
STAL RZESZÓW – JKS JAROSŁAW. Wyjątkowo „czyste” derby regionu.
Miało być spokojnie, a znowu skończyło się na poobgryzanych paznokciach. Stal Rzeszów wygrała z JKS-em, choć chyba nie wyciągnęła wniosków z poprzedniego spotkania w Radzyniu Podlaskim. Tak czy inaczej biało-niebiescy dogonili lidera.
W zasadzie tylko rozprężeniem i zbytnią pewnością siebie można tłumaczyć postawę rzeszowian w ostatnich minutach sobotniego spotkania. Podobnie było tydzień wcześniej, jednak tym razem do podopiecznych Bohdana Bławackiego uśmiechnęło się więcej szczęścia. To gospodarze zresztą stworzyli sobie zdecydowanie więcej okazji, ale zbyt często trafiali w dobrze ustawionego Mateusza Zająca. Co ciekawe, w derbach regionu arbiter nie pokazał ani jednej żółte kartki.
– JKS znowu wraca do domu smutny. Czeka nas ciężki tydzień, mamy w drużynie sporo problemów. Zawodnicy grają nie na swoich pozycjach i to spory problem, choć staramy się go przezwyciężyć – Arkadiusz Baran, trener gości, przyzwyczaił się już, niestety, do ponurych konferencji prasowych. – Dziękuję jednak zawodnikom, że na tak ciężkim terenie przeciwko tak dobremu zespołowi do końca dążyli, by wyrównać – dodawał człowiek, który przy Hetmańskiej czuje się przecież jak u siebie.
Opiekun Stali chwalił rywali, ale przy okazji nie krył rozczarowania postawą niektórych swoich graczy. – Ten mecz pokazał, jak wyrównana jest ta liga. Zespół z ostatniego miejsca walczył z nami tak, jakby znajdował się w czubie. Jeśli JKS dalej będzie tak grał, szybko opuści strefę spadkową – mówił Bohdan Bławacki.
Ofensywa odżyła
Biało-niebiescy dzięki zwycięstwu dogonili Resovię i z 21 punktami na koncie, tylko przez gorszy bilans bramkowy, zajmują 2. miejsce w tabeli. To z pewnością cieszy, tak jak i zwyżkująca forma zawodników ofensywnych. Znowu na listę strzelców wpisał się Daniel Koczon, choć już po kilku minutach powinien trafić do siatki, podobnie zresztą jak Michał Marczak. Swoje zrobił też Piotr Prędota, a więc wydaje się, iż taktyka z dwoma napastnikami spełnia przy Hetmańskiej swoje zadanie.
O możliwości z przodu nie powinien też martwić się Arkadiusz Baran, bo jego zespół potrafi zdobywać bramki. Niewiele brakowało m.in. w 57 minucie, gdy Bartłomiej Purcha – po karygodnej stracie Stali w środku pola – obił poprzeczkę. Obaj szkoleniowcy powinni jednak zwrócić szczególną uwagę na formację obronną, bo wydaje się, że od niej – idąc tropem piłki ręcznej – powinno zaczynać się całe dobro dla drużyny.
STAL Rzeszów 2
JKS Jarosław 1
(1-0)
1-0 Koczon (28.)
2-0 Prędota (66.)
2-1 Surmiak (84.)
STAL: Skuza – Skała (70. Szymański), Kursa, Gordijczuk, Kordas (76. Stec), Koczon (70. Ceglarz), Szeliga, Reiman, Brocki (79. Maślany), Prędota (74. Lisańczuk), Marczak
JKS: Zając – Gliniak, Ochał, Maciejewski, Pękala, Kmak (58. Urbaniak), Michalak, Surmiak, Purcha (74. Sobolewski), Stachyra, Zawiślak.
Sędziował Mateusz Kowalki (Kielce). Widzów 600.
tc


