Stanisław Piotrowicz przynosi wstyd PiS-owi!

Zatrważające jest, że były opozycjonista i działacz Solidarności, człowiek zasłużony dla Polski, zostaje wykorzystywany do obrony byłego prokuratora PRL - posła Stanisława Piotrowicza (na zdjęciu). Fot. PAP/Jacek Turczyk
Zatrważające jest, że były opozycjonista i działacz Solidarności, człowiek zasłużony dla Polski, zostaje wykorzystywany do obrony byłego prokuratora PRL – posła Stanisława Piotrowicza (na zdjęciu). Fot. PAP/Jacek Turczyk

KRAJ, PODKARPACIE. Czy poseł PiS Bogdan Rzońca okłamał obywateli ws. postawy Stanisława Piotrowicza (PiS) wobec działacza „S” Antoniego Pikula w stanie wojennym?

Czy PiS usunie ze swoich szeregów Stanisława Piotrowicza, posła z Krosna i prokuratora z okresu stanu wojennego? Spór o przeszłość Piotrowicza wrócił ze zdwojoną siłą, gdy w obronie byłego prokuratora stanął jego partyjny kolega z Jasła, Bogdan Rzońca. Według Rzońcy, Piotrowicz jako prokurator miał bronić swoimi działaniami opozycjonistów. Co innego twierdzi jednak Antoni Pikul z Jasła, którego aktem oskarżenia zajmował się Piotrowicz w 1982 r., nazywając twierdzenia posła „absolutną nieprawdą”.

Stanisław Piotrowicz jest parlamentarzystą Prawa i Sprawiedliwości od 2005 r. Najpierw był senatorem, potem został posłem. Obecnie przewodniczy sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, gdzie stał się symbolem walki PiS o Trybunał Konstytucyjny. Jednak w latach stanu wojennego był prokuratorem.

Przed tygodniem w Sejmie w czasie debaty nad kolejną ustawą o Trybunale Konstytucyjnym głos w sprawie przeszłości Piotrowicza zabrali politycy opozycji: Jacek Protasiewicz (Europejscy Demokraci) i Krzysztof Brejza (PO). Brejza pokazał podpisany przez Piotrowicza akt oskarżenia Antoniego Pikula, działacza opozycji, obecnego wiceburmistrza Jasła.

W obronę Piotrowicza wziął poseł PiS Bogdan Rzońca. – Chcę podziękować panu posłowi Protasiewiczowi za przywołanie nazwiska pana Pikula – powiedział. – To jest mój sąsiad, obecnie wiceburmistrz Jasła. Rozmawiałem wielokrotnie z panem Pikulem o postawie pana posła Piotrowicza i o tej całej sytuacji – stwierdził. Jak dodał, „ze słów pana Antoniego Pikula wynika jednoznacznie, że postawa pana posła, wtedy prokuratora, była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem”. – Weźcie sobie to do serca, że to był taki właśnie sposób, zapytajcie pana Pikula, on jest, on żyje, można z nim rozmawiać i nie bójcie się tej prawdy, że to był dobry sposób na obronę poczciwego człowieka i zrobił to pan poseł Piotrowicz – mówił Rzońca.

Tymczasem reporter magazynu „Czarno na białym” TVN24 dotarł do akt IPN, z których wynika, że Stanisław Piotrowicz podpisał się pod aktem oskarżenia przeciwko Antoniemu Pikulowi. Działacz Solidarności został oskarżony w stanie wojennym o nielegalne rozprowadzanie ulotek.

Reporter „Czarno na białym” zapytał Antoniego Pikula o sprawę sprzed lat i poprosił o skomentowanie sejmowego wystąpienia Rzońcy. – Prawdą jest to, że jesteśmy sąsiadami – przyznaje. – Nie mogę sobie przypomnieć, żebyśmy rozmawiali szczegółowo na temat pana Piotrowicza – wyjaśnia. Odnosząc się do stwierdzenia, że postawa Piotrowicza „była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem”, Pikul podkreśla: – To jest nieprawda. To jest absolutna nieprawda, ponieważ pan Piotrowicz żadnej pomocy ani mnie, ani innym osobom związanym z solidarnościowym podziemiem w tym czasie nie udzielił. W ocenie Pikula Rzońca posłużył się jego nazwiskiem „w niecnej sprawie”. – Stosować kłamstwa w takim przypadku nie wolno – zaznacza. – Nie wiem, co nim kierowało. Pewnie poczucie dobrze wykonanej pracy – dodaje. – Jest mi przykro, normalnie po ludzku. Tak nie powinno być – podkreśla.

Były działacz Solidarności wyjaśnia, że Rzońca zadzwonił do niego po swoim sejmowym wystąpieniu, ale nie wspomniał o szczegółach. – Poinformował mnie tylko, że wystąpił w Sejmie, że przedstawił krótką opinię na temat mojego stosunku do pana Piotrowicza – mówi.

Pikul przesiedział w areszcie trzy miesiące. Groziły mu trzy lata więzienia. W domu czekała na niego żona i dwoje małych dzieci. – Musiałem się liczyć z tym, że utrata pracy jest czymś, co prędzej czy później nastąpi i nastąpiło – wspomina. Piotrowicz nie ma sobie nic do zarzucenia. – Ma pan protokół rozprawy? – pyta reportera „Czarno na białym”. – Pan się zdziwi bardzo, jak ja panu przedstawię dokumenty w stosownym czasie. Ja nie mam natomiast obowiązku tłumaczyć, że nie jestem niedźwiedziem. Jeżeli ktoś pod moim adresem wysuwa zarzuty, to powinien się liczyć z wagą tych słów i z konsekwencjami takiego stanu rzeczy – mówi.

– Proszę mi przedstawić protokół rozprawy, z którego będzie wynikało, że to ja tam byłem. I pan się wtedy dowie, że oskarżali zupełnie inni prokuratorzy, a nie ja – zapewnia tymczasem w rozmowie z dziennikarzami poseł PiS.

Pikul ostatecznie nie został skazany, a Piotrowicza rzeczywiście nie było na samym procesie. Z Pikulem spotkał się wcześniej w areszcie. – On prowadził moją sprawę, był oskarżycielem jako prokurator. W innym przypadku nie byłby na przeglądaniu papierów i dowodów wszystkich w mojej sprawie – wyjaśnia. Kiedy toczyła się sprawa Antoniego Pikula, Piotrowicz był wiceprokuratorem rejonowym. Z akt IPN wynika także, że dzisiejszy poseł był w PZPR i należał nawet do egzekutywy tej partii w prokuratorze rejonowej w Krośnie. – Ja byłem po jednej stronie, uważałem ją za właściwą – opowiada Pikul. – Nie zgadzałem się z tym, co wtedy w Polsce się działo, natomiast pan Piotrowicz był po tej stronie drugiej, po której można było robić karierę, tępiąc takich ludzi jak ja. To była m.in. rola prokuratury ówczesnej – podkreśla. Kilka miesięcy temu w programie „Piaskiem po oczach” Stanisław Piotrowicz stwierdził, że „w tamtym czasie ponosił większe ryzyko, pomagając tym, którzy roznosili ulotki niż ci, którzy te ulotki roznosili”. – Nie wiem, co ja mam powiedzieć – odpowiada na tę i podobne wypowiedzi Pikul. – Przecież to jest obrzydliwe z mojego punktu widzenia, że aż mi się nie chce tego komentować – dodaje. Pikul jest dzisiaj zastępcą wybranego z PiS burmistrza Jasła. Poseł Bogdan Rzońca jest natomiast wpływowym politykiem partii na Podkarpaciu. Jak jednak podkreśla Pikul, zdecydował się głośno mówić o swojej sprawie, bo nie zgadza się na to, „żeby z takiego człowieka robić wzór patrioty i tego, który poucza innych, jak mają postępować, żeby to było uczciwe”.

Posłowie PO i Nowoczesnej chcą też, by Piotrowicz zrzekł się mandatu poselskiego. Poza tym opozycja domaga się ukarania posła PiS przez Komisję Etyki Poselskiej oraz odwołania go z funkcji przewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości.

Politycy PiS na razie nie widzą problemu. Mariusz Błaszczak szef MSWiA stwierdził, że PiS „nie ma problemu” ze Stanisławem Piotrowiczem. Dodał, że nie widzi powodu, aby poseł Piotrowicz złożył swój mandat.

***

Fot. Archiwum
Fot. PAP/Darek Delmanowicz

Rozmowa z wiceburmistrzem Jasła Antonim Pikulem, byłym działaczem Solidarności, przeprowadzona przez Justynę Pochanke, w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24 w środę, 7 grudnia

– Czy pamięta pan ten dzień w 1982 r., kiedy pana zatrzymali podczas stanu wojennego?
– Pamiętam to doskonale. Zatrzymano mnie w pracy. Potem dostałem tzw. sankcję, czyli 48 godzin, a potem areszt na trzy miesiące.

– Bał się pan wtedy o siebie, żonę, o dzieci?
Tak, bałem się. Wszyscy, którzy wtedy byli w podziemiu bali się, bo to jest ludzka rzecz. Kwestia jest tylko taka, jak sobie z tym strachem radzić. Gdy mnie aresztowano, mój syn wówczas był bardzo mały, jeszcze nie chodził, córka dwa lata starsza.

– Trafił pan do prokuratury na Stanisława Piotrowicza. Czy postanowił pan o tym mówić, ponieważ nie może pan znieść tego, że obrasta on teraz w pióra bohatera i patrioty?
– To jest mój gest rozpaczy, bo gdzie mam się udać? To jest rechot historii. Ciężko mi o tym mówić, ale nie może być tak, że człowiek, który był w aparacie represji w tamtych bardzo trudnych czasach, dzisiaj ustala normy moralne, poucza wszystkich ze mną na czele, dodatkowo wmawiając mi i wszystkim dokoła, że jakoby poświęcał się dla mnie i ratował mnie przed tymże aparatem.

– Czy spotkał się pan wprost z oczekiwaniem, żeby opowiedzieć tę historię inaczej, na nowo, że Stanisław Piotrowicz dał wzruszające świadectwo i ratował pana – jak twierdzą koledzy Piotrowicza z Prawa i Sprawiedliwości?
– On nigdy mi w niczym nie pomagał. Jedyne co wówczas zrobił, to sporządził akt oskarżenia przeciwko mnie w sytuacji, gdy zgromadzony materiał dowodowy był tak kiepski, że sąd wojskowy, przed którym stanąłem, sprawę umorzył z powodu braku dowodów winy. Akt oskarżenia pisany był na zlecenie. Sąd wojskowy w czasie stanu wojennego nie był czymś delikatnym. Stamtąd wychodziło się z minimum trzyletnim wyrokiem. A właśnie o taki wyrok wnioskował prokurator Piotrowoicz w akcie oskarżenia. To była jedyna pomoc, jaką od niego otrzymałem.

– I to, że pozwolił panu mieć na sobie spodnie…
Gdy prokurator Piotrowicz przyjechał do mnie z moim obrońcą, nieżyjącym już Stanisławem Zającem, podczas czytania materiałów dowodowych Stanisław Piotrowicz pozwolił zmienić mi spodnie, które miałem na sobie od trzech miesięcy. Wówczas nie był tak gorliwy. Poza tym nie wykonał żadnego gestu pomocy. Nie słyszałem również o udzieleniu jakiejkolwiek pomocy, ze strony Stanisława Piotrowicza, od moich kolegów opozycjonistów, z którymi prowadziłem wówczas działalność konspiracyjną w Krośnie, Sanoku i Jaśle.

– Zacytuję słowa mecenasa Karola Helińskiego z Krosna, który w stanie wojennym był obrońcą opozycjonistów w procesach politycznych: „Nikt z opozycjonistów o tym nie wspominał, że Stanisław Piotrowicz był zaangażowany w jakąkolwiek pomoc. Byłem wtedy w centrum wydarzeń. W krośnieńskiej prokuraturze był jeden życzliwy opozycji prokurator, ale nie był to prokurator Piotrowicz.
– Karol Heliński i Stanisław Zając byli jedynymi prawnikami, którzy w tamtych czasach nam pomagali łącznie z obroną przed sądem wojskowym.

– Co pan sobie myśli widząc, jak poseł Piotrowicz śmieje się z sejmowej mównicy krzycząc „precz z komuną”?
– Ja nie grzeszę krasomówstwem i nie potrafię tego opisać, ale w głowie mi się to po prostu nie mieści.

– Siedział pan trzy miesiące. Po powrocie z więzienia ukarano pana jeszcze utratą pracy. Nie boi się pan, że znów ją pan straci, bo zadarł pan z gwiazdą partii rządzącej, a wtedy z gwiazdą prokuratury w stanie wojennym?
– Mam duże zaufanie do mojego szefa, znamy się bardzo długo, więc z jego strony nie obawiam się żadnych negatywnych działań, ale gdy zdecydowałem się wystąpić przed kamerami to brałem wszystkie możliwe warianty pod uwagę. Nie można w brudnych interesikach politycznych wykorzystywać opinii człowieka, który ma za sobą pewne życie. Nie pozwolę na to, nawet gdybym miał stracić pracę.

– Co mówią na to ludzie? Jest pan wiceburmistrzem nie pierwszą kadencję.
Całą noc i dzień dostaję telefony i maile od obcych mi ludzi z całej Polski, którzy co ciekawe mówią, że są zwolennikami, a nawet działaczami PiS. Oni dziękują mi za taką postawę. To trudny dla mnie czas, ale też pełen nadziei, że w ludziach jest potrzeba przyzwoitości, przyzwoitego zachowania się w życiu każdego z nas. 

***
Zdaniem naczelnego
KrzysztofKuchta
Krzysztof Kuchta, redaktor naczelny Super Nowości

Jak partia, która na swoich sztandarach ma wypisaną walkę ze wszystkim co może kojarzyć się z PRL-em, jest w stanie równocześnie tolerować w swoich szeregach ludzi, którzy w aparacie tegoż PRL-u zajmowali poczesne stanowiska? W dodatku windując tych ludzi na wysokie stanowiska także obecnie. Tego nie są w stanie zrozumieć nie tylko byli opozycjoniści, ale z coraz większym zdziwieniem patrzą na to także wyborcy PiS, którzy nie są przecież głupimi ludźmi.

Władze PiS idą jednak w zaparte i bronią Piotrowicza. Jak to się ma do wizerunku PiS-u kreowanego od lat jako partii najbardziej „antykomunistycznej”, budującej swój historyczny przekaz na kulcie Żołnierzy Wyklętych i odcinającej się od wszystkiego co kojarzy się z minionym ustrojem? Roześmiany Stanisław Piotrowicz krzyczący w Sejmie „Precz z komuną” w kontekście powyższego zakrawa na jakąś zupełną aberrację.

Problemem Prawa i Sprawiedliwości nie są tylko sprawy zewnętrznego wizerunku tej partii. Jeżeli ludzie pokroju Stanisława Piotrowicza nie zostaną przynajmniej usunięci w cień, wyborcy zaczną odwracać się od PiS. Także na Podkarpaciu.

Opr. kf, współpraca mz

48 Responses to "Stanisław Piotrowicz przynosi wstyd PiS-owi!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.