
RZESZÓW. Propozycja podwyżek nie idzie w parze z zapewnieniami rządu o braku drastycznych wzrostów opłat za energię elektryczną.
Jak nieoficjalnie ustaliło RMF FM, podwyżki cen prądu, o które postulują państwowe spółki energetyczne, mogą wynieść nawet 40 proc. W ubiegłym tygodniu stosowne wnioski miały wpłynąć od PGE, Energa, Enea i Tauron do Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Co to oznacza dla przeciętnego Polaka? Możliwą kolejną serię wyższych opłat, a w efekcie droższych usług i produktów.
Jak poinformowało RMF FM, propozycja podwyżek nijak ma się do prezentowanej ostatnio linii partii rządzącej, która wielokrotnie wyjaśniała, że chce uniknąć wysokich wzrostów opłat za energię elektryczną. – Będziemy tutaj szukać takich możliwości, żeby firmy energetyczne były w stanie utrzymać dotychczasowe taryfy dla tych odbiorców – mówił kilka dni temu wicepremier, minister aktywów państwowych, Jacek Sasin, w rozmowie z RMF FM.
Jak się okazuje, prezesi spółek mieli być jednak „pod ścianą” i musieli złożyć wnioski do URE, bo inaczej groziłyby im konsekwencje prawne za „działanie na szkodę spółki”. URE ma się jednak domagać obniżenia kwot, które pojawiły się w roszczeniach spółek. Z szacunków Narodowego Banku Polskiego wynika, że stawki prądu mogą wzrosnąć o ok. 8 proc.
Będzie drożej?
Wyższe ceny energii elektrycznej to wyższe opłaty dla indywidualnych osób (których jednak rządzący mają uniknąć), ale także przedsiębiorców. Wiele firm, aby zrekompensować sobie straty będzie musiało sprzedawać swoje wyroby po wyższej cenie. – Jeśli zostanie podniesiona cena prądu, to automatycznie wzrosną stawki towarów żywnościowych takich jak chleb, nabiał czy wędliny i mięsa – mówi Stanisław Bartman, prezes zarządu Podkarpackiej Izby Rolniczej. – Nie istnieje jakikolwiek sektor produkcji, w którym ceny prądu nie wpływałyby na wartość produkowanego dobra – dodaje. Pamiętajmy, że zamrożenie stawek energii obowiązuje już tylko do końca roku. Wciąż nie wiadomo, czy przedłużenie tego terminu wchodzi w grę. – Zamrożenie cen prądu było przewidziane tylko na kalendarz wyborczy, dlatego można się teraz obawiać, że ewentualna podwyżka stawek wpłynie negatywnie na sektor produkcji i usług. Pamiętajmy, że wyprodukowanie chleba, towarów mlecznych czy zwierzęcych opiera się w dużym stopniu właśnie na zużyciu energii elektrycznej – ocenia Dominik Łazarz, ekonomista z WSIiZ w Rzeszowie.
Kamil Lech



8 Responses to "Spółki energetyczne postulują dwucyfrowe podwyżki cen prądu"