
PODKARPACIE. Jak uczniowie oceniają egzamin ósmoklasisty po kilku tygodniach zdalnego nauczania?
„Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza i „Artysta” Sławomira Mrożka to utwory, których znajomością musieli się wykazać uczniowie ostatnich klas szkoły podstawowej, którzy we wtorek rozpoczęli pierwszy z 3 dni egzaminu ósmoklasisty. Piszący musieli też wybrać temat wypracowania spośród dwóch propozycji: przemówienia o tym, że książki mogą być źródłem mądrości oraz powiadania o spotkaniu z bohaterem wybranej lektury, który nauczył piszącego czegoś ważnego.
Podobnie, jak matury egzamin przeprowadzono z zachowaniem reżimu sanitarnego. Mogli w nim uczestniczyć wyłącznie zdrowi uczniowie. Wszyscy musieli zdezynfekować dłonie oraz przyjść w maseczkach, które zdjęli dopiero po zajęciu miejsca w sali. Zdający nie mogli mieć ze sobą żadnych zbędnych rzeczy, w tym książek, telefonów komórkowych, maskotek, a każdy mógł korzystać wyłącznie z własnych przyborów. Co ważne, ławki, powinny być od siebie oddalone o co najmniej 1,5 metra.
– Udało nam się wszystkich zmieścić, choć rzeczywiście musieliśmy zwiększyć liczbę sal oraz komisji z uwagi na wytyczne, które musieliśmy spełnić. Poprosiliśmy też sąsiednie szkoły, aby nas wspomogły nauczycielami do pracy komisji, ale udało się to szybko zorganizować – mówi Albert Murjas, dyrektor SP nr10 w Rzeszowie. Żaden z uczniów ze względu na obawy o zdrowie nie zdecydował się zrezygnować ze sprawdzianu. – Wszyscy rodzice dostali wcześniej jasne informacje odnośnie procedur, które będą obowiązywały i myślę, że w dużej mierze dzięki temu zgodzili się, aby dzieci przystąpiły do egzaminu – zauważa dyrektor. Jak mówi, nauczyciele zostali wcześniej przeszkoleni i wszystko przebiegło bez jakichkolwiek zakłóceń.
Postawili na przemówienie
A jakie są wrażenia samych uczniów? – Na pewno pracownicy stanęli na wysokości zadania i dzięki temu, że sprawnie wykonali swoją pracę, tak naprawdę nawet nie odczuliśmy, że egzamin był pisany w innych warunkach niż zwykle. Oczywiście musieliśmy mieć maseczki, zdezynfekować ręce, itd., ale można na to przymknąć oko – mówi Szymon Domarski, uczeń SP nr 10.
Zdający mieli dokładnie 120 min. na rozwiązanie arkusza. W pierwszej części zmierzyli się z zadaniami opartymi o dwa teksty: literacki i nieliteracki. W drugiej musieli napisać wypracowanie. Jak oceniają trudność sprawdzianu? – Moim zdaniem, nie był zbyt trudny, ale przy niektórych zadaniach trzeba było pomyśleć. Generalnie zadania dotyczyły „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza oraz „Artysty” Sławomira Mrożka. Jeśli chodzi o wypracowanie, mogliśmy wybrać przemówienie lub wypracowanie. Wybrałam to pierwsze, bo moim zdaniem było łatwiejsze – relacjonuje Marcelina Uściłowska, uczennica rzeszowskiej dziesiątki. Szymon także postawił na tę formę wypowiedzi, bo jak mówi, ma dryg do przemówień. Musiał tylko przekonać kolegów, że książki mogą być źródłem mądrości.
Oboje mają jeszcze do napisania matematykę oraz język angielski. – Najbardziej stresowałam się językiem polskim. Może dlatego, że to pierwszy dzień egzaminów i do końca nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądał. Trochę boję się matematyki, ale mam nadzieję, że będzie dobrze – wyznaje Marcelina. Jej rówieśnik podchodzi do tego raczej bezstresowo. – Na co dzień jestem dosyć optymistyczną osobą, więc dla mnie te egzaminy to kolejny normalny dzień wykonywania swoich obowiązków. Oczywiście przygotowywałem się do nich, ale w tym wszystkim dostrzegam coś pozytywnego. Dlatego do wszystkich sprawdzianów podchodzę z uśmiechem – przyznaje Szymon.
Tęsknią za nauką w klasach
Uczniowie nie ukrywają, że woleliby przystąpić do egzaminu w pierwszym terminie. – Mielibyśmy to już za sobą, ale myślę, że wyszło nam to na dobre, bo mieliśmy więcej czasu na przygotowanie – ocenia Marcelina. Mimo zamknięcia w domach mogli też liczyć na wsparcie nauczycieli. – Wysyłali nam różne materiały dodatkowe, prezentacje, które sami przygotowywali, pomoce naukowe. To spowodowało, że czuliśmy się tak, jak na normalnych lekcjach. Szkoła organizowała też dwa rodzaje konsultacji – w szkole oraz indywidualne za pośrednictwem video rozmowy lub na czatu na aplikacji Teams – wylicza Szymon.
– Uczniowie mieli dostęp do aplikacji Microsoft Teams i całego pakietu Microsoft Office, które zapewniło miasto. Gdy tylko okazało się, że musimy przejść na zdalne nauczanie, zaczęliśmy je wdrażać. De facto ze wszystkich przedmiotów udało nam się zorganizować regularne lekcje online w aplikacji Teams – podkreśla dyrektor SP nr10. – Myślę, że nauczyciele stanęli na wysokości zadania, szybko się w to wdrożyli i rzetelnie prowadzili zajęcia. Mam nadzieję, że niewiele odbiegały one od normalnej nauki w szkole. Chociaż nie da się ukryć, że wszyscy – i my i uczniowie tęsknimy za tym, żeby wrócić do normalnej formy pracy w klasach.
Wioletta Kruk



