Spadek po wójcie Danielu F.

Daniel F. (32 l.) karierę samorządową zakończył w kwietniu br., kiedy z Urzędu Gminy Raniżów wyprowadzili go policjanci z komendy wojewódzkiej w Rzeszowie. Fot. Autor
Daniel F. (32 l.) karierę samorządową zakończył w kwietniu br., kiedy z Urzędu Gminy Raniżów wyprowadzili go policjanci z komendy wojewódzkiej w Rzeszowie. Fot. Autor

Przygnębiający krajobraz po rządach kontrowersyjnego samorządowca…

Chaos w urzędzie, dramatycznie zadłużona gmina, wściekli na władzę ludzie, „inwestycje”, które albo się rozlatują, albo w ogóle nie mają sensu. Tak wyglądają realia w Raniżowie po rządach Daniela F. (32 l.) Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że rachunek za afery lokalnej władzy nie płaci ona sama, tylko Bogu ducha winni podatnicy.

Wójt Daniel F. (32 l.) zakończył karierę w kwietniu br., kiedy to z Urzędu Gminy Raniżów wyprowadzili go policjanci, a niedługo potem Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie postawiła mu aż 12 zarzutów o charakterze korupcyjnym.

Złodziejski układ z Danielem F. na czele
Jak się okazało, złodziejski system, którego bossem był podejrzany wójt, polegał na wystawianiu fałszywych faktur na fikcyjne zlecenia. Śledczy ustalili, że w ten sposób przywłaszczono ponad 100 tys. zł. Kasą dzieliła się przede wszystkim trójka wysokich urzędników: Daniel F; Józefa K., była księgowa gminy, i Zofia M., pracownica Referatu Finansowego. Zarzuty postawiono rodzinie K. z Woli Raniżowskiej: sołtysowi tej wsi, Edwardowi, i jego synowi Pawłowi, który był zatrudniony przez wójta w sekretariacie urzędu. Obaj na podstawie „lewych” umów i faktur mieli wykonywać prace, których – jak wynika z ustaleń śledczych – nigdy nie było.

Policja zatrzymała również pełnomocnika jednej z firm działających w Raniżowie, który podejrzany jest o pomocnictwo wójtowi w przekroczeniu uprawnień w celu osiągnięcia przez niego korzyści majątkowych. Usłyszał też zarzut usiłowania oszustwa na szkodę gminy na kwotę ponad 36 tys. zł. Chodzi o wydzierżawienie ośrodka wypoczynkowego. Umowa z gminą przewidywała obniżenie czynszu w przypadku inwestycji w podniesienie standardu ośrodka. Podejrzany przedstawiał więc fikcyjne faktury, że niby inwestował.

Wójt Daniel F. trafił do aresztu śledczego, który jednak po dwóch miesiącach opuścił. Zanim tak się stało, musiał jednak wpłacić 30 tys. zł kaucji. Co bulwersuje, podczas pobytu w areszcie F. zgodnie z ustawą,. pobierał połowę pensji wójta. Będąc już na wolności, gdzie oczekuje na rozprawę sądową, podobno nie dostaje już wynagrodzenia. Podobno… Tym bardziej, że są prawnicy, którzy uważają, że wypłata wójta nadal mu się należy.

Nowy wójt: – Płacimy wyroki. Za friko. To boli!
Zwolennikiem takiego rozwiązania bynajmniej nie jest Kazimierz Mikołajczyk (49 l.), sołtys Staniszewskiego: – Ludzi bulwersuje ta cała sytuacja z Danielem F. – mówił. – Wiadomo, że będąc w areszcie pobierał on pensję. A co teraz? Może w tej sytuacji należałoby mu dać urlop bezpłatny? A może zaproponować mu jakąś pracę fizyczną, żeby mógł uczciwie zarobić na swe wynagrodzenie? Niech ludzie widzą, że złodziejstwo nie popłaca – apelował sołtys.

Daniel F. do łopaty jednak nie poszedł. Podobno znalazł inną formę zarobkowania. Ale to niepotwierdzona informacja. Jego obowiązki w urzędzie, decyzją wojewody, przejął Władysław Grądziel (49 l.), dotychczasowy dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa w kolbuszowskim starostwie. To, co zastał, z pewnością mogło go przerazić. Ale nowy wójt, oceniając sytuację w gminie, dyplomatycznie unika ostrych słów. Choć nie kryje też irytacji:

– Jestem bardzo zaniepokojony tym, co tu zastałem – mówił Grądziel. – Mamy regresy finansowe. Płacimy wyroki. Za friko, za nic. Ostatnio tak poszło 185 tys. zł.  To boli – dodał.

