
STALOWA WOLA. Pójść tam, gdzie nikt nie był, wydaje się specjalnością Andrzeja Makarana i kolegów. Po Andach pokazali, że Karakorum też im niestraszne.
Ekipa ze stalowowolskiego Klubu Górskiego „Wrotnia” weszła na dziewiczy szczyt w Północnym Karakorum. Góra ma wysokość 6017 m i do ostatniego weekendu na jej szczycie nie stanęła ludzka stopa. Jednego dnia stanęły na wierzchołku cztery osoby. Zdobywcom przysługuje prawo nazwania góry. Bezimienne do niedawna wypiętrzenie skał zwie się teraz Mai Dur Sar.
Karakorum to potężne pasmo górskie na pograniczu Chin, Indii i Pakistanu. Wybijają się z niego cztery ośmiotysięczniki, z których najsłynniejsze to K2 (8611 m) i Gaszerbrum (8068 m). Jego północna część zbliżona jest do Afganistanu i przez ten kraj prowadziła droga stalowowolan na szczyt.
W wyprawie udział wzięli: Andrzej Makaran, Grzegorz Mołczan, Agnieszka Garus-Saramak i Mariusz Saramak. Informacja o zdobyciu szczytu dotarła do nas w poniedziałek wieczorem. Teraz zdobywcy Mai Dur Sar są w drodze powrotnej. W Stalowej Woli powinni się zameldować w ten weekend. Wtedy też dowiemy się, co kryje się pod tajemniczą nazwą góry. Jej zdobywcy są doświadczonymi wspinaczami. Andrzej Makaran zdobywał już szczyty na kilku kontynentach. Dziesięć lat temu, wspólnie m.in. z Mariuszem Saramakiem, wyprawili się w chilijskie Andy. Wtedy zdobyli trzy niezdobyte szczyty, ale w porównaniu do tego z Karakorum były dużo niższe.
jam


