
MIELEC. Krematorium – tak najczęściej mielczanie określają powstający obiekt.
Ogromne kontrowersje towarzyszą powstającej w centrum Mielca spalarni zwłok. Imponujący komin już stoi i wzbudza jednoznaczne skojarzenia: krematorium. Obserwują go m.in… pacjenci zlokalizowanego obok Szpitala Powiatowego. Marian Krużel, właściciel zakładu pogrzebowego „Eden”, który realizuje inwestycję, zapewnia że ani gęstego dymu, ani drażniącego zapachu ze spalarni zwłok nie będzie.
Pierwsza w Mielcu spalarnia zwłok ma funkcjonować przy ul. Wolności, tuż obok zakładu pogrzebowego „Eden” i naprzeciwko… szpitala, co wzbudza niemałe emocje.
„Lokalizacja inwestycji jest nie jest zła”
Waldemar Wiącek, naczelnik Wydziału Urbanistyki w magistracie, uważa jednak, że lokalizacja inwestycji nie jest zła, zwłaszcza porównując ją do umiejscowienie tego typu obiektów w innych miastach, np. w Stalowej Woli. – Odległość do najbliższych budynków mieszkalnych wynosi ok. 150 m, niedaleko las, korzystny układ róży wiatrów. Obok są w zasadzie same firmy usługowe, w związku z tym występuje tzw. dobre sąsiedztwo – wylicza.
– To prawda, że pacjenci szpital będą z okien oglądać spalarnię zwłok, ale przecież od wielu lat widzą zakład pogrzebowy i nic złego się nie dzieje – zaznacza Wiącek. – Ja sam byłem pacjentem tej lecznicy i jakoś mnie ten widok nie raził. Widocznie tak rynek decyduje, że tego typu placówki lokalizują się obok szpitala. Potwierdza to fakt, że obok „Edenu” ma powstać kolejny zakład pogrzebowy. Działka na ten cel została kupiona, jest też uzyskana decyzja o warunkach zabudowy. Tu nie mówi się o spalarni zwłok, choć wszystko możliwe.
„Pewnie będzie to na granicy opłacalności”
Miejski urbanista podkreśla, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem: – Z opisu wniosku o rozbudowę wynikało, że część pomieszczeń zaplecza może być przeznaczona pod piec do spopielania zwłok – informuje. – Wdrożyliśmy więc tryb, który przewiduje ustawa, czyli m.in. sprawdziliśmy, czy inwestycja jest zgodna z przepisami odrębnymi. Wystąpiliśmy też do stosownych organów z zapytaniem, czy to przedsięwzięcie może pogorszyć stan środowiska. Otrzymaliśmy odpowiedź, że nie. Wydaliśmy więc pozytywną decyzję.
Czy spalanie zwłok w Mielcu będzie opłacalnym przedsięwzięciem? – Nie wiem… Pewnie będzie to na granicy opłacalności – odpowiada Wiącek. – Nie prowadzę badań ani nie mam wiedzy, ile osób jest zainteresowanych takimi usługami. Pewnie na początku będzie to zjawisko sporadyczne. Może potem, kiedy obyczajowość się nieco zmieni, to będzie częstsze. Na pewno tezy, że będzie się tam spalało zwłoki jak w kotłowni są mocno przesadzone.
Przedsiębiorca: – Rozumiem obawy mieszkańców
Jakub Cena (PiS), wiceprzewodniczący Rady Miasta, przyznaje, że nie było planu zagospodarowania przestrzennego, który by przyblokował tego typu budowlę koło szpitala, w centrum Mielca. – Mam wrażenie, że nie przewidziano takich sytuacji – uważa Cena. – Z punktu widzenia etycznego ta lokalizacja jest niefortunna. Nie chciałbym jednak wydawać druzgocącego wyroku wobec służb miejskich. Sądzę, że niewiele mogły tu zdziałać – dodaje.
Marian Krużel, właściciel zakładu pogrzebowego „Eden”, który realizuje inwestycję, w rozmowie z dziennikarzami zapewniał, że instalacja będzie wyposażona w specjalistyczne filtry, które ograniczą emisję spalin do minimum: – Rozumiem obawy mieszkańców, ale zapewniam, że ani ekologia na tym nie ucierpi, ani nie będzie żadnych dymów i zapachów – przekonywał przedsiębiorca. – To nie będzie krematorium, tylko spalarnia zwłok.
Paweł Galek



5 Responses to "Spalarnia zwłok widziana z okien… szpitala"