Sprzedadzą szpital za długi?

Jakie konsekwencje będą nałożone na szpital, jeżeli nie wywiąże się z umowy z parabankiem? Fot. Anna Moraniec
Jakie konsekwencje będą nałożone na szpital, jeżeli nie wywiąże się z umowy z parabankiem? Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Publiczny szpital pożyczył pieniądze w parabanku. Jeżeli nie wywiąże się z zobowiązań, może zostać zlicytowany przez komornika – alarmują pacjenci.

„Szpital chorób płuc z Rzeszowa zaciągnął pożyczkę w parabanku!!!!! Czy to desperacki krok nowego dyrektora, byłego doradcy marszałka Mirosława Karapyty? Czy to raczej brak wsparcia ze strony władz województwa i chwytanie się brzytwy z powodu dużego zadłużenia jednostki, być może przez drastycznie wysokie zarobki personelu”. Tej treści, alarmujący mail otrzymałam na swoją skrzynkę pocztową. Natychmiast też podjęłam kroki wyjaśniające sprawę.

Sprawa była tym bardziej intrygująca, że Czytelniczka sugerowała ponadto, iż jest to jedyny szpital, który podjął takie ryzyko u wiadomo jak działających instytucji, jakimi są parabanki. „Czy branie kredytu na wysoki procent od instytucji, które nie są kontrolowane przez nadzór bankowy jest dobrym pomysłem? Jakie konsekwencje będą nałożone na szpital, jeżeli nie wywiąże się z umowy z parabankiem? Czy jeżeli szpital nie wywiąże się z umowy, to zagrozi to pacjentom tam leczonym i gdzie my, pacjenci, będziemy się wtedy leczyć?”- pytała zaniepokojona.

Od rzemyczka…
Najpierw zadzwoniłam do dyrektora szpitala, by u źródła potwierdzić informacje bądź zaprzeczyć nim. – Tak, pożyczkę, w można to nazwać parabanku wzięliśmy. Jaki to bank nie będę mówił, bo to tajemnica handlowa. Zrobiłem to, bo było to niezbędne do poprawienia rentowności placówki. Informowałem o tym Urząd Marszałkowski i otrzymałem na to zgodę. Proszę uspokoić wszystkich zaniepokojonych sytuacją, że to posunięcie nie zmieni nic w sytuacji pacjentów czy personelu – mówi Witold Gimlewicz, dyrektor Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rzeszowie. Dyrektor dodał też, że nie jest wyjątkiem, że nie on jeden pożycza pieniądze w takiej instytucji.

…do koniczka
Pytania wysłałam też do biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego, który jest organem założycielskim lecznicy. Niestety, mimo kilkakrotnych telefonicznych próśb o odpowiedź, nie udało nam się uzyskać stanowiska w tej sprawie.

Czy pożyczanie pieniędzy w parabanku to standard w postępowaniu dyrektorów? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do zarządu największego szpitala w regionie.

– Jak ognia unikamy firm, które zajmują się skupem wierzytelności szpitali i jednocześnie udzielają im pożyczek. Na brane przez nas kredyty, zawsze ogłaszamy przetarg mając poręczenie organu założycielskiego. To bezpieczniejsze i pewniejsze rozwiązanie. Biorąc 12 mln zł wiemy, że koszty obsługi nie wyniosą 3 – 3,5 mln zł, nie więcej. Słyszałem, że kilka lat temu w Pabianicach w podobnej sprawie o mało nie doszło do likwidacji szpitala, bo komornik zajął konta i zabrakło nawet na wypłaty dla personelu – mówi Łukasz Wais, z-ca dyrektora ds. ekonomiczno-eksploatacyjnych w SW nr 2 w Rzeszowie.

W Pabianicach chodziło o spłatę zadłużenia sięgającego blisko 20 mln zł, po wielu miesiącach negocjacji udało się dojść do porozumienia (jesień, 2009 rok) i szpital został zobowiązany przez firmę Electus do spłacenia zadłużenia do 2016 roku, w zamian za co zobowiązała komornika do odblokowania kont.

Anna Moraniec

8 Responses to "Sprzedadzą szpital za długi?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.