Stalowe derby w hutniczym mieście

5 zwycięstw Stali Stalowa Wola, 4 wygrane Stali Mielec i 2 remisy - oto bilans derbów od 1991 roku. Zdjęcie pochodzi z meczu, który odbył się w październiku 2014 roku. Mielczanie zwyciężyli wtedy „Stalówkę” na jej terenie 2-0. Fot. Bogdan Myśliwiec
5 zwycięstw Stali Stalowa Wola, 4 wygrane Stali Mielec i 2 remisy – oto bilans derbów od 1991 roku. Zdjęcie pochodzi z meczu, który odbył się w październiku 2014 roku. Mielczanie zwyciężyli wtedy „Stalówkę” na jej terenie 2-0. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. – W dobrym miesiącu nasi zawodnicy mogą nawet podwoić pensję. Na premiach za zwycięstwa nie oszczędzamy – uśmiecha się Dariusz Dziedzic, prezes Siarki, która jest rewelacją sezonu.

– Mam nadzieję, że moi piłkarze zrozumieli, iż w tej lidze walka jest podstawą. W derbach z liderem serducha nie może zabraknąć! – podkreśla Andrzej Kasiak, trener Stali Stalowa Wola, która w niedzielę gości imienniczkę z Mielca.

Stalowcy ze Stalowej Woli pierwszy mecz drugiej części sezonu najchętniej wymazaliby z pamięci. Ale jak na złość, w czwartek Kasiak zarządził zbiórkę przed telewizorem. – Raz jeszcze obejrzymy nieudane spotkanie z Siarką. Koniecznie trzeba wyciągnąć wnioski. Umiejętności może zabraknąć, zaangażowania – nigdy! A moja drużyna w Tarnobrzegu nie była sobą. Zapewniam, że potrafimy znacznie więcej.

Nieprzyjazna murawa
Trener „Stalówki” ceni najbliższego przeciwnika. – Mielczanie są bardzo nakręceni, ale i oni mają swoje słabsze strony. Jak się podnieść, to właśnie w starciu z liderem. Doskonale wiem, że Stal liczy na kontry, sztuka polega na tym, żeby pokrzyżować jej szyki. Ale chyba pan nie oczekuje, że opowiem w gazecie jaką taktykę przygotowaliśmy – śmieje się Kasiak. Radosny nastrój pryska, gdy wchodzimy na tematy kadrowe. – Adrian Bartkiewicz ciągle zmaga się z urazem, za kartki pauzuje Przemek Oziębała. To są poważne osłabienia.

Mielczanie nie mają problemów ze skompletowaniem „11”, a po efektownym 3-1 nad Zniczem Pruszków w zespole panują wyśmienite nastroje. – Takie zwycięstwa budują, chłopaki przekonują się, że ciężka praca popłaca. Nie mam wątpliwości, iż obejrzymy dobre zawody – mówi trener Janusz Białek, który bardzo liczy na powrót do zespołu rekonwalescentów: Kamila Radulja i Sebastiana Łętochy. Jeśli nie wydarzy się nic dramatycznego, uwielbiani przez kibiców rozgrywający i napastnik za ok. dwa tygodnie będą gotowi na minimum 45 minut intensywnego grania.

Stal Mielec wie, jak smakuje zwycięstwo w hutniczym mieście. Obrońca Robert Sulewski zwraca jednak uwagę na dwie istotne kwestie. – Zdajemy sobie sprawę, że z tygodnia na tydzień presja będzie rosła, poza tym każdy chce dopaść lidera. Ale my naprawdę dużo od siebie wymagamy i wiemy, że nie możemy odpuścić ani na centymetr. Derbów ze „Stalówką” obawiam się z powodu murawy, która raczej nie będzie naszym sprzymierzeńcem. Lubimy pograć piłką, podawać dołem, tymczasem trzeba się przygotować na proste rozwiązania. Szykuje się sporo walki w powietrzu.

Pieniądze na boisku
Dzień wcześniej na boisko wybiegną piłkarze Siarki, którzy nie przestają zaskakiwać. Zespół Włodzimierza Gąsiora awansował na czwarte miejsce w tabeli, a kibice pytają, czy klub jest przygotowany na ewentualną promocję do I ligi. – Organizacyjnie tak, problemem byłyby finanse. Ale dobry wynik drużyny absolutnie nas nie przeraża – uśmiecha się prezes Siarki Dariusz Dziedzic. – W Tarnobrzegu po miejskie pieniądze rękę wyciągają również tenisistki stołowe i koszykarze, łatwo nie jest, a i relacje z prezydentem i jego ludźmi nie są takie, jakie byśmy chcieli. Spektakularny sukces byłby jednak szansą dla piłkarskiej spółki. Nam już teraz łatwiej rozmawia się z potencjalnymi sponsorami.

Prezes Dziedzic mówi, iż staje na rzęsach, aby zachować finansową płynność. Równocześnie przyznaje, że najtrudniejsze miesiące przed Siarką. – Musimy przetrwać do lipca, gdy dostaniemy drugą transzę z ratusza. Nasi zawodnicy nie mogą jednak narzekać. System premii jest tak skonstruowany, iż opłaca się zdobywać punkty. Pieniądze leżą na boisku, w dobrym miesiącu chłopaki mogą nawet podwoić pensję – zapewnia.

O jakąkolwiek zdobycz w sobotę będzie trudno, rywalem Siarki jest mierzący w I ligę, pełen zawodników z bogatą przeszłością Raków Częstochowa. – Ja tam wierzę w drużynę. Po kartkach wraca trzech ważnych graczy, poza tym presja będzie przy ekipie gospodarzy. Oni muszą wygrać, my możemy – zauważa szef Siarki.

RAKÓW – SIARKA
Sobota, godz. 14

STAL ST. WOLA – STAL M.
Niedziela, godz. 14

Tomasz Szeliga

2 Responses to "Stalowe derby w hutniczym mieście"

Leave a Reply

Your email address will not be published.