
PIŁKA RĘCZNA. SUPERLIGA. Michał Chodara wraca do zdrowia.
15 lipca zajęcia przed nowym sezonem rozpoczęli szczypiorniści Tauron Stali Mielec. Z zespołem trenuje już Michał Chodara. – Brakuje mi trochę szybkości, z wiadomych przyczyn jest jeszcze samoasekuracja nogi, ale jestem przeszczęśliwy, że w końcu mogę biegać – nie kryje skrzydłowy mielczan.
Po dobrym sezonie klubowym Chodara zyskał uznanie w oczach selekcjonera kadry, Michaela Bieglera, który zabrał go na styczniowe mistrzostwa świata w Hiszpanii. Mający spełniać rolę jokera 26-latek na jednym z treningów w Saragossie, przed pojedynkiem z Serbami nabawił się jednak groźnej kontuzji. Zerwane ścięgno Achillesa oznaczało dla niego powrót do Polski i sezon ligowy spisany na straty. – Życie sportowca nie zawsze usłane jest różami – mówił wówczas ze ściśniętym gardłem.
Forma wzrasta
Po żmudnym okresie rehabilitacji świetnie spisujący się na “jedynce” zawodnik wrócił do zajęć. – Na początku trochę mniej biegałem, ale od kilku dni staram się systematycznie zwiększać obciążenia. Mięśnie, szczególnie te w dolnych partiach ciała, potrzebują odbudowy. Chyba zbyt mocno jednak zacząłem, za bardzo się napaliłem, bo stawy dają o sobie znać. To jednak kwestia przeciążenia i nie zamierzać narzekać – zaciska zęby popularny “Gorbi”.
Skrzydłowego Stali czekają jeszcze konsultacje lekarskie w Warszawie, ale jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, Chodara z dnia na dzień będzie wracał do sprawności sprzed urazu. – Pod koniec sierpnia jadę na badania. Wtedy sprawdzimy, czy noga dobrze zniosła mój powrót do sportu. Włókna mięśniowe muszą się jeszcze w operowanym miejscu “ułożyć”, ale to kwestia czasu.
Polsko-angielskie rozmówki
Przed sezonem zespół Ryszarda Skutnika przeszedł małą metamorfozę. Z piątej drużyny SuperLigi odeszło trzech graczy, a w ich miejsce pozyskano Michała Adamuszka, Chorwata Antonio Pribanica i Bośniaka Nikola Džono. – Wszyscy bardzo dobrze wprowadzili się do szatni. Najważniejszą kwestią jest teraz wspólna komunikacja na boisku. Żadnych problemów w tej kwestii nie ma z Antonio, bo porozumiewa się w języku angielskim, po polsku też rozumie coraz więcej. Gorzej jest z Nikola, ale myślę, że szybko znajdziemy wszyscy wspólny język – kończy Chodara.
Tomasz Czarnota


