wspólnie. Na razie nie ma wyników analizy tego zdarzenia.
Mariusz Andres


