„Sokół“ nie odpuszcza. „Torsan“ ponownie w prokuraturze

Wszystkie sądowe spory miasta w „Sokołem“ kosztowały sanoczan już ponad 300 tys. zł. Fot. Kacper Drwięga
Wszystkie sądowe spory miasta w „Sokołem“ kosztowały sanoczan już ponad 300 tys. zł. Fot. Kacper Drwięga

SANOK, LESKO. Leska prokuratura na wniosek Sądu Rejonowego w Przemyślu ponownie zbada sprawę zaniżania czynszu przez dzierżawcę parkingu na „Torsanie“.

Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”zawiadomiło prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Damiana Delektę i byłego burmistrza Sanoka Wojciecha Blecharzyka, jako osoby, która w tamtym czasie sprawowała nadzór nad ośrodkiem. Przestępstwo miałoby polegać na celowym zaniżaniu stawek za dzierżawę płyty „Torsanu“, gdzie prywatna firma urządziła parking. „Sokół“ o możliwości popełnienia przestępstwa powiadomił także Centralne Biuro Antykorupcyjne. Towarzystwo, które na mocy sądowego wyroku w 2013 roku odzyskało teren po starym lodowisku, przeanalizowało stawki, jakie przez 6 lat MOSiR pobierał od firmy z tytułu dzierżawy terenu.

Bronisław Kielar, prezes Towarzystwa, wyliczył, że średnie miesięczne przychody z tytułu dzierżawy płyty lodowiska przez MOSiR wynosiły 143,79 zł/m-c. – Firma, która przez 6 lat dzierżawiła od miasta parking, płaciła za wynajem bardzo niskie kwoty. Na początku było to 25, później 100 złotych netto. Dopiero przez ostatnie kilka miesięcy opłata wzrosła do tysiąca złotych. Łącznie MOSiR w okresie 6 lat uzyskał z dzierżawy 10 353 zł, a mógł zarobić sporo więcej. Parking liczy 76 miejsc, jest czynny przez osiem godzin i ma obłożenie średnio 60 procent, godzina postoju kosztuje dwa złote, więc przez 6 lat otrzymujemy kwotę ponad 1,2 mln zł – wylicza Kielar.

Dodaje dla porównania, że obecnie „Sokół” na dzierżawie zarabia 3,5 tys. zł. miesięcznie . – Umorzenie tej sprawy to była ewidentna pomyłka. Przez niegospodarność miasto straciło mnóstwo pieniędzy – uważa Kielar.

Brak znamion przestępstwa
Innego zdania była leska prokuratura, która w sierpniu 2014 roku umorzyła śledztwo toczące się w sprawie rzekomego przekroczenia uprawnień przez ówczesnego burmistrza Sanoka, Wojciecha Blecharczyka i byłego dyrektora MOSiR-u, Damiana Delektę. W toku śledztwa prokurator sprawdzał, czy celowo zaniżali czynsz za wynajem parkingu, czym mieli działać na szkodę miasta.

– Śledztwo zostało umorzone wobec braku znamion popełnienia przestępstwa z art. 231 par. 1 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Prokurator uznał, ze działania burmistrza miasta oraz dyrektora MOSiR-u polegające na wydzierżawieniu działki na cele parkingu oraz ustalenie stawek czynszu nie były niezgodne z prawem – argumentowała decyzję śledzczych Maria Chrzanowska z Prokuratury w Lesku.

– Nie można zarzucić wymienionym ani nieprawidłowego, niezgodnego z przepisami prawa postąpienia z posiadaną nieruchomością, ani niegospodarności (niedopełnienia obowiązków w zakresie prawidłowego gospodarowania nieruchomością znajdującą się we władztwie jednostki samorządu terytorialnego), o której zawiadamia Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół“ w Sanoku – czytamy w uzasadnieniu prokuratury.

Przypomnijmy. Do tej pory „Sokół” dwukrotnie procesował się z miastem o zwrot pieniędzy za „niepobrane pożytki” z płyty lodowiska. Towarzystwo wygrało obie sprawy. Trzecia, po zmianie władz w Sanoku, zakończyła się ugodą. Miasto zamiast 300 tys., zapłaci Towarzystwu 100 tys. zł. Łącznie wszystkie sadowe spory miasta w „Sokołem“ kosztowały sanoczan ponad 300 tys. zł.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.