Stal wiosną promienieje

Piłkarze Stali Rzeszów odnieśli kolejne zwycięstwo tej wiosny i nadal przewodzą III-ligowej stawce. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – AVIA ŚWIDNIK. Rzeszowianie się nie zatrzymują.

Biało-niebiescy imponują formą w ostatnich tygodniach. W sobotę znów wygrali, rewanżując się Avii za jedyne niepowodzenie w pierwszej rundzie. Mało kto pamięta już, kiedy ostatnio Stal była tak pewna siebie.

STAL RZESZÓW 3
AVIA Świdnik 1
(2-1)
1-0 Goncerz (2.), 2-0 Nawrot (25.), 2-1 Prędota (29.), 3-1 Jarecki (88.)
STAL:
Otczenaszenko – Głowacki (84. Nowak), Kostkowski, Cyfert, Trznadel, Nawrot, Reiman, Ligienza (67. Szeliga), Sierant (79. Nowacki), Ceglarz (76. Jarecki), Goncerz (71. Zagdański)
AVIA
: Wójcicki – Dwórzyński, Darmochwał (74. Maluga), Kuliga, Orzędowski, Wójcik, Mroczek, Głaz (83. Białek), Dziedzic (59. Koczon), Mykytyn, Prędota.
Sędziował
Sebastian Wiśniowski (Ryglice). Żółte kartki: Trznadel – Białek. Widzów 950.

Trener Janusz Niedźwiedź ma prawo czuć wewnętrzny spokój. Nie jest on jednak dziełem przypadku, bo wyniki rzeszowian są wypadkową ciężkiej pracy na treningach, ale też w klubowym i domowym zaciszu, gdy sztab pochyla się m.in. nad taktyką. – Dużo rozmawiamy o tym, jak zespół ma funkcjonować. Niezmiernie ważna jest u nas rola rezerwowych, którzy nie narzekają i nie marudzą, że usiedli na ławce. Każdy zawodnik, który pojawia się na boisku, daje jakość – tłumaczył po okazałym zwycięstwie z Avią opiekun Stali, odnosząc się m.in. do osoby Dariusza Jareckiego. 38-letni obrońca na murawie zameldował się w 76 minucie, a niedługo później popisał się fenomenalnym – to określenie nie jest żadnym nadużyciem – trafieniem z rzutu wolnego z 30 metrów. Pochodzący z Barlinka piłkarz ewidentnie wraca do pełni formy po groźnej kontuzji, której doznał pod koniec rundy jesiennej. To zresztą kolejna świetna informacja dla trenera Niedźwiedzia, bo chyba żaden inny szkoleniowiec w III lidze nie ma takiego komfortu jeśli chodzi o personalia.

Wyborne przywitanie

Co więcej, żadnych problemów z aklimatyzacją pod nową szerokością geograficzną nie mają też Grzegorz Goncerz, Michał Nawrot czy Błażej Cyfert. Wszyscy do stolicy Podkarpacia przeprowadzili się przed kilkoma tygodniami, a już są głównymi elementami rzeszowskiej układanki. Szczególnie udanie z miejscową publiką przywitał się Goncerz. Były król strzelców I ligi trafił właśnie w trzecim kolejnym spotkaniu i jeśli utrzyma taką dyspozycję, Stal może być spokojna o możliwości w ofensywie. Podobnie zresztą było w pierwszej części sezonu, gdy jak na zawołanie siatkę dziurawił Tomasz Płonka.

– Wróciły do nas stare demony, bo straciliśmy bramki po stałych fragmentach. Owszem, rywale dobrze je wykonali, ale byliśmy w tych sytuacjach bierni. Uważam jednak, że okazaliśmy się dla Stali równorzędnym rywalem i zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. Niestety, punktów za to nie przyznają, więc nasza sytuacja robi się nieciekawa – załamywał z kolei ręce Tomasz Bednaruk, opiekun Avii, która po porażce przy Hetmańskiej coraz niebezpieczniej stacza się w dół tabeli. Nie pomogło nawet trafienie Piotra Prędoty, który spędził w Stali kilka ładnych lat, czy zmiana Daniela Koczona, broniącego biało-niebieskich barw w poprzednim sezonie. – Spędziłem tu fajny czas, więc był to dla mnie miły powrót– puszczał oko popularny „Koczi”.

Stal czeka teraz lżejszy okres, przynajmniej w teorii. Trzy kolejne spotkania to trzech rywali, którzy marzą tylko o tym, by w czerwcu znaleźć się nad czerwoną kreską. Przed bagatelizowaniem przestrzega jednak trener Niedźwiedź. – Wiele osób już z założenia dolicza nam komplet punktów, ale ostrzegam: liczy się to, co po ostatnim gwizdku – zaznacza. Wygrana w tych spotkaniach bardzo mocno przybliżyłaby jednak rzeszowian do awansu, a – jak mówi przecież stara piłkarska prawda – żeby osiągać sukcesy, trzeba przede wszystkim unikać potknięć w starciach ze słabszymi.

tc

[ngg src=”galleries” ids=”757″ display=”basic_thumbnail”]

Leave a Reply

Your email address will not be published.