W ostatnią sobotę wybrałem się z rodziną na basen do Boguchwały. Zastanawialiśmy się, gdzie pojechać. Braliśmy pod uwagę Wilczą Wolę, Żwirownię w Rzeszowie oraz basen w Boguchwale. Wilcza Wola odpadła z powodu odległości, została Żwirownia i Boguchwała. Żwirownia nie proponuje praktycznie żadnych atrakcji dla najmłodszych poza dłubaniem patykiem w piasku.
Po odwiedzeniu strony internetowej basenu postanowiliśmy, że pojedziemy z dziećmi właśnie do Boguchwały. Zachęciły nas atrakcje na basenie: zjeżdżalnie, huśtawki, bicze wodne, brodzik dla najmłodszych itd. Sporo się tam zmieniło od naszej ostatniej wizyty. Remont i nowe wodne atrakcje to ogromny plus tego miejsca, którego tak bardzo brakuje w Rzeszowie, czego nie może zrozumieć prezydent miasta Tadeusz Ferenc. Brak remontu basenu przy ul. Pułaskiego i jego opłakany stan odstrasza tylko ludzi, zamiast ich przyciągać.
Po chwilowym „zachwycie” basenem w Boguchwale przyszły pierwsze rozczarowania. Brodzik dla maluchów otoczony sztuczną miękką nawierzchnią nagrzewa się tak bardzo w słońcu, że doprowadza małe dzieci do płaczu, a i dorośli skaczą, przebierając bosymi stopami. Podobnie huśtawki w kolorze czarnym nagrzewają się do tego stopnia, że nie można na nich usiąść. Kolejnym rozczarowaniem były zjeżdżalnie. Łańcuch przy schodkach z tabliczką „nieupoważnionym wstęp wzbroniony” to typowe i, niestety, nagminne w naszym kraju. Podobnie bicze wodne i inne fontanny i bąbelki nie działały, a włączane były od czasu do czasu. To zupełnie niezrozumiałe. Być może chodzi o oszczędności, ale przecież kiedy płacę za bilet 14 zł od osoby dorosłej, to oczekuję, że będę miał dostęp do atrakcji, jakie basen oferuje w każdej chwili, a nie w wyznaczonych godzinach. Kiedy idę do kina, to oczekuję, że film będzie puszczany z głosem i w kolorze, a operator z powodu małej liczby widzów w sali nie wyłączy mi w ramach oszczędności dźwięku, bo przecież film jest z napisami i mogę sobie czytać.
Tak czy inaczej, wolę Boguchwałę niż rzeszowski basen, którego równie dobrze mogłoby nie być i pewnie nikt by tego nie zauważył. Moim zdaniem, to wstyd, żeby wojewódzkie miasto, stolica innowacji i Podkarpacia, wciąż nie miała porządnego parku wodnego, do którego zjeżdżaliby mieszkańcy regionu, nie mówiąc już o zwykłym basenie o przyzwoitym standardzie otwartym dla tych, którzy na czas wakacji zostają w mieście.
Redaktor Marcin Żminkowski



11 Responses to "Sobotni relaks na basenie"