Smutny los dzieci z Korczowisk
Oprócz gigantycznych problemów finansowych, nowy gospodarz gminy otrzymał również w spadku skłóconych i wściekłych na władzę ludzi. Należą do nich mieszkańcy Korczowisk, gdzie zamknięto Szkołę Podstawową. Ludziom obiecywano, że w ten sposób ich wieś zyska ok. 200 tys. zł rocznie. Pieniądze te miały zostać zainwestowane m.in. w infrastrukturę. I co? I nic!

– Żadna inwestycja nie została zrealizowana, żadne roboty, remiza jest niewykończona, drogi są tak dziurawe, że przejechać się nie da. Gdzie są te pieniądze, które miały się pojawić po likwidacji naszej szkoły? – denerwował się sołtys Korczowisk, Marek Żyła. Daniel F. obiecywał mu, że w opustoszałym budynku będzie świetlica, w której dzieci będą mogły w normalnych warunkach spędzić czas, czekając na szkolny autobus.

Wójt jednak słowa nie dotrzymał. Przynajmniej nie od razu. – Kolejny raz zwróciliśmy się z pismem do niego o otworzenie tej świetlicy – wspomina Żyła. – Warunki pogodowe były coraz gorsze, dzieci stały na deszczu i w zimnie. W końcu jednak dzięki dotacji unijnej udało się tam tymczasowo uruchomić świetlicę, ale przez pierwsze dwa miesiące tego roku szkolnego dzieci musiały czekać na autobus „pod chmurką”.

– Wójt mógł przecież kogoś wyznaczyć do prowadzenia tej świetlicy, dzieci wcale nie musiały marznąć i moknąć – irytował się sołtys. – My nawet mogliśmy pracować tam społecznie. Zwracaliśmy się do wójta o klucze. Bezskutecznie, bo on tylko obiecywał – złościł. Ale to nic w porównaniu z tym, jaki los później spotkał byłą szkołę w Korczowiskach. Dobitnie pokazała to niedawna kontrola Komisji Rewizyjnej Rady Gminy Raniżów.

Można się tylko przerazić
– Trzy lata temu ten budynek jeszcze nadawał się do użytku. Dziś można się tylko przerazić – ocenia Karol Ozga (28 l.), przewodniczący komisji. – Kiedy weszliśmy do środka, zobaczyliśmy na podłodze elementy czarnego sufitu. W kancelarii, do której drzwi były wyważone łomem, na ziemi leżały dzienniki ocen i inne dokumenty. Przecież takich rzeczy nie powinno się robić. To jest niedopuszczalne. Dokumentację powinno się zniszczyć albo chociaż jakoś zabezpieczyć, żeby nie była dostępna dla byle kogo – irytuje się.

– Należałoby dokonać inwentaryzacji w tym budynku – kontynuuje Ozga. – Okazuje się, że brakuje tam kilku rzeczy, które nie do końca wiadomo, gdzie się podziały. Trzeba to wyjaśnić. Widać, że przez ostatnie lata nie było w naszej gminie gospodarza, który do tego tematu włożyłby chociaż jakieś minimum wysiłku – konstatuje przewodniczący komisji.

Na ścianach króluje grzyb, a sufit się rozlatuje
Nie mniej zapuszczony niż była szkoła w Korczowiskach jest budynek hotelu przy stadionie Raniżovii, którego zarządcą jest Urząd Gminy. „Króluje” w nim grzyb, a na głowę spaść mogą również… fragmenty sufitu. Jak się okazało, zimą pękła rura zalewając ściany i niszcząc cały parkiet. Dziś obiekt jest w opłakanym stanie. Potwierdza to Komisja Rewizyjna.

– Rzeczywiście, na ścianach jest tam grzyb, są też odpadające części sufitu, a także kompletnie zniszczony cały parkiet – wylicza przewodniczący Ozga. – Budynek co prawda kilka lat temu został wyremontowany, ale tylko z zewnątrz. W środku był w kiepskim stanie, ale mimo to, umożliwiał normalne użytkowanie. Dziś już raczej nie. To efekt kompletnego braku nadzoru nad tym budynkiem zimą, kiedy popękały rury. Odpowiedzialność za to ponoszą przede wszystkim poprzednie władze gminy, które były za to odpowiedzialne.

O innych „pamiątkach”, które pozostały w gminie Raniżów po rządach wójta Daniela F. napiszemy w poniedziałkowym wydaniu Super Nowości. Polecamy!

Paweł Galek

9 Responses to "Spadek po wójcie Danielu F."

Leave a Reply

Your email address will not be published.