STAL STALOWA WOLA – LEGIONOVIA. Stal uratowała remis dzięki „jedenastce”. Wcześniej jednak nie wykorzystała jednego rzutu karnego.
Piłkarze Stali Stalowa Wola nie wykorzystali szansy na wydostanie się ze strefy spadkowej. Po sobotnim, szczęśliwym remisie z Legionovią, podopieczni Janusza Biała nadal zajmują miejsce skazujące ich na degradację do III ligi. A do końca sezonu już coraz bliżej…
– Oba zespoły chciały bardzo wygrać ten mecz. Szkoda mi zwłaszcza tej sytuacji z 30 minut, gdy przy stanie 0-0 nie wykorzystujemy rzutu karnego. Na piątkowym treningu Wasiluk strzelał 100 na 100 i bawił się tym karnymi. Tym razem jednak noga zadrżała. Potem, jeszcze przy 0-0, Dziubiński przedarł się lewą stroną w pole karne i był sama na sam z bramkarzem. Jak on tego nie trafił? – zastanawiał się Janusz Białek, trener Stali. Gdyby w tych dwóch opisanych przez niego sytuacjach gospodarze zachowali nieco więcej zimnej krwi, być może w sobotę mogliby się cieszyć z trzech punktów. Trzeba jednak oddać gościom, że również oni przed przerwą zmarnowali dogodne sytuacje. – Jeśli chce się wygrać mecz, to trzeba wykorzystywać te okazje, które się stwarza. Wprawdzie takich 100-procentowych sytuacji za dużo nie mieliśmy, ale za to szczególnie w I połowie było dużo akcji oskrzydlających, gdzie można było stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Brakowało jednak jakości i tego ostatniego podania – ubolewał Mirosław Jabłoński, trener Legionovii.
Mimo tego to przyjezdni, jako pierwsi mogli się cieszyć ze zdobycia bramki. W 64. min Krystian Wójcik nie zmarnował świetnego podania i po tym, jak niczym Pendolino „wjechał” w pole karne Stali, strzałem przy dalszym słupku zaskoczył Bartosza Konckiego. Miejscowi w tym momencie postawili wszystko na jedną kartę. Pomóc w uratowaniu choćby punktu miały również zmiany, jakich dokonał trener Białek. I udało się! Po drugim już w tym meczu rzucie karnym, tym razem wykonywanym przez Kamila Bętkowskiego, miejscowi wreszcie znaleźli sposób na świetnie dysponowanego tego dnia bramkarza Legionovii. – Było trochę nerwowości w polu karnym przeciwnika. Byliśmy w nim kilka razy ale brakło tego ostatniego podania. Nerwy to zły doradcza. Cieszę się z tego, że wyszarpaliśmy ten remis. Mamy 4 mecze do końca i wiadomy cel. Na pewno łatwiej nie będzie, niż w sobotę. Cieszę się również z jeszcze jednego – w każdym meczu zdobywamy bramkę. Szkoda tylko, że także je tracimy ale błędów w defensywie nie da się wyeliminować z dnia na dzień – przekonywał Janusz Białek, trener Stali.
STAL St. Wola 1
LEGIONOVIA 1
(0-0)
0-1 Wójcik (64.), 1-1 Bętkowski (86. – karny)
STAL: Koncki – Korczyński, Kolbusz, Jarosz, Wójcik, Stelmach (73. Bętkowski), Żołądź, Jonkisz, Wasiluk, Dziubiński (74. Piechniak), Gębalski
LEGIONOVIA: Wilk – Grzelak (42. Goliński), Bajat, Krotofil, Miś, Malik (78. Borenović), Koziara, Garyga, Wójcik, Żebrowski (83. Wajdzik), Kraska (63 Kalinowski).
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Żółte kartki: Korczyński – Bajat, Żebrowski, Krotofil. Widzów 600.
mj
[print_gllr id=211734]



One Response to "„Stalówka” ciągle pod kreską (ZDJĘCIA)"