
II LIGA. Fatalny stan boiska – to jedyna rzecz, która spędza dziś sen z powiek Szymonowi Grabowskiemu, trenerowi Apklan Resovii.
Bijąca się o awans Apklan Resovia kontra walcząca o utrzymanie Stal Stalowa Wola. Sobotnie derby mają wyraźnego faworyta, lecz goście zapewniają, iż nie przyjeżdżają do Rzeszowa na wycieczkę. Dodatkowym smaczkiem jest konfrontacja trenerów.
W czerwcu 2017 roku Szymon Grabowski zastąpił Szymona Szydełkę na stanowisku szkoleniowca „pasiaków”. Szydełko pracował przy Wyspiańskiego półtora roku i nie porozumiał się z działaczami w sprawie nowej umowy. Powinien być dobrze wspominany: doprowadził rzeszowian do trzeciego, a później piątego miejsca w trzeciej lidze. Pytany, czy sobotni mecz spowoduje u niego szybsze bicie serca, Szydełko lekko się uśmiechnął. – Gdyby tak miało być, czułbym mrowienie na co drugim stadionie Podkarpacia – stwierdził i przypomniał, że już raz – prowadząc JKS Jarosław – wystąpił przeciwko Resovii.
Nie dotykać w polu karnym
„Stalówkę” Szydełko przejął pod koniec sierpnia, zgadzając się na niewdzięczną rolę strażaka. Zespół miał wówczas zaledwie 4 punkty. W 11 kolejnych meczach zdobył ich 12, ze strefy spadkowej jeszcze się nie wygrzebał, ale coraz częściej bywa chwalony. – Mają ciekawych zawodników, z Robertem Dadokiem na czele. Spodziewamy się trudnego spotkania. Rywal jest zdeterminowany, każdy punkt jest dla niego na wagę złota i nie sądzę, żeby się nas wystraszył – mówi Szymon Grabowski. Co prawda hutnicy jeszcze nie dobrali się czołówce do skóry, lecz w meczach z GKS-em Katowice, a zwłaszcza Widzewem, do szczęścia zabrakło niewiele. W Łodzi przegrali 0-1 po jedynej groźnej akcji gospodarzy. Kto wie zatem, czy oto nie nadszedł właściwy moment na sprawienie niespodzianki? – To na Resovii ciąży presja. Dobrze znam mocne i słabsze punkty tego zespołu i wierzę, że uda się go zaskoczyć. Szczegółów nie zdradzę, powiem tylko, iż moi zawodnicy będą mieć zakaz dotykania rzeszowian w polu karnym. Resoviacy potrafią takie sytuacje wykorzystywać – puszcza oko Szydełko, nawiązując do ostatniego starcia „pasiaków” z Gieksą i wyniku uratowanego dzięki dwóm jedenastkom. Szydełkę wysoka pozycja biało-czerwonych nie zaskakuje. – Resovia zrobiła mądre ruchy kadrowe. Nikt się tam nie obraża, każdy zawodnik wchodząc z ławki daje odpowiednią jakość – tłumaczy.
Nie mają gdzie trenować
Szydełko słusznie zauważył, iż rywalizacja napędzająca drużynę to jeden z największych atutów Resovii. Szymon Grabowski nie mógł się nachwalić swoich piłkarzy. – Spoglądam na nich podczas zajęć i żałuję, że liga się kończy. Wszyscy palą się do gry! Ostatnio mierzyliśmy się z Lechem, Widzewem i GKS-em, ale zapewniam, iż zespołu broniącego się przed spadkiem nie zlekceważymy. Czy to będzie łatwiejsze spotkanie? Na pewno inne. Pomysł Stali zapewne będzie się różnić od pomysłu na grę katowiczan, zmusi nas to do innych zachowań, lecz i tak wszystko sprowadza się do jednego: żeby strzelić więcej bramek od rywala i zwyciężyć.
Przy całej sympatii dla przyjezdnych, skruszenie przez nich maltańskiej twierdzy byłoby wydarzeniem. Resoviacy przegrali przy Wyspiańskiego tylko raz, najnowsza historia spotkań ze Stalą także przemawia na ich korzyść. W poprzednim sezonie „pasiaki” wygrały 1-0 i 3-1, w pierwszym meczu tej kampanii, 27 lipca w Boguchwale, znów było 3-1 po golach Adriana Dziubińskiego, Szymona Fereta i Daniela Świderskiego. Jeśli dziś cokolwiek spędza sen z powiek Grabowskiemu, to jest to grząska i nierówna płyta boiska. – Oszczędzamy murawę, jeśli tam ćwiczymy to tylko 20 minut. Do derbów przygotowujemy się na boisku „za wałem”, a tam szału nie ma. Przykro mówić, ale nie mamy gdzie trenować – rozkłada ręce szkoleniowiec wicelidera.
APKLAN RESOVIA – STAL
Sobota, godz. 13
Stadion przy ul. Wyspiańskiego
Tomasz Szeliga


