
RZESZÓW. Rodzice próbują walczyć o dobro swoich dzieci, ale sprawa jest bardzo skomplikowana.
W czwartek (17.10.) opisywaliśmy sprawę uczniów Gimnazjum Specjalnego nr 15. Dzień wcześniej ich mamy udały się do ratusza na spotkanie z prezydentem Tadeuszem Ferencem. We wtorek (22.10.) udało im się spotkać m.in. ze starostą rzeszowskim Józefem Jodłowskim i wicestarostą Markiem Sitarzem.
– Starosta powiedział nam, że nie ma nic przeciwko szkole, ale miasto od kilku miesięcy nie płaci za wynajem budynku wciąż czekając, aż wysłannik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przyjedzie i rozdysponuje pomieszczenia – opowiada Anna Robaczyńska, mama jednego z uczniów. – Starosta twierdzi, że prosił o przeniesienie szkoły na I piętro, żeby na dole móc zrobić remont – dodaje.
Na każdy zarzut ze strony rodziców ci otrzymywali wyjaśnienie. Ponoć w placówce funkcjonuje stołówka, ale to dyrektor szkoły wolał korzystać z cateringu, na co rzekomo nie pozwalały przepisy. Na pytania o prysznic, starosta mówił, że wystarczyło sprawę zgłosić, a oni jedną z toalet przerobią na prysznic. Jak twierdzi Robaczyńska, starosta zapewniał, że szkoła nie zostanie wyrzucona z budynku, a on sam jest skłonny spotkać się w tej sprawie z prezydentem Tadeuszem Ferencem i rodzicami, aby wspólnie dojść do porozumienia.
– Spróbujemy doprowadzić do konfrontacji – mówi Anna Robaczyńska. – Takie spotkanie grupowe może wiele wyjaśnić, bo obecnie jedni i drudzy mówią, że chcą dobrze dla szkoły, ale problem istnieje – dodaje.
Problemy szkoły rozpoczęły się już 3 lata temu, kiedy Rzeszów powiększył swoje tereny o Budziwój. Wówczas placówka została włączona do miasta, ale budynek, na terenie którego funkcjonuje gimnazjum, nie został miastu przekazany i wciąż należy do starostwa. Od tamtego momentu pracownicy, uczniowie i ich rodzice są ofiarami konfliktu pomiędzy Starostwem Powiatowym Rzeszów i Miastem Rzeszów.
– Jedni zwalają na drugich, a nasze dzieci na tym tracą – mówi Robaczyńska.
Blanka Szlachcińska



One Response to "Starosta chce, miasto chce, a uczniowie cierpią"