
III LIGA. Rzeszowianie pierwszy raz zagrają na Arenie Lublin.
– Jedziemy do Lublina po trzy punkty – zapewnia pomocnik Stali Rzeszów Sebastian Brocki przed sobotnim hitem kolejki. Obie drużyny mają po 12 punktów i znajdują się na czele tabeli.
Biało-niebiescy przybędą do Koziego Grodu wypoczęci, bo zaplanowane na środę derby Rzeszowa zostały przełożone na koniec listopada. Motor męczył się natomiast w Jarosławiu. Wygrał dzięki bramce Michała Palucha, rezerwowego, który wyspecjalizował się w zadawaniu ciosów w końcowych fragmentach meczów. – Nie łudźmy się, że nasze szanse wzrosną, bo piłkarze Motoru czuć będą w nogach to spotkanie – podkreśla trener Stali Marcin Wołowiec, który z bliska obserwował sobotniego rywala.
Doping, dywan i światła
– Jakie wnioski? Nie chciałbym za dużo mówić o przeciwniku, bo najwięcej zależy od nas samych – zaznacza opiekun Stali. – Motor, jak każda drużyna, posiada słabsze strony. W porównaniu z poprzednim sezonem zaszły tam zmiany, ale wciąż prezentują się solidnie. Groźni są zwłaszcza w ofensywie.
Mecze Stali z Motorem zawsze były zacięte. W tamtym sezonie w Lublinie było 2-2, w Rzeszowie 1-1. Biało-niebiescy grali jeszcze na starym stadionie. Z 15-tysięczną Areną Lublin przywitają się w sobotę. – Słyszałem od kolegów z innych drużyn, że stadion robi wrażenie. Świetna murawa, głośny doping, światła – czego chcieć więcej – uśmiecha się Sebastian Brocki. Rzeszowski skrzydłowy już strzelał bramki Motorowi. – Lubię grać przeciwko temu zespołowi. Dla nas to będzie najpoważniejszy sprawdzian, ale zapewniam, że nie jedziemy po remis tylko po trzy punkty. Szykuje się niezłe widowisko, bo obie drużyny postawią raczej na atak – zwraca uwagę „Broki”, który w tym sezonie zdobył już dwa gole. – Moc jest! – kwituje ze śmiechem.
Szachów nie będzie
– Nie dziwię się, że chłopaki tryskają humorem. Wyniki budują atmosferę, a my odnieśliśmy komplet zwycięstw. Jednak futbol uczy pokory, więc powiem jak dyplomata: czeka nas w Lublinie ciężkie zadanie. Czy to rzeczywiście będzie otwarty mecz? Nie spojrzałbym swoim zawodnikom w oczy, przekazując, iż chowamy się za podwójną gardą i próbujemy szczęścia w kontrach. Moi podopieczni posiadają wystarczająco duże umiejętności, by dyktować warunki nawet na Arenie Lublin – kwituje Wołowiec.
W Lublinie mecz lidera z wiceliderem wzbudza spore zainteresowanie. – Wakacje się kończą, ludzie wrócili do miasta i frekwencja powinna dopisać. Zjawi się pewnie z cztery tysiące kibiców – prorokuje Rafał Szyszka z lubelskiego portalu 2kontakty.pl. – Przeciwnik jest z najwyższej półki, ale paradoksalnie może to być łatwiejszy mecz dla Motoru. Zespół Dominika Nowaka dominuje w każdym spotkaniu, stwarza okazje, lecz ciężko mu sforsować mur złożony z dziesięciu rywali. A Stal zasieków nie ustawi. Największe atuty Motoru to szeroki skład i kreatywni pomocnicy. Minusem jest defensywa. Nowi piłkarze w tej formacji potrzebują czasu, by rozumieć się bez słów. Lubelski dziennikarz potwierdza, że w 350-tysięcznym mieście liczy się tylko awans do II ligi. – Nikt sobie nie wyobraża innego rozstrzygnięcia.
Tomasz Szeliga



One Response to "Stal Motoru się nie boi"