Strach, lojalność i niezawisłość

MariuszWlochOd kilku lat obserwuję prawniczą karuzelę, która kręci się wokół tzw. afery podkarpackiej. Nikt z podkarpackich sędziów nie chce brać udziału w procesie byłych prominentnych polityków PSL oskarżonych i podejrzanych o ciężkie przestępstwa. Podkarpacki układ zamknięty?

Określenie „układ” jest już nieco wyświechtane, głównie za sprawą samych polityków. Mam zasadę, aby wystrzegać się jakichkolwiek konotacji politycznych. Moim zdaniem, przypadki biurokratycznych nadużyć są ponadpolityczne. Nie sądzę, aby istniała grupa polityczna z liderem, który siedzi w podrzeszowskiej tajemniczej willi i pociąga za sznurki. To raczej nieformalne, lokalne czy regionalne sitwy, które mogą rządzić się strachem, lojalnością czy niezawisłością. I stąd bierze się ich pozorowana niemoc sądownicza.

Ale żeby było jasne, nie jestem zwolennikiem szybkiego linczu sądowego i procesu pokazowego na panu Burym czy Mirosławie K. Mam pełną świadomość, że wciąż istnieją możliwości prawne, umożliwiające bezkarne i bezpodstawne odzieranie człowieka z majątku, godności i wolności. W Polsce nadal nikt się nie przejmuje, że w majestacie prawa można zrobić prawie każde draństwo. Dlatego uważam, że nie należy chować głowy w piasek, tylko na podstawie twardych dowodów rozstrzygnąć, czy ludzie, którzy nie tak dawno rozdawali karty na Podkarpaciu są winni lub niewinni.

Jednak aby tego dokonać, osoby mające ponoć władzę sądowniczą muszą wyzbyć się strachu. Skąd bierze się ich strach? Ano z prostego mechanizmu. Gdyby – załóżmy hipotetycznie – wydali niekorzystny wyrok dla podejrzanych, mogą w przypadku zmiany układu politycznego spodziewać się zemsty – szykan i utraty stanowisk. Że nie jest to hipoteza oderwana od rzeczywistości pokazuje przypadek Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, którego jedna władza skazała, a druga uniewinniła.

Powinni także odłożyć na półkę lojalność. A ta może być wobec podejrzanych bardzo mocna. Bo jeśli założymy, iż panująca powszechnie opinia, że obaj panowie byli „kadrowymi” Podkarpacia jest prawdziwa, to zrozumiała stanie się hipoteza, że wielu ludzi zawdzięcza im cudowne kariery. Dlatego nie za bardzo zechcą być sędziami w swojej sprawie.

I ostatni tytułowy mechanizm – niezawisłość, która jako jedyna w tym spekulacyjnym zestawieniu powinna mieć wydźwięk pozytywny. Otóż okazuje się, iż mamy do czynienia ze zleceniem politycznym na byłych ludowych baronów przez obecną władzę. I wówczas sędziowie zasłaniają się konstytucyjną niezawisłością, bo nie chcą brać udziału w politycznej hucpie. Jednak w ten scenariusz moja wiara jest tak wielka, jak w polityczną herezję, iż partia zielona była ludowa, a partia czerwona – robotnicza.

Redaktor Mariusz Włoch

5 Responses to "Strach, lojalność i niezawisłość"

Leave a Reply

Your email address will not be published.