
– Dziękujemy kolegom, że jesteście z nami, jeszcze wczoraj słyszeliśmy od dyrektora, że nie chciał nas zwolnić, ale załoga na niego naciskała, że nas nie chce i z tego powodu nie może nas nawet przywrócić do pracy – mówił Jakub Boczar, jak podkreślił, na razie były ratownik medyczny z WSPR w Przemyślu. – Widząc Was tutaj wiemy, że to nieprawda. A swoją drogą, my też naciskaliśmy dyrektora tylko na podwyżki, wtedy się nie ugiął. Zdecydował się natomiast na zwolnienie związkowców. Mamy nadzieję, że sąd przywróci nas wkrótce do pracy i nadal będziemy mogli razem walczyć o godne zarobki. Chcemy z dyrektorem rozmawiać jak równy z równym, a nie z poziomu niewolnika – dodał nieugięty ratownik.
– Zwolniono nas z art. 52., czyli, według kodeksu, za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Tymczasem nikt z nas nie spóźniał się na dyżury, nikt nie przyszedł, będąc po alkoholu, nikt nie zrobił niczego naruszającego kodeks pracy. Zostaliśmy zwolnieni za pracę związkową. Naciskanie na wyższe zarobki czy jak jest napisane w wypowiedzeniu „próby wymuszania na pracodawcy podwyżki dla pracowników”, jest przecież jednym z zadań związków zawodowych – mówi Grzegorz Chrapek, kolejny zwolniony z pracy związkowiec z Przemyśla.
Ratownicy podkreślają, że szukają pomocy u kogo się da, rozmawiali z wojewodą, idą do marszałka. – Z dyrektorem nie ma dialogu. Jednego dnia mówi, że godzi się na warunki, jakie wynegocjowano w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie, które jest liderem ratownictwa na Podkarpaciu, a na drugi dzień wypiera się tych słów. Mało tego, daje wypowiedzenie tym, którzy na niego „naciskają” w dotrzymaniu słowa. Co ciekawe, z trzech działających w przemyskim pogotowiu związków zwalnia przewodniczących dwóch z nich, a z trzecim podobno rozmawia. Tylko w imieniu ilu ratowników?
Mają poparcie w całym kraju
Swoje poparcie dla zwolnionych związkowców wystosował Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych. W oficjalnym komunikacie potwierdzającym manifestację, OZZRM ogłosił, że odbędzie się ona pod hasłem nauki resuscytacji krążeniowo-oddechowej.
– Nauka RKO pod hasłem: Obywatelu ratuj się sam… bo niedługo nie będzie miał kto. Powodem manifestacji są nierozwiązane problemy grupy zawodowej ratowników medycznych oraz zwolnienie dyscyplinarne przewodniczących związków zawodowych w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu – czytamy w oświadczeniu. Jak podkreślają związkowcy, wciąż nie mogą porozumieć się z dyrekcją placówki, która, według nich, wywiera naciski w formie szantażu. Zwracają uwagę również na to, że zmuszanie do podpisywania niekorzystnych angaży jest wbrew kodeksowi pracy. Podsumowanie jest dosadne: – Nie godzimy się na takie traktowanie załogi naszego zakładu pracy. Potrzebujemy w tym zawodzie jak największej motywacji i wsparcia, ponieważ ma to duży wpływ na efekty ratowania ludzkiego życia, a nie różnicowanie załogi, traktowania jednych lepiej, innych gorzej. Za swoją działalność zostali zwolnieni dyscyplinarnie i przypuszczamy, że ma to na celu także zastraszenie reszty załogi – czytamy.
Sprawa zwolnienia stała się przyczynkiem do zdecydowanej reakcji kolegów, którzy zorganizowali dla nich publiczną zbiórkę na pomoc prawną.
Anna Moraniec



5 Responses to "Solidarność ratowników"