Stali smak nijaki (ZDJĘCIA)

Moment faulu na Piotrze Prędocie, po którym sędzia wskazał na wapno. Chwilę później pewnie jedenastkę wykorzystał Daniel Koczon. Fot. Wit Hadło
Moment faulu na Piotrze Prędocie, po którym sędzia wskazał na wapno. Chwilę później pewnie jedenastkę wykorzystał Daniel Koczon. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – SPARTAKUS DALESZYCE. Zwycięstwo, które nie cieszy tak, jak powinno.

Biało-niebiescy pokonali zespół z Daleszyc, ale próżno było szukać na ich twarzach szerokich uśmiechów. Dostrzec można było za to mieszające się rozczarowanie i złość. Stal nie zachwyca, ale punkty gromadzi. Pytanie tylko, czy ta metoda ma przyszłość.

Gdyby na trybunach przy Hetmańskiej zasiadł w sobotę postronny widz, śmiało mógłby stwierdzić, że patrzy na marne III-ligowe drużyny. Dowiadując się, iż biało-niebiescy poważnie myślą o awansie, pewnie zrobiłby ze zdziwienia wielkie oczy, bo zespół Bohdana Bławackiego zagrał po prostu słabo – co i tak jest określeniem dość delikatnym. Tej oceny nie zmienia ani wygrana, ani przedniej urody trafienie Wojciecha Reimana. Stali czegoś brakuje, co na konferencji prasowej przyznał nawet ukraiński opiekun gospodarzy. – To był chyba najsłabszy mecz, od kiedy pracuję w Rzeszowie. Mam nad czym myśleć przed kolejnym spotkaniem z KSZO. Będą zmiany w składzie wyjściowym i taktyce – zaznaczył Bławacki, jasno dając również do zrozumienia, że w jego słowniku nie znajdziemy pojęcia „świętych krów”. – W poniedziałek czeka nas z zawodnikami poważna rozmowa, ale nazwiska nie grają. Szansę dostawać będą ci, którzy najlepiej zaprezentują się na treningach – dodawał.

Spotkanie ze Spartakusem – zespołem zamykającym tabelę (!) – Stal powinna zakończyć już po kwadransie. Po szybkim trafieniu z jedenastu metrów Daniela Koczona – notabene jedynego zawodnika, którego z pełną odpowiedzialnością można pochwalić – wyborne szanse na zgaszenie światła gościom zmarnowali Piotr Prędota i Michał Marczak. Później próbowali też inni, ale dopiero w 92 minucie rozgrywający słabe zawody Wojciech Reiman zrobił użytek ze swojego „młotka” w nodze, pokonując Szymona Pietrasa z 25 metrów. Zły trochę na siebie, trochę na kolegów, z bramki jednak nawet się nie cieszył, a zaraz zmieniony, niemal z miejsca powędrował do szatni pod prysznic.

STAL Rzeszów 2
SPARTAKUS Daleszyce 0
(1-0)
1-0 Koczon (4. – karny), 2-0 Reiman (90.)
STAL
: Skuza – Skała (74. Szymański), Kursa, Hordiychuk, Kordas, Brocki (62. Buszta), Szeliga, Reiman (90. Skiba), Prędota (56. Maślany), Koczon (78. Ceglarz), Marczak
SPARTAKUS: Pietras – Zawadzki (67. Cedro), Skrzypek, Jeziorski, Ostrowski, Załęcki (74. Wołowiec), Dziubek (74. Szmalec), Janiec, Gębura, Kobryń (67. Blicharski), Sot.
Sędziował Łukasz Szczołko (Lublin). Żółte kartki: Szeliga – Załęcki, Kobryń, Zawadzki, Gębura. Widzów 500.

Tomasz Czarnota

[print_gllr id=221314]

Leave a Reply

Your email address will not be published.