
FORTUNA I LIGA. Mecz z Podbeskidziem odbędzie się na nowej murawie, która jednak… nie zdążyła się ukorzenić.
75 dni to wystarczająco długo, by stęsknić się za piłką nożną. W piątkowy wieczór biało-niebiescy z Mielca rozegrają pierwszy mecz na własnym boisku. Ich rywalem będzie Podbeskidzie, więc kibicom przed oczami stają koszmarne obrazki.
3 czerwca „Górale” rozbili stalowców 4-0. Gospodarze już wcześniej stracili szansę na awans, trener Zbigniew Smółka odchodził do Arki Gdynia, ale to nie tłumaczyło fatalnego stylu. Trzy tysiące kibiców pożegnało swoich ulubieńców buczeniem i gwizdami. Od tamtego czasu przy Solskiego nie grano. Na boisko wjechały buldożery, montowano instalację podgrzewania murawy. Kłopot w tym, że dopiero w środę ułożono zielony dywan, a przywieziona z Węgier trawa przez dwa dni nie zdąży się ukorzenić. Jeden mocniejszy wślizg i może być ciekawie… Tak czy owak, w nowych okolicznościach przyrody Stal musi wziąć odwet na Podbeskidziu. Liczy się tylko zwycięstwo i marsz w górę tabeli, przystopowany porażkami w Niepołomicach i Poznaniu.
Punkty trzeba wyszarpać
– Zdobyliśmy 6 punktów z 12 możliwych, więc nie mówmy, że jest źle. Mecze wyjazdowe są trudne. Wracamy do siebie i potrzebujemy czasu, by się rozkręcić. Dobrze pamiętam wpadkę z Podbeskidziem. W piątek to my będziemy górą! – zapewnia Maksymilian Banaszewski, pomocnik Stali.
Humory się poprawiły po zwycięstwie nad liderem Bytovią. Stal ma 6 punktów, zaledwie o punkt mniej od drużyn, które otwierają tabelę I ligi. – Stawka jest tak wyrównana, że co tydzień punkty trzeba wyszarpać. Dobrze, że moi podopieczni doświadczyli tego już na starcie – podkreśla Artur Skowronek, trener Stali. – Za nami seria wyjazdowych spotkań, teraz wracamy do domu, na piękny stadion, do naszych kibiców, którzy nie szczędzą gardeł, gdy dopingują. Liczę, że już w piątek dostarczymy im wiele radości.
Pagórkowcy nie mają czasu
To będzie starcie młodej myśli szkoleniowej. Prowadzący Podbeskidzie Krzysztof Brede (w poprzednim sezonie pracował w Chojniczance) ma 37 lat i jest rok starszy od Skowronka. Ma jednak nieco większy ból głowy, bo jego zespół zaczął od wygranej z GKS-em Katowice, lecz później spuścił z tonu: 1-2 z Niecieczą, 1-3 ze Stomilem i 0-0 z Garbarnią. Po tym ostatnim meczu jeden z fanów napisał: to już nie „Górale”, a zwykli pagórkowcy. Jest to zresztą jeden z nielicznych komentarzy nadających się do druku.
Dla bielszczan to już trzeci sezon po spadku z ekstraklasy. Klubowi kończy się czas, bo coraz więcej osób kieruje pretensje do miasta, które pompuje w Podbeskidzie miliony złotych. Sęk w tym, że Brede nie ma rewelacyjnej kadry. Najlepszy strzelec Paweł Tomczyk wrócił do Lecha Poznań i „Górale” mają problem ze zdobywaniem goli. Poniżej możliwości spisują się Łotysz Valerijs Sabala i pozyskany z „Gieksy” Grzegorz Goncerz.
STAL M. – PODBESKIDZIE
piątek, godz. 20.30 (transmisja Polsat Sport)
Tomasz Szeliga


