Sprzątaczki roznosiły listy poparcia?

Takie kartki w swoich skrzynkach pocztowych znaleźli mieszkańcy bloku przy ul. Sienkiewicza 2 na osiedlu 1000-lecia. Fot. Wit Hadło
Takie kartki w swoich skrzynkach pocztowych znaleźli mieszkańcy bloku przy ul. Sienkiewicza 2 na osiedlu 1000-lecia. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Wybory samorządowe. Bogusław Sak, kierownik Administracji osiedla 1000-lecia, zaprzecza, by zbierał podpisy poparcia na koszt spółdzielni.

– Tak nie powinno być. Pan Bogusław Sak prowadzi kampanię na nasz koszt! – twierdzi mieszkaniec bloku przy ul. Sienkiewicza 2 w Rzeszowie, gdzie kilka dni temu w skrzynkach pocztowych pojawiły się kartki zachęcające do poparcia listy kandydatów zgłaszanej przez komitet wyborczy „Stowarzyszenie Rozwój Rzeszowa Tadeusza Ferenca”. Zarząd Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej kategorycznie zaprzecza i dementuje plotki, jakoby kartki były drukowane i roznoszone na koszt spółdzielni. Również sam zainteresowany zapewnia, że za wszystko zapłacił.

Do listy udzielającej poparcia dla kandydatów wspominanego komitetu wyborczego, którą znaleźli mieszkańcy osiedla 1000-lecia, dołączona jest krótka adnotacja (pisownia oryginalna): „Uprzejmie proszę o poparcie poprzez wypełnienie i podpisanie załączonego formularza dla Pana Tadeusza Ferenca na Prezydenta Miasta Rzeszowa i dla mnie Bogusława Sak na Radnego Miasta Rzeszowa”. Radny, będący jednocześnie pełnomocnikiem zarządu RSM i kierownikiem Administracji osiedla 1000-lecia, wskazuje także, aby wypełnione formularze przekazać do administracji osiedla lub wrzucić do skrzynki przy drzwiach administracji w terminie do 30 września.

Niektórzy są oburzeni
– Nie pozwolę, żeby takie ulotki były drukowane za moje pieniądze i roznoszone przez pracowników administracji, w tym między innymi przez panie sprzątające – grzmi mieszkaniec osiedla proszący o anonimowość. – Denerwuje mnie to, że wykorzystują moją własność, czyli moje mieszkanie, do tego, żeby prowadzić kampanię wyborczą. Nie interesuje mnie to, jaki to jest kandydat i z jakiej jest partii, ale to, że swoją pozycję wykorzystuje do prywatnych celów – kontynuuje.

„Mam paragony”
– Wszystkie koperty i wydruki wykonałem na swój koszt, na potwierdzenie czego mam paragony – komentuje Bogusław Sak. – Zakupiłem koperty, a koleżanki pomogły mi włożyć pisma do kopert. Uczestniczyły w tym członkinie klubu emerytów i rencistów klubu seniora oraz część mieszkańców osiedla. Prawie 90 procent kopert rozniosłem. Natomiast koleżanki, które pracowały jako sprzątaczki, z sympatii dla mnie po godzinach pracy wrzuciły koperty do skrzynek. Występowałem nie jako kierownik, lecz jako Bogusław Sak – dodaje.

„Dam sobie uciąć rękę”
Zarząd RSM także zapewnia, że wykorzystanie funkcji do zbierania podpisów nie mogło mieć miejsca. – Mam dostęp do finansów i gdyby coś takiego się wydarzyło, to zarząd od razu zwróciłby na to uwagę. Daję sobie „uciąć rękę”, że pan Bogusław Sak nie wykorzystał ani złotówki z pieniędzy administracji ani żadnego pracownika – mówi Stanisław Ruszała, zastępca prezesa zarządu. – Zarząd jest „dojrzały”, a sprawa pana Saka jest sprawą prywatną, do której nie może być wykorzystywana administracja osiedla, o czym on sam wie, ponieważ startuje na kolejną kadencję – dodaje.

W RSM słyszymy również, że w przeszłości nie zdarzyło się nigdy, aby ktoś na koszt administracji prowadził kampanię. – Gdyby tak się stało, to pracownik dostałby naganę, a w przypadku popełnienia przestępstwa przeciwko administracji sprawa zostałby zgłoszona w prokuraturze – zapewnia Ruszała.

Ewelina Nawrot

116 Responses to "Sprzątaczki roznosiły listy poparcia?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.