RESOVIA – KSZO OSTROWIEC ŚW. 11 gospodarzy kontra 9 gości. Trener KSZO sugerował, że sędzia pomagał rzeszowianom.
Czy można grać przez pół godziny z przewagą dwóch zawodników i nie strzelić zwycięskiej bramki? Resoviacy udowodnili, że można. – Moi piłkarze spanikowali – oświadczył trener Szymon Szydełko, nie ukrywając rozczarowania.
Rzeszowianie zaprzepaścili niepowtarzalną okazję na ogranie lidera i namieszanie w czołówce, bo w przypadku zwycięstwa traciliby do drużyny z Ostrowca Świętokrzyskiego zaledwie 3 punkty. Tymczasem „pasiaki” napisały rozdział do książki „Jak pluć sobie w brodę”.
Niemoc biła po oczach
Pierwsza połowa nie porwała, ale w samej końcówce zaczęły się dziać rzeczy przedziwne. Jak się potem okazało, to był wstęp do wydarzeń, które kibice z pewnością zapamiętają na dłużej. W 43 min Sebastian Dziedzic stanął oko w oko z bramkarzem KSZO, lecz zachował się jak uczniak i wywalczył tylko rzut rożny. Arkadiusz Staszczak posłał jednak piłkę wprost na głowę Dawida Pałys-Rydzika, któremu pomógł jeszcze kiks obrońcy gości i Resovia na przerwę schodziła w wybornych humorach. Gdy w 54 min Mateuszowi Podstolakowi odebrało rozum (pomocnik KSZO rzucił piłką w przeciwnika) i rywale musieli grać w osłabieniu, wydawało się, że biało-czerwoni wkrótce wyprowadzą nokautujący cios. Gol rzeczywiście padł, lecz strzelili go piłkarze z Ostrowca! Na trybunach nie umilkł jeszcze pomruk niezadowolenia, gdy sędzia sięgnął po drugą czerwoną kartkę! Tym razem do szatni powędrował Tomasz Persona – były zawodnik Stali Rzeszów ponoć obraził kibiców. Takiej szansy resoviacy zmarnować nie mogli, 11 facetów przeciwko 9 stanowi różnicę. A jednak… Spodziewany szturm na bramkę nie nastąpił, dobrych akcji zakończonych strzałami nie oglądaliśmy prawie w ogóle. „Pasiaki” uporczywie eksportowały piłkę w pole karne, lecz podania były niechlujne. Podsumowaniem niemocy okazała się przymiarka Szymona Kalińca z trzeciej minuty doliczonego czasu, na wysokość czwartego piętra. Ba, to gospodarze mogli mówić o szczęściu! Chwilę wcześniej Rafał Gil koncertowo zepsuł bowiem kontratak KSZO.
Przez sędziego nie mógł spać
– Mamy w drużynie wielu doświadczonych zawodników. Powinniśmy być cierpliwi, tymczasem daliśmy się ponieść panice. Z każdą upływającą minutą graliśmy bardziej nerwowo. Zabrakło akcji oskrzydlających, przyjęć kierunkowych na bokach. Sami grzebaliśmy swoje szanse na decydujące trafienie – kręcił głową z niedowierzaniem Szymon Szydełko.
Już dawno konferencja prasowa nie osiągnęła tak wysokiej temperatury. Głównie za sprawą, sympatycznego skądinąd, trenera KSZO Andrzeja Wiśniewskiego, który prowokował gospodarzy. – Jak przeczytałem, że ten mecz sędziuje facet z Lublina (Motor to największy rywal KSZO w walce o awans – red.) to przyznam, że nie mogłem spać. Obudziłem się już o 4.30. Po tym, co tutaj zobaczyłem, muszę stwierdzić, iż słusznie się denerwowałem. Zagrałbym przeciwko Resovii bardziej agresywnie, lecz w tej sytuacji obawiałem się, że po 20 minutach będzie po meczu – perorował Wiśniewski. Najbardziej wzburzyła go sytuacja z 43 minuty, z Dziedzicem w roli głównej. – Tak odpuszczonego spalonego nie widziałem, to było dobre 7 – 8 metrów. Wiem, że można się pomylić, ale w tym wypadku? Bądźmy poważni – uśmiechał się ironicznie były szkoleniowiec Wisły Płock, Polonii Warszawa i… reprezentacji Palestyny. Przed laty został oskarżony o ustawianie meczów Unii Janikowo, dobrowolnie poddał się karze i na jakiś czas musiał się pożegnać z działalnością w profesjonalnym sporcie.
Komentarz Wiśniewskiego nie spodobał się Szydełce. – Trener postawił Resovię i mnie w niezręcznej sytuacji, sugerując, że ktoś nam pomagał. Tymczasem spójrzmy na to, co się stało: jeden zawodnik KSZO rzuca piłką, drugi pokazuje środkowy palec kibicom i to chyba pan powinien porozmawiać ze swoimi podopiecznymi – ripostował.
RESOVIA 1
KSZO Ostrowiec 1
(1-0)
1-0 Pałys-Rydzik (44.), 1-1 Cheba (58.)
RESOVIA: Pietryka – Makowski, Domoń, Żmuda – Staszczak, Wiejak (64. Frankiewicz), Kaliniec, Kmiotek (77. Chamera), Bieniasz (70. Pelc) – Pałys-Rydzik, Dziedzic
KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Sołtykiewicz, Łatkowski, Persona – Cheba (84. Łokieć), Mężyk, Podstolak, Dobkowski (46. Czajkowski) – Grunt (85. Gil) – Tylec (90. Dziadowicz).
Sędziował Radosław Wąsik (Lublin). Żółte kartki: Staszczak, Domoń – Podstolak. Czerwone kartki: Podstolak (54. – niesportowe zachowanie), Persona (59. – niesportowe zachowanie). Widzów 700.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=210865]



One Response to "Sparaliżowane „pasiaki” (ZDJĘCIA)"