
ŻUŻEL. NICE PLŻ. Żużlowcy Stali Rzeszów w sobotę po raz pierwszy trenowali na torze przy ul. Hetmańskiej. KSM Krosno przed inauguracją ligi nie pojeździ z kolei na własnym torze.
– Potwierdzam. Nasz wniosek o kredyt został pozytywnie rozpatrzony przez jeden z banków. Formalności muszą zając trochę czasu, ale jak wszystko pójdzie po naszej myśli, to jeszcze przed Wielkanocą spłacimy cały dług wobec zawodników za poprzedni sezon – informuje Andrzej Łabudzki, prezes, a od niedawna także właściciel Speedway Stali Rzeszów. Szef rzeszowskiego żużla nie chciał zdradzić szczegółów wysokości kredytu oraz czasu, w jakim ma on zostać spłacony. – Nie chciałbym się wypowiadać na ten temat – ucina temat Łabudzki. Rzeszowska spółka ciągle czeka na informacje z miejskiego ratusza, w sprawie wysokości przyznanej na ten sezon dotacji. Sama jednak również nie próżnuje i co rusz na jej stronie internetowej można znaleźć informacje, na temat kolejnych sponsorów, którzy zdecydowali się wesprzeć w tym sezonie speedway nad Wisłokiem. W tym wszystkim trzeba jednak pamiętać, że przez kilka lat będzie nad nią wisiał garb, w postaci rat kredytowych. – Kredyt oczywiście będziemy musieli spłacić. I zrobimy to – zapewnia Andrzej Łabudzki. Stal nie jest pierwszą spółką, która wzięła kredyt na spłacenie zaległych należności. Kilka lat temu na podobny krok zdecydowała się jej imienniczka z Gorzowa.
Stal wyjechała w sobotę, a potem w niedzielę
Tymczasem niejako w cieniu finansowych perturbacji Stali, jej zawodnicy przygotują się do zaplanowanej na Wielkanocy Poniedziałek (godz. 15) inauguracja Nice PLŻ i meczu na torze przy ul. Hetmańskiej z Orłem Łódź. Od czwartku krajowy garnitur „Żurawi” trenował pod okiem Janusza Ślączki w węgierskim Debreczynie. Na rzeszowskim torze trwały zaś mozolne prace, mające na celu wysuszenie i ubicie go po ostatnich opadach śniegu i deszczu. Udało się go przygotować na sobotę i właśnie w tym dniu „Żurawie” po raz pierwszy w tym roku kręciły kółka na swoim owalu. W próbnych jazdach udział wzięli: Maciej Kuciapa, Karol Baran i Dawid Lampart oraz rzeszowscy juniorzy: Grzegorz Bassara, Patryk Wojdyło oraz Mateusz Rząsa. – Cieszymy się, że wreszcie udało nam się wyjechać na własny tor. Nie chcieliśmy z tym czekać do niedzieli, bo prognozy zapowiadały załamanie pogody Oby to wszystko się nie sprawdziło, to w najbliższych dniach moglibyśmy się spokojnie przygotowywać do meczu z Orłem Łódź – mówił podczas sobotniego treningu Janusz Ślączka, opiekun Stali. Wczoraj pogoda również zlitowała się na tyle, że koło południa rzeszowianie ponownie mogli pokręcić treningowe kółka.
Krosno jedzie do Łodzi
Problem z wyjazdem na swój własny tor mają żużlowcy KSM Krosno, którzy pierwsze próbne jazdy na stadionie przy ul. Legionów mieli zaplanowane na miniony piątek, a następnie sobotę. W obu przypadkach skończyło się tylko na planach i „Wilki” do inauguracyjnego meczu w Krakowie będą się przygotowywać poza domem. – Treningi na naszym torze mogłyby służyć tylko rozjeżdżeniu. Jazda po nawierzchni żużlowej nie ma sensu, jeśli mamy przed sobą mecz wyjazdowy na sjenicie. Dodatkowo prognozy pogody na kolejne dni nie są najlepsze. Nasi zawodnicy ciągle trenują na różnych torach m.in. Mirek Jabłoński wystartował w treningu punktowanym w Toruniu. Postanowiłem, że nadal będą trenować na torach granitowych i sjenitowych. Przygotowania zakończymy treningiem punktowanym w Łodzi. Uzgodniłem z trenerem Lechem Kędziorą, że rozegramy go w czwartek – poinformował Ireneusz Kwieciński, trener KSM Krosno.
O dwóch „Wilków” mniej
Brak domowych treningów to jednak nie jedyny problem „Wilków”, które w ostatnich dniach opuściło dwóch zawodników. O ile odejście do Opola Pawła Miesiąca, który miał z nimi podpisaną „umowę warszawską” nie jest niespodzianką, o tyle decyzja o zakończeniu kariery przez 21-letniego Damiana Dąbrowskiego została przyjęta w Krośnie z niedowierzaniem. – Jeszcze pod koniec lutego Damian wyraził chęć startów w eliminacjach IMŚJ czy Złotego Kasku. Dopytywał o licencję, przysłał reklamy sponsorów na kombinezon, a niedawno zaskoczył nas tą informacją. Nie chcę jej komentować. Damian jeśli zechce, sam powinien to wyjaśnić. Temat jest nam znany, interweniowaliśmy i staraliśmy się zapobiec tej decyzji, ale niestety nic z tego nie wyszło. Jesteśmy bardzo rozczarowani, bo pokładaliśmy w nim spore nadzieje – ubolewa Janusz Steliga, prezes KSM Krosno.
mj


