Stalowcy odzyskali fotel lidera

Andreja Prokić (biała koszulka) ustanowił wynik meczu, strzelając na 2-0. Dla pomocnika Stali było to już szóste trafienie w rundzie jesiennej. Fot. Paweł Bialic
Andreja Prokić (biała koszulka) ustanowił wynik meczu, strzelając na 2-0. Dla pomocnika Stali było to już szóste trafienie w rundzie jesiennej. Fot. Paweł Bialic

STAL MIELEC – WISŁA PUŁAWY. Mecz na szczycie oglądali skauci Wisły Kraków: Marcin Kuźba i Maciej Żurawski. Ponoć przyjechali dla Andrei Prokica.

Niepokonana na własnym boisku Stal przerwała imponującą serię dziewięciu meczów bez porażki Wisły, odzyskując pierwsze miejsce w tabeli. Biało-niebiescy dokonali tego, grając bez kilku kluczowych zawodników.

Wisła przybyła do Mielca, by pisać nowy rozdział, ale skończyło się jak zawsze: porażką do zera – piątą w piątym spotkaniu na poziomie II ligi. – Nie umiemy wbić Stali choćby jednej bramki. Katastrofa! – lamentował po szlagierze kolejki Bohdan Bławacki, trener gości. – To psychologia, psychologia – powtarzał, sugerując, że kłopoty zawodników „Dumy Powiśla” tkwią w głowie. Jakby nie było, wiślacy mają kompleks Stali, która do sobotniego meczu przystąpiła mocno osłabiona.

Zmiennicy wykorzystali szansę
Obrońcy Krystian Getinger i Michał Bierzało cierpieli z powodu nadmiaru kartek, Sebastian Łętocha przechodzi badania na oddziale kardiologicznym rzeszowskiego szpitala. Najlepszy strzelec Stali był na meczu, podpięty jednak do urządzenia monitorującego pracę serca. – Jesteśmy też umówieni z wybitnym profesorem w Krakowie – zdradził Krzysztof Łętocha, II trener Stali i ojciec Sebastiana.

Ci z kibiców, którzy martwili się, czy zmiennicy staną na wysokości zadania, mogli głęboko odetchnąć. Rzadko oglądani Bartosz Papka, Łukasz Żegleń, Tomasz Prejs czy Mateusz Cholewiak wykorzystali szansę. – Niektórzy czekali na nią od początku rozgrywek. Nie zawiedli, co dobrze rokuje. Nie ma lepszej rzeczy, niż rywalizacja o miejsce w składzie – uśmiechał się Janusz Białek. Szkoleniowiec Stali podkreślał, że zwycięstwo, które przychodzi w takim momencie, niesamowicie buduje zespół. – Ważne jest i to, że drużyny miały pomysł. Nie było wybijanki, tylko poukładana gra – zaznaczał.

Przytruci i bez agresji
Kłopoty kadrowe dopadły również Wisłę, która liczyła na piąte kolejne zwycięstwo. Najlepszy strzelec gości, Jarosław Niezgoda, pojawił się na boisku dopiero w 65 minucie. – To młody chłopak. Sam mieszka, sam gotuje. I chyba się czymś przytruł. Szkoda, że się nie przyznał. Wzięlibyśmy innego młodzieżowca – kręcił głową poirytowany Bławacki, jeszcze bardziej wkurzony na Nazara Penkowca. Bramkarz nie złapał piłki posłanej z rogu przez Bartosza Nowaka, z prezentu skorzystał Cholewiak i od 32 minuty Stal prowadziła. – Nazar popełnił błąd, ale cały zespół zagrał bez agresji, która pozwoliła nam przywieźć punkty z Tychów i Radomia. To był nasz najsłabszy mecz wyjazdowy – nie miał wątpliwości ukraiński opiekun wicelidera. Promieniał za to Cholewiak. Skrzydłowy, któremu kontuzja zabrała kilka ładnych miesięcy, strzelił swojego pierwszego gola w rundzie. – Oby to był dobry prognostyk na przyszłość. Mam nadzieję, że od tej pory częściej będę się pojawiał w wyjściowym składzie – komentował.

Miejscowi udzielili Wiśle lekcji futbolu. Mogli wygrać wyżej, ale świetnych okazji nie wykorzystali Cholewiak i Żegleń. Goście natomiast zagrażali sporadycznie i Tomasz Libera tylko raz musiał się „przeturlać” po murawie.

STAL Mielec 2
WISŁA Puławy 0
(1-0)
1-0 Cholewiak (32.)
2-0 Prokić (48.)
STAL
: Libera – Sulewski, Zalepa, Duda, Papka – Prejs (78. Bożek), Żubrowski (87. Ślęzak), Nowak, Prokić (90. Herda), Cholewiak – Żegleń (89. Marciniec).
WISŁA
: Peńkoweć – Turzyniecki (65. Sedlewski), Gusocenko, Budzyński, Łytwyniuk (46. Słotwiński) – Pożak (46. Olszak), Głaz, Maksymiuk, Wiejak (65. Niezgoda), Szczotka – Nowak.
Sędziował
: Kornel Paszkiewicz (Wrocław). Żółte kartki: Zalepa – Turzyniecki, Głaz, Maksymiuk. Widzów: 1600.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.