Stal ma długi. Jak duże?

Rzeszowscy żużlowcy sezon ligowy zakończyli ponad
miesiąc temu. Przy Hetmańskiej wciąż jest jednak gorąco… Fot. Wit Hadło

– Ogromne problemy 7R Stolaro Stali Rzeszów. Klub od kilku miesięcy unika płacenia zawodnikom. Łącznie zaległości wobec żużlowców sięgają w sumie kilkuset tysięcy złotych – poinformował w końcu ubiegłego tygodnia „Przegląd Sportowy”. Do tych rewelacji odniósł się zarząd rzeszowskiego klubu, który potwierdził, że nie wszystkie należności za sezon 2021 są wypłacone, ale z pewnością nie są one tak duże, jak sugeruje „PS”.

Wprawdzie obecna sytuacja w rzeszowskim speedwayu daleka jest od okresu, w którym zawiadywał nim Ireneusz Nawrocki, ale i tak od czasu to czasu na światło dzienne wychodzą różne sensacyjne informacje, które z pewnością nie wpływają dobrze na wizerunek żużla w stolicy Podkarpacia.

Albo Widera, albo Stolaro

Już w trakcie trwania obecnego sezonu byliśmy świadkiem buntu części sponsorów, którzy domagali się zmian w zarządzie klubu. Do nich ostatecznie doszło, co jednak nie zakopało topora wojennego na linii klub – sponsorzy, a właściwie jeden z nich. Świadczyć o tym może wywiad Michała Drymajły, właściciela firmy Stolaro, czyli jednego z tytularnych sponsorów Stali, jakiego udzielił on „Tygodnikowi Żużlowemu”. Nie zostawił on w nim suchej nitki na trenerze/menedżerze Michale Widerze. – Michał Widera po prostu nie panował nad drużyną i ktoś to musi otwarcie i prosto w oczy powiedzieć (…). Michał Widera w pierwszej kolejności powinien pożegnać się z Rzeszowem. Ja powiem więcej, być może dosadnie, ale prawdziwie. To jest człowiek bez honoru dlatego, że po brakach bonusów on już po meczu w Daugavpils powinien podać się do dymisji i jak najszybciej opuścić Rzeszów – mówił Drymajo na łamach „TŻ”, sugerując jednocześnie, że zarówno szkółkę, jak i pierwszą drużynę Stali powinien prowadzić Janusz Stachyra wsparty jakimś młodym menedżerem. W tej samej rozmowie prezes Stolaro wypowiedział się także na temat dalszego wspierania rzeszowskiego żużla w roli sponsora strategicznego. – Temat jest w tej chwili złożony i skomplikowany. Ja powiem wprost. Nie dam już ani złotówki, żeby amatorzy bawili się w żużel! Będzie w klubie Widera, to nie będzie w tym klubie mnie i formy Stolaro. Mam prawo decydować kogo wspieram i na co przeznaczam pieniądze mojej firmy (…). Mnie nie chodzi o stawianie warunków zarządowi klubu, bo po to ci ludzie są, niech kierują, niech wdrażają nowe pomysły. Ale skoro nie ma żadnego efektu, a pieniądze są wyrzucane w błoto, to trzeba się ocknąć (…) – dodał.

„PS”: – Stal nie płaci

Gdy jeszcze na dobre kibice nie ochłonęli po lekturze „Tygodnika Żużlowego”, kolejną bombę odpalił „Przegląd Sportowy”. Zasugerował on, że 7R Stolaro Stal Rzeszów po potężne długi. – Większość zawodników nie otrzymała swojego wynagrodzenia za starty w drugiej połowie sezonu. Jeśli chodzi o seniorów, zaległości klubu sięgają między 70 a 80 tysięcy złotych od jednego zawodnika. Sytuacja z zagranicznymi żużlowcami i młodzieżowcami wygląda nieco inaczej, bo kwoty do zapłacenia są uzależnione od liczby występów – możemy przeczytać na internetowej stronie „Przeglądu Sportowego”. O całej sprawie próbowaliśmy porozmawiać z Janem Madejem, prezesem RzTŻ, który obecnie przebywa na urlopie. Ten ma się skończyć w połowie tygodnia.

Byt i start w lidze niezagrożony

Nie czekając na powrót prezesa, zarząd rzeszowskiego klubu w weekend wydał oświadczenie, w którym ustosunkowuje się do mocnych zarzutów „Przeglądu Sportowego”. – Przede wszystkim pragniemy podkreślić iż (…) kluby są zobowiązane wykonać wszelkie zobowiązania względem zawodników nie później niż do dnia 31 października danego roku obowiązywania kontraktu. Pragniemy uspokoić kibiców i sympatyków klubu, że termin ten zostanie dotrzymany, a byt klubu, jak również start w przyszłorocznych rozgrywkach o DM II Ligi nie jest zagrożony – możemy przeczytać w oświadczeniu rzeszowskiego klubu. W jego dalszej części zarząd wyjaśnia, skąd wzięły się w poślizgi w regulowaniu należności. – Wszelkie ewentualne opóźnienia w płatnościach dokonywanych przez klub wynikają z terminów płatności i konieczności prawidłowego rozliczenia transz sponsorskich otrzymywanych przez klub od sponsorów. Powstałe w związku z tym zatory płatnicze są naturalną sytuacją w funkcjonowaniu klubu żużlowego, który jest podmiotem nie prowadzącym działalności operacyjnej innej, niż współzawodnictwo sportowe i w całości utrzymuje się z wpłat sponsorów oraz dzięki kibicom. Pragniemy podkreślić, że zatory te obejmują zdecydowanie krótszy termin, niż druga połowa sezonu i nie dotyczą bynajmniej większości zawodników. Łączna ich suma natomiast nie przekracza kwoty, która w artykule zasugerowana została jako kwota przypadająca na jednego zawodnika i jest daleka od kwoty „kilkuset tysięcy złotych”
– wyjaśniają rzeszowscy działacze, którzy odnieśli się także wprost do informacji, podanych przez „PS”. – Za olbrzymią manipulację, nie licującą jakkolwiek z rzetelnością dziennikarską, uznać należy cytowanie w artykule fragmentu wypowiedzi sponsora klubu, Pana Michała Drymajły z wywiadu opublikowanego na łamach Tygodnika Żużlowego, która to wypowiedź zacytowana została w kontekście rzekomych zaległości finansowych klubu, podczas gdy w ramach ww. wywiadu była to odpowiedź na pytanie: „Firma Stolaro dalej będzie strategicznym sponsorem klubu?”.

Marcin Jeżowski

2 Responses to "Stal ma długi. Jak duże?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.