STAL RZESZÓW – SPARTAKUS DALESZYCE. Zwycięstwo, które nie cieszy tak, jak powinno.
Biało-niebiescy pokonali zespół z Daleszyc, ale próżno było szukać na ich twarzach szerokich uśmiechów. Dostrzec można było za to mieszające się rozczarowanie i złość. Stal nie zachwyca, ale punkty gromadzi. Pytanie tylko, czy ta metoda ma przyszłość.
Gdyby na trybunach przy Hetmańskiej zasiadł w sobotę postronny widz, śmiało mógłby stwierdzić, że patrzy na marne III-ligowe drużyny. Dowiadując się, iż biało-niebiescy poważnie myślą o awansie, pewnie zrobiłby ze zdziwienia wielkie oczy, bo zespół Bohdana Bławackiego zagrał po prostu słabo – co i tak jest określeniem dość delikatnym. Tej oceny nie zmienia ani wygrana, ani przedniej urody trafienie Wojciecha Reimana. Stali czegoś brakuje, co na konferencji prasowej przyznał nawet ukraiński opiekun gospodarzy. – To był chyba najsłabszy mecz, od kiedy pracuję w Rzeszowie. Mam nad czym myśleć przed kolejnym spotkaniem z KSZO. Będą zmiany w składzie wyjściowym i taktyce – zaznaczył Bławacki, jasno dając również do zrozumienia, że w jego słowniku nie znajdziemy pojęcia „świętych krów”. – W poniedziałek czeka nas z zawodnikami poważna rozmowa, ale nazwiska nie grają. Szansę dostawać będą ci, którzy najlepiej zaprezentują się na treningach – dodawał.
Spotkanie ze Spartakusem – zespołem zamykającym tabelę (!) – Stal powinna zakończyć już po kwadransie. Po szybkim trafieniu z jedenastu metrów Daniela Koczona – notabene jedynego zawodnika, którego z pełną odpowiedzialnością można pochwalić – wyborne szanse na zgaszenie światła gościom zmarnowali Piotr Prędota i Michał Marczak. Później próbowali też inni, ale dopiero w 92 minucie rozgrywający słabe zawody Wojciech Reiman zrobił użytek ze swojego „młotka” w nodze, pokonując Szymona Pietrasa z 25 metrów. Zły trochę na siebie, trochę na kolegów, z bramki jednak nawet się nie cieszył, a zaraz zmieniony, niemal z miejsca powędrował do szatni pod prysznic.
STAL Rzeszów 2
SPARTAKUS Daleszyce 0
(1-0)
1-0 Koczon (4. – karny), 2-0 Reiman (90.)
STAL: Skuza – Skała (74. Szymański), Kursa, Hordiychuk, Kordas, Brocki (62. Buszta), Szeliga, Reiman (90. Skiba), Prędota (56. Maślany), Koczon (78. Ceglarz), Marczak
SPARTAKUS: Pietras – Zawadzki (67. Cedro), Skrzypek, Jeziorski, Ostrowski, Załęcki (74. Wołowiec), Dziubek (74. Szmalec), Janiec, Gębura, Kobryń (67. Blicharski), Sot.
Sędziował Łukasz Szczołko (Lublin). Żółte kartki: Szeliga – Załęcki, Kobryń, Zawadzki, Gębura. Widzów 500.
Tomasz Czarnota
[print_gllr id=221314]


