
STAL RZESZÓW – SPARTAKUS DALESZYCE. Bramka „stadiony świata” Sławomira Szeligi ozdobą meczu przy Hetmańskiej.
STAL Rzeszów – SPARTAKUS Daleszyce 5-2 (1-0)
1-0 Sierant (12.), 2-0 Goncerz (52.), 2-1 Ostrowski (65. – karny), 2-2 Sot (71.), 3-2 Szeliga (74.), 4-2 Kobusiński (84.), 5-2 Reiman (89.)
STAL: Otczenaszenko – Jarecki (46. Chromiński), Głowacki (66. Mozler), Kostkowski, Trznadel, Cyfert, Sierant (68. Kobusińki), Ligienza (57. Szeliga), Reiman, Nawrot (46. Płonka), Goncerz
SPARTAKUS: Pietras – Zawadzki, Cedro, Bogacz (46. Maciejewski), Jezierski, Sot (83. Kukiełka), Krzeszowski, Zawadzki, Blicharski (76. Bożyna), Kokosza, Ostrowski.
Sędziował Mateusz Kowalski (Kielce). Żółte kartki: Kobusiński – Sot, Blicharski. Widzów 500.
Piłkarze Stali Rzeszów wykorzystali okazję do rehabilitacji po ostatniej wpadce w Oświęcimiu i wysoko pokonali przed własną publicznością Spartakusa Daleszyce. Niewiele jednak brakowało, by biało-niebiescy po raz kolejny w ostatnich dniach się skompromitowali. Dość nieoczekiwanie to goście, którzy z obcych boisk przywieźli w tym sezonie zaledwie punkt, jako pierwsi cieszyliby się ze zdobycia gola. W 7. minucie gospodarzy od utraty bramki uratowała bowiem poprzeczka. Jeszcze przed upływem kwadransa wszystko wróciło do normy i to Stal objęła prowadzenie. W 12. min Grzegorz Goncerz zagrał do Damiana Sieranta, a ten pewnym strzałem pokonał Szymona Pietrasa. Gdy wydawało się, że kolejne bramki dla gospodarzy są tylko kwestią czasu, goście przypomnieli im, że również ważnym jak atak, jest obrona. Z rzutu wolnego przymierzył Michał Jeziorski, a jego uderzenie w fantastycznym stylu obronił Leonid Otczenaszenko, który czubkami palców przeniósł piłkę nad poprzeczką. Przed przerwą miejscowi mogli się pokusić o kolejne bramki, ale wynik 1-0 zawdzięczają tylko i wyłącznie swojej indolencji strzeleckiej. Jak bowiem inaczej nazwać trafienie Piotra Głowackiego w słupek podtrzymujący boczną siatkę czy też wyśmienitą sytuację sam na sam, jaką zmarnował Goncerz. Napastnik stali zrehabilitował się jednak chwilę po przerwie, gdy po rzucie rożnym sprytnie musnął piłkę, która wpadła do bramki obok zupełnie zaskoczonego takim obrotem sprawy Szymona Pietrasa. Gdy wydawało się, że Stal ma mecz pod kontrolą, zaczęła ona z nonszalancją podchodzić do swoich obowiązków. Po wątpliwym rzucie karnym (faul Cyferta na Maciejewskim), Piotr Ostrowski zdobył kontaktowego gola dla Spartakusa, a do remisu po błędzie bramkarza Stali chwilę później doprowadził Bartosz Sot. Podrażnieni gospodarze szturmem ruszyli na bramkę rywala. Sygnał do ataku dał Sławomir Szeliga, który popisał się fantastycznym uderzeniem z pierwszej piłki i ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Dzieła dokończył Szymom Kobusiński i Wojciech Reiman. Trzy punkty ostatecznie zostały na Hetmańskiej, ale styl ich zdobycia pozostawia wiele do życzenia.
[ngg src=”galleries” ids=”762″ display=”basic_thumbnail”]


