
DĘBICA. Zdesperowani przedsiębiorcy zablokowali parking starosty.
W powiecie dębickim już od wielu miesięcy nabrzmiewa konflikt pomiędzy przedsiębiorcami a władzami starostwa. Na powiatowych drogach jak grzyby po deszczu rosną kolejne ograniczenia tonażu dla samochodów ciężarowych. Przedsiębiorcy nie mają dojazdu do swoich firm, płacą mandaty, liczą starty, zwalniają pracowników.
Problem ograniczeń tonażu na drogach nabrzmiewa od wielu miesięcy. Przedsiębiorcy domagają się uwzględnienia ich praw. Natomiast starostwo powiatowe stawia na drogach ograniczenia tonażu.
– Robi się z nas przestępców, moi kierowcy pod Wrocławiem przez 3 lata zarobili tylko trzy mandaty, tutaj potrafią tyle dostać w ciągu doby – denerwuje się Adam Jarosz z Kopali Kruszyw. – Nasyła się policję i inspekcje transportu. Stawia ciągle nowe znaki. Na drodze do Czarnej znak ograniczenia tonażu zmienił się trzy razy w ciągu jednego tygodnia – wylicza absurdy.
– Niektóre firmy mają właściwie zablokowany dojazd, a powiatowi urzędnicy radzą, żeby ciężkie transporty rozdzielać na mniejsze samochody i w taki sposób przewozić ładunek. To jakiś absurd. Ci ludzie nie mają pojęcia, jakie to koszty – mówi się Paweł Bania z Ban-Kor-Betu.
Władysław Bielawa, starosta powiatu dębickiego, przyznaje, że miał sygnały od przedsiębiorców. Jego zdaniem, problem dotyczy głównie transportu kruszywa na autostradę. Przyznaje jednak, że przy okazji kontrolowania autostradowych podwykonawców mogli oberwać także lokalni przedsiębiorcy.
Przedsiębiorcy interweniują u lokalnych polityków. O wstawiennictwo poprosili też Stanisława Ożoga, posła PiS, oraz Tomasze Porębę, europosła również z PiS. Obydwaj politycy stanęli po stornie przedsiębiorców i apelowali do starosty o porozumienie.
Grupa radnych powiatu na czele z Krzysztofem Lipczyńskim (PO) zwołała nadzwyczajną sesję, na której domagali się powołania komisji nadzwyczajnej. Sesja odbyła się 20 marca, przed starostwem pojawili się przedsiębiorcy, przyjechali oflagowanymi ciężarówkami. Zawyły syreny i klaksony. Zdesperowani przedsiębiorcy chcieli przypomnieć władzy o swojej sytuacji.
Mimo protestów i apeli posłów i wójtów większość radnych odrzuciła jednak projekt uchwały o powołaniu komisji. – We wtorek zostanie przedstawione rozwiązanie – zapowiada starosta Bielawa. – Zmienimy ograniczenia, będą one dotyczyć tylko ciężarówek wiozących materiały na budowę autostrady – zapowiada.
Artur Getler



3 Responses to "– Starosto, nie zabijaj firm – protestowali przedsiębiorcy"