Zbliża się koniec wakacji. Wiele matek pośle swoje dzieci do szkół i przedszkoli. Niektóre z nich dadzą swoje dzieci do żłobków. Jednak wiele kobiet z różnych względów nie zrobi tego. Zostaną w domu przy swoich pociechach bez jakiejkolwiek pomocy państwa, bez prawa do jakichkolwiek świadczeń, napiętnowane jako „kury domowe” przy pomocy mediów głównego nurtu przez krzyczące feministki.
Nikt jakoś nie mówi o tym, że to ich dzieci będą finansować ze swoich przyszłych zarobków emerytury tych, którzy z różnych powodów (coraz częściej z egoistycznych pobudek) dzieci nie posiadają. ONZ podaje dane, według których to właśnie matki pracujące nieodpłatnie w domach 24 godziny na dobę powiększają PKB średnio o 40 proc. Wychowanie dzieci w domu to bardzo ciężka praca i tylko ignorantom może się wydawać, że owe kobiety siedzą w domu i oglądają seriale, a dzieci chowają się same.
Daleki jestem od rozdawnictwa publicznych pieniędzy, bo nie z tym mamy tu do czynienia. Miesięczny koszt finansowania ze środków publicznych dziecka w żłobku w 2014 to nawet 1600 zł. Państwo buduje coraz to większe żłobki, przypominające czasem już molochy hodowlane małych ludzików. Płaci się pensje wychowawcom oraz całemu personelowi i żłobkowemu aparatowi urzędniczemu. A za tę sama pracę kobiety, które wykonują ją w domach, nie dostają złamanego grosza. Mało tego, pozbawione są również w bardzo dużej mierze świadczeń emerytalnych. Najlepiej wyjdą na tym (w wymiarze ekonomicznym) kobiety, które pracowały bez przerwy, a te które poświeciły kilka lat na wychowanie swoich dzieci dostaną figę z makiem.
Dzieci oddawane do żłobka mają opłacone przez państwo nieobowiązkowe szczepienia zalecane przez lekarza. Matki wychowujące dzieci w domu muszą za takie szczepienia płacić z własnej kieszeni. A kwoty wcale nie są małe. Polityka rządu, który przekonuje nas, że jest prorodzinny wcale na to nie wskazuje. Czy tak ma wyglądać sprawiedliwość społeczna w kraju nad Wisłą?
Redaktor Marcin Żminkowski



4 Responses to "Stop dyskryminacji matek"