Stop seksualizacji dzieci

Obrazki rodem z norweskich zajęć można znaleźć także w polskich książkach skierowanych do najmłodszych. Sprawdzajmy, co czytają i co oglądają nasze dzieci, bo tego typu treści trudno wymazać z pamięci i trwale odbijają się na psychice dzieci Fot. Bogdan Myśliwiec
Obrazki rodem z norweskich zajęć można znaleźć także w polskich książkach skierowanych do najmłodszych. Sprawdzajmy, co czytają i co oglądają nasze dzieci, bo tego typu treści trudno wymazać z pamięci i trwale odbijają się na psychice dzieci Fot. Bogdan Myśliwiec

W Norwegii uczą dzieci alfabetu na obrazkach z golasami z wyolbrzymionymi genitaliami. W Polsce także są już dostępne książki pełne bulwersujących treści, których celem jest odarcie dzieci z niewinności i wstydu.

Jeszcze do niedawna dzieci do 12. roku żyły w tak zwanej latencji, czyli uśpieniu jeśli chodzi o sferę seksualną. Obecnie, nie tylko nie są chronione przed treściami, których nie rozumieją, ale są permanentnie atakowane przez obrazy, książki, których treści nie tylko nie mają dla dzieci żadnych wartości poznawczych, ale niszczą ich psychikę i intymność.

Ujawniona we wtorek przez polskie media sprawa norweskich sposobów na naukę pierwszoklasistów literek poprzez rysunki rodem z erotycznych kreskówek dla dorosłych wzbudziła falę zrozumiałego oburzenia. Na obrazkach dla dzieci nagie postaci z wyolbrzymionymi genitaliami wiją się w cudacznych pozach, które dzieci mają odczytywać jako litery norweskiego alfabetu.

– Masakra. Koszmar. Różne rzeczy widziałam, ale czegoś takiego jeszcze nie. Nóż się w kieszeni otwiera, jak widzi się takie rzeczy. Szok. Po prostu szok – to tylko niektóre komentarze, które pojawiły się w Internecie pod materiałem dotyczącym erotycznego alfabetu dla norweskich uczniów.

Czy do naszych szkół też mogą trafić podobne materiały? Wydaje się to być niemożliwe. A jednak. Na rynku wydawniczym nie brakuje wydawnictw, które w bardzo podobny sposób mogą skrzywić psychikę i odrzeć z niewinności kilkulatków.

O tym, że książki o „cipkach” i „siusiakach”, zabawki w kształcie penisów i wagin, a także kreskówki niosące za sobą treści rozbudzające seksualność dzieci mogą trafić już wkrótce do wszystkich polskich szkół i przedszkoli pisaliśmy już kilka miesięcy temu. Teraz to, co wydawało się koszmarnym snem, jeszcze bardziej wydaje się być realne.

– Mój znajomy był na wywiadówce, podczas której nauczycielka wychowania seksualnego opowiada, jak prowadzi zajęcia z tego przedmiotu w piątej klasie. Uczniowie mają tam po 11 lat. Posługuje się ona książką „Wielka księga siusiaków”, będącą swoistym seks poradnikiem dla dzieci. Bohater tej książki – siusiak – jest nazywany „przyjacielem”. Dowiadujemy się z niej, co chłopcy mogą robić ze swoim „przyjacielem”. Otóż mogą: grać na bandżo, walić konia, grać w pingla, robić z rączki do rączki, bawić się w jednorękiego bandytę, targać się za fujarę, pieścić swoje klejnoty, marszczyć trąbę, rąbać czy też trzepać konia, walić stojaka, uprawiać samogwałt, marszczyć freda. Podobne mądrości można znaleźć w „Wielkiej księdze cipek”, którą pani nauczycielka także wykorzystuje w nauczaniu dzieci – przyznaje Dariusz Kowalczyk SJ.

– To deprawacja seksualna według ideologii gender. Homolobby organizuje potężne naciski na polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej, aby od nowego roku tę absurdalną ideologię wprowadzić do wszystkich polskich szkół i przedszkoli. Wiem, o czym mówię, bo około 10 lat spędziłem na zachodzie Europy i problemy te studiuję od 8 lat. Jest to potężny atak na godność osoby ludzkiej, w tym zwłaszcza na prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami – uważa ks. prof. Dariusz Oko.

Małgorzata Rokoszewska

6 Responses to "Stop seksualizacji dzieci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.