„Sprawiedliwość spóźniona to niesprawiedliwość”

Grzegorz AntonTytułowe zdanie „sprawiedliwość spóźniona to niesprawiedliwość” wypowiedział William Ewart Gladstone, czterokrotny premier Wielkiej Brytanii w latach 1868-1894. Zdanie to jest jednak jak najbardziej aktualne i w dzisiejszych czasach. O czym rzecz? O przewlekaniu spraw o wykroczenia, takich jak np. te dotyczące art. 51 kodeksu wykroczeń, a więc różnych zakłóceń spokoju i porządku prze sąsiadów czy jakichś zwykłych wybrykach chuligańskich. Nie chcę już się pastwić nad nieudolnością policjantów, dlatego dzisiaj o sądach.

Przykład: impreza studentów – dzika i pijacka. Wezwani policjanci, jeśli mają przypływ dobrego humoru, kierują wniosek do sądu (jeśli owi studenci odmówili przyjęcia mandatu). Zanim taką śmieszna interwencję, mówiąc brzydko, obrobią policjanci i wyślą do sądu mijają np. dwa miesiące! Miałem się nie pastwić nad policjantami, więc zostawiam to bez komentarza, ale sąd wcale nie jest lepszy, bo wyznacza termin rozprawy za miesiąc lub później. Skazanie następuje po kilku miesiącach, a przecież można się odwołać. Rozpatrzenie odwołania trwa kolejne miesiące i jeśli zostanie pozytywnie rozpatrzone dla skazanego, to należy wyznaczyć kolejny termin rozprawy, a to trwa oczywiście następne miesiące. Znam sprawę, w której wszystko to trwało 2 lata. A co się dzieje po 2 latach? Karalność wykroczenia ustaje. Czyli jak się trafi na jakichś „supersprawnych” sędziów, to można tak lawirować, żeby uniknąć kary. Istna patologia i ośmieszenie wymiaru sprawiedliwości, bo podkreślam, nie mówimy tu o sprawie Amber Gold czy zabójstwie, tylko o wykroczeniu dotyczącym zakłócania spokoju czy spoczynku nocnego.

To teraz, jak powinno być. Policjanci przyjeżdżają na interwencję. Słyszą głośną, pijacką imprezę. Proponują każdemu z uczestników maksymalny mandat 500 zł, a nie jakieś tam 100 zł. Pijani obligatoryjnie zabierani są do izby wytrzeźwień, gdzie dodatkowo otrzymują rachunek na 200 zł. Dla tych, którzy nie przyjmą mandatu – wniosek do sądu. Maksymalny czas na skazanie 72 godziny. Tu nie ma nad czym się pochylać i myśleć – jest zgłoszenie poszkodowanego, w notatce potwierdzają to policjanci. Prosta sprawa. Rozprawa powinna trwać maksymalnie 10 minut. Oczywiście skazanie na karę nie mniejszą niż 1 tys. zł plus koszty sądowe (jak się chciało mniej zapłacić, to trzeba było przyjąć mandat). Można byłoby się odwołać od wyroku, ale trzeba byłoby mieć naprawdę jakieś supermądre uzasadnienie dla tego odwołania. Gwarantuję, że po takim strzale w sądzie 9 na 10 osób bałoby się głośniej oddychać, a co dopiero urządzać dzikie imprezy. Surowe zasady? Jak się przestrzega przepisów prawa, to nie ma się problemów.

Niestety, w naszym kraju promuje się patologię, a poprzez działanie organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości utwierdza się wielu ludzi w przekonaniu, że demokracja polega na anarchii.

Redaktor Grzegorz Anton

10 Responses to "„Sprawiedliwość spóźniona to niesprawiedliwość”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.