
TBL. Marazmu w wykonaniu „Jeziorowców” ciąg dalszy, a w perspektywie mecze z czołówką tabeli.
– Bardzo nas boli ta porażka. Ja osobiście jestem bardzo zawiedziony tym meczem, bo spokojnie mogliśmy go wygrać – mówił po sobotnim pojedynku z Asseco Gdynią, rozgrywający Stabill Jeziora, Marcin Nowakowski. Tarnobrzeżanie po spóźnionym finiszu i niezwykle emocjonującej końcówce przegrali po raz czwarty z rzędu.
W ekipie gospodarzy po trzech latach przerwy znów zagrał Kevin Goffney (był liderem Siarki w jej debiutanckim sezonie w TBL). 27-letni Amerykanin zastąpił Tony’ego Weedena, który wyjechał na Cypry. Goffney nic wielkiego w sobotę nie zaprezentował, ale w końcówce mógł być bohaterem. Gdyby trafił na 6 s przed końcem przy stanie 63:66, doprowadziłby do dogrywki. Piłka jednak po jego rzucie zatańczyła tylko na obręczy kosza i nie wpadła. Gdynianie mogli zatem odetchnąć i cieszyć się z pierwszej wygranej w obcej hali (do soboty byli jedyną drużyną w TBL bez zwycięstwa na wyjeździe).
Gospodarze po dobrej grze w pierwszych dziesięciu minutach w kolejnej kwarcie wyraźnie oddali inicjatywę rywalom. W ekipie Asseco brylował 20-letni Sebastian Kowalczyk, który w tej części meczu zdobył 9 punktów, m.in. trafiając dwukrotnie za trzy punkty, a i pozostali gracze z Gdyni rzucali skutecznie z dystansu. Gdynianie całkowicie zdominowali rywali w ataku, a przede wszystkim w defensywie.
– Po raz kolejny trafił się nam przestój. Różnie to bywa, ale tym razem zdarzyło się nam to w II kwarcie. Przeciwnik w krótkim okresie czasu odskoczył nam na kilkanaście punktów – mówi szkoleniowiec gospodarzy, którzy na początku III kwarty przegrywali już różnicą 19 „oczek” (34:53).
– Powoli te straty odrabialiśmy. Brakowało jednak lidera, zawodnika, który szczególnie w drugiej połowie zagroziłby celnym rzutem za trzy. Nie było gracza, przy cieple którego mogliby się ogrzać inni koszykarze – stwierdza trener „Jeziorowców” Dariusz Szczubiał.
Po 30 minutach Asseco prowadziło 61:46 i przez blisko osiem minut IV kwarty nie potrafiło zdobyć punktów. Gospodarze doszli rywali na trzy oczka (58:61), ale wówczas niemoc strzelecką w zespole z Gdyni przełamał rzutem za trzy Przemysław Frasunkiewicz. „Jeziorowcy” nie dawali jednak za wygraną i publiczność, której wyraźnie ubywa z meczu na mecz, oglądała emocjonującą końcówkę. Na 16 sekund przed końcem przy stanie 63:66 żadnego z dwóch rzutów wolnych nie trafił A.J. Walton i gospodarze stanęli przed szansą doprowadzenia do dogrywki, ale się to nie udało.
– Zagraliśmy dobrze w obronie, ale była za słaba skuteczność w ataku, żeby wygrać, aczkolwiek było bardzo blisko – kończy trener Szczubiał.
STABILL Jezioro Tarnobrzeg 63
ASSECO Gdynia 66
(23:20, 8:23, 15:18, 17:5)
STABILL: Allen 10 (1×3), Łukasiak 9, Fitzgerald 9 (1×3), Nowakowski 7 (1×3), Krajniewski 7 (1×3) oraz Doaks 18, Goffney 3, Patoka 0
ASSECO: Szczotka 10, Seweryn 9 (3×3), Walton 7, Dmitriew 5 (1×3), Szymański 0 oraz Kowalczyk 13 (3×3), Galdikas 9, Frasunkiewicz 9 (3×3), Matczak 4
Sędziowali: M. Ćmikiewicz, D. Lenczowski i M. Nawrocki. Widzów 500.
rm